21:20 20 Sierpień 2017
Warszawa+ 16°C
Moskwa+ 22°C
Na żywo
    Załadunek węgla do wagonów w kopalni

    Pisiewicze na Śląsku: skok na kasę spółek węglowych

    © Sputnik. Alexey Kudenko
    Polska
    Krótki link
    Dawid Blum
    4466228

    Poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Gadowski alarmuje, że restrukturyzacja kopalń w wydaniu rządu pochłania mnóstwo pieniędzy - głównie na nowe kierownicze stanowiska. Tylu nowych dyrektorów, prezesów i wiceprezesów Śląsk jeszcze nie widział.

    Warto przyjrzeć się temu, co PiS robi na Śląsku. Wygaszanie nierentownych kopalń i restrukturyzacja tych, które jeszcze mogą przynosić zyski — były obok programu 500 plus najważniejszymi obietnicami wyborczymi PiS.

    Jak to wygląda w praktyce? Niestety słabo. Rząd przeznaczył wprawdzie z budżetu 8 mld zł na ratowanie górnictwa. Ale, jak alarmuje opozycja — „nie widać w branży gospodarza, a na rynku jest za mało węgla". Ponadto trwa „festiwal tworzenia nowych stanowisk: prezesów, dyrektorów i powoływania dla nich — w ramach likwidacji górnictwa — nowych spółek".

    — Te 8 mld zł publicznych pieniędzy przekazanych na likwidację kopalń i likwidację miejsc pracy powoduje, że sięga się po te pieniądze, ile można. Powołuje się nowych prezesów, wiceprezesów i 8 mld zł topnieje — stawia diagnozę Krzysztof Gadowski. — Sięga się po państwowe pieniądze do kieszeni podatników i ściąga się je do kieszeni pisiewiczów. To jest skok na kasę.

    Jako przykład Gadowski wskazał m.in. zapowiedź utworzenia dwóch nowych stanowisk dla członków zarządu w Spółce Restrukturyzacji Kopalń. To ona zarządza rządowymi 8 miliardami przekazanymi na ratowanie branży. Według posła PO, minister Tobiszowski doprowadził w spółce do olbrzymiej korupcji, nie obejmując jej celowo żadnym systemem kontroli.

    Z kolei w miejsce zlikwidowanej przez PiS niepotrzebnej i nierentownej spółki Kompania Węglowa — PiS utworzyło dwie nowe, które przejęły po starej nieruchomości oraz udziały. W ten sposób namnożyły się nowe byty i miejsca w zarządach do obsadzenia. Spółki węglowe nigdy jeszcze według opozycji nie miały tylu wiceprezesów i dyrektorów.

    Nowe stanowiska, jak pokazuje Gadowski, potrzebne będą też w spółkach-córkach Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Jej pracownicy zrezygnowali w 2015 r. z niektórych świadczeń pracowniczych, łącznie na kwotę 2 mld zł — wszystko w imię oszczędności. Teraz zaś pojawi się tam czwarty wiceprezes.

    Platforma zarzuca Ministerstwu Energii, że zamiast inwestować na Śląsku w podnoszenie branży węglowej, „tak zapędziło się z wygaszaniem kopalń, że nie nadąża produkować węgla na potrzeby polskiej energetyki". Inwestuje bowiem strategicznie w nowych dyrektorów od likwidacji.

    Jak głosi stare polskie przysłowie: tylko robić nie ma komu.

    Zobacz również:

    Wiadomo, gdzie Ukraina kupuje węgiel
    Amerykański węgiel w Europie: komu taniej, komu drożej?
    Tagi:
    węgiel, Prawo i Sprawiedliwość, Śląsk, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz