19:22 24 Luty 2021
Polska
Krótki link
Autor
4220
Subskrybuj nas na

Prokuratorzy z IPN uznali, że wierzą ambasadorowi Andrzejowi Przyłębskiemu, że „podpisał dokumenty, ale nie współpracował" ze Służbami Bezpieczeństwa PRL. Dlaczego nie chcą uwierzyć Lechowi Wałęsie?

Rocznica Powstania Warszawskiego
© AP Photo / Czarek Sokolowski
Sprawa Andrzeja Przyłębskiego, który jak się okazuje, pomimo swojej agenturalnej przeszłości, pozostanie na kluczowym stanowisku polskiego ambasadora w Berlinie — jest bulwersującym przykładem stronniczości Instytutu Pamięci Narodowej i działania na polityczne zlecenie rządu PiS.

„O tym, czy dana osoba była współpracownikiem w charakterze tajnego informatora, nie decyduje ani fakt, ani forma zarejestrowania jej w ewidencji organu bezpieczeństwa państwa, lecz treść udzielonych tym organom informacji urzeczywistniających współpracę. Nie jest także współpracą uchylanie się od dostarczania informacji ułatwiających wykonanie zadań powierzonych tym organom" — piszą prokuratorzy w zdumiewającym oświadczeniu dotyczącym ambasadora.

Rosyjsko-białoruskie ćwiczenia strategiczne Zapad. Zdjęcie archiwalne
© Sputnik . Andriej Aleksandrow
Jak słusznie podejrzewają komentatorzy, Przyłębski jest potrzebny rządzącym. Pamiętajmy, że jego żona, sędzia Julia Przyłębska, pełni funkcję prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Gdyby kiedyś przeszła jej przez głowę myśl, aby zerwać się z politycznej smyczy rządu — dokumenty męża będą na nią wyśmienitym „hakiem". Również sam ambasador doskonale spełnia polityczne polecenia: na przykład ruga niemieckie media za nieprzychylne wobec obecnego rządu komentarze.

Obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej w Polsce
© AFP 2021 / Wojtek Radwanski
Tymczasem wobec byłego prezydenta IPN nie ma już tyle wyrozumiałości. Lech Wałęsa jest „obcym" agentem, a Przyłębski — „swoim". To typowa tzw. moralność Kalego. Kontakty z Wałęsą — „Bolkiem", jak zresztą przyznali sami funkcjonariusze bezpieki, niewiele wnosiły. Trwały zresztą krótko, bo niecałe 10 lat. W 1980 Wałęsa już budował silne struktury opozycyjne, mimo to zasada „nie był skutecznym donosicielem — to znaczy, że nie jest agentem" jak widać do niego się nie stosuje. Obaj panowie zaprzeczają, że z SB współpracowali. Obaj jednak zostali zarejestrowani jako TW. Obaj otrzymali pseudonimy operacyjne. Ale jakimś cudem tylko jeden z nich został przez IPN uznany za czołowego wroga Rzeczpospolitej.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polska zwiększy wydatki na obronę o 55 mld dol. z powodu „rosyjskiego zagrożenia”
PiS weźmie się za kompetencje prezydenta?
Waszczykowski: francuska gospodarka przy Polsce to słabizna
Tagi:
SB, Trybunał Konstytucyjny, Instytut Pamięci Narodowej, Andrzej Przyłębski, Lech Wałęsa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz