Widgets Magazine
15:47 22 Październik 2019
Akcja protestacyjna polskiej mniejszości narodowej w Wilnie

„Polska szkoła wychowa obywateli zaścianka"

© AFP 2019 / Petras Malukas
Polska
Krótki link
Autor
133516
Subskrybuj nas na

Jutro, 4 września, pierwszy dzwonek zabrzmi już w duchu reformy minister Zalewskiej. Rząd PiS uparł się, żeby nowy program nauczania służył wyłącznie kształtowaniu przyszłych wyborców PiS.

Przemoc w szkole
© Fotolia / Klaus Eppele
Anna Zalewska kłamała, mówiąc, że likwidacja gimnazjów nie będzie wiązała się ze zwolnieniami nauczycieli. Przewiduje się, że pracę w wyniku ich wygaszania straci 10 tysięcy pedagogów, a 20 tysięcy straci przynajmniej część etatu i będzie musiała krążyć między szkołami, by wyrobić dotychczasowe pensum. Posłanka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer nazwała ich „nauczycielami latającymi".

Ale „deforma" to nie tylko szkody poniesione przez nauczycieli. Najboleśniej skutki nieprzygotowanej i nieprzemyślanej zmiany odczują młode umysły. Bo program nauczania, jaki zafunduje dzieciom polski rząd, to cofnięcie Polski o lata świetlne w stosunku do poziomu edukacji podstawowej w Europie.

Po pierwsze MEN uparł się, aby cofnąć zmianę, którą wielkim wysiłkiem zdążyła wprowadzić Platforma — czyli rozpoczęcie przez dzieci procesu edukacji wcześniej niż w siódmym roku życia. Służyć temu miało zaprzęgnięcie do pracy w Ministerstwie Edukacji małżeństwa Elbanowskich, twórców pamiętnej kampanii „Ratujmy maluchy". Według ich filozofii wysłanie dziecka do szkoły wcześniej niż w siódmym roku życia jest brutalnym wyrwaniem go z „dzieciństwa" i przerzucenie w dorosłość. Minister Zalewska postarała się, aby sześciolatki w szkole znów były wyjątkami.

Religia w szkole to jeden z najbardziej drażliwych tematów — począwszy od pierwszej klasy aż do klasy maturalnej, polscy uczniowie uczyć się będą katechezy 2 razy w tygodniu. Do religii zaś z czasem dołączy Wychowanie do życia w rodzinie, będące de facto drugą katechezą — uczące nie nowoczesnej wiedzy o antykoncepcji i planowaniu rodziny, ale kładące nacisk na wstrzemięźliwość do ślubu, traktujące homoseksualizm jako zaburzenie itp.

Jarosław Kaczyński
© AFP 2019 / WOJTEK RADWANSKI
Historia według PiS to przede wszystkim historia Polski. Na przykład w programie nauczania dla czwartoklasistów globalne konteksty nie pojawią się w ogóle przez cały rok. Dzieci będą uczyć się hagiograficznych życiorysów polskich bohaterów narodowych. W podręczniku w rozdziale o Józefie Piłsudskim przeczytają na przykład: „Dumni ze swojego państwa Polacy nie szczędzili trudu i wyrzeczeń, by uczynić je bogatym i silnym". Oprócz tego historia powszechna mieszać się będzie z historią kościoła. Najwybitniejszymi Polami obwieszczeni zostali przecież papież Jan Paweł II i Mieszko I — który schrystianizował kraj. Na tapecie znajdą się również Żołnierze Wyklęci.

Władza namiesza również w kanonie lektur — który będzie ścisły. Wyleci z niego Czesław Miłosz, a jego miejsce w kanonie zajmie Jarosław Marek Rymkiewicz, twórca m.in. wiersza-panegiryku o katastrofie smoleńskiej. Wśród krytykowanych przez opozycję rozwiązań w edukacji znalazł się również podział na osobne przedmioty: geografię, biologię, chemię — podczas gdy dziś na świecie stawia się raczej na nauki interdyscyplinarne i ochronę środowiska. Z biologii zniknąć ma teoria ewolucji Darwina.

Anna Zalewska nie przemyślała również planu B na wypadek zawirowań, kiedy uczeń nie otrzyma promocji do następnej klasy w wygaszanym gimnazjum. Będzie wówczas musiała zająć sytuacja, że nie zdając z pierwszej do drugiej klasy, nie będzie miał dokąd wrócić i zmuszony będzie kończyć szkołę podstawową dwa razy, co nie tylko jest niewychowawcze i demotywujące — ale wiąże się z powtarzaniem egzaminu końcowego (uczeń, który raz już zdawał test szóstoklasisty, będzie zmuszony pisać nowy egzamin przewidziany dla klas ósmych). W jednej szkole spotka się w przyszłym roku rocznik kończący wygaszane gimnazjum oraz 8-klasową podstawówkę Zalewskiej. Będą pisać różne matury i odbywać różne rekrutacje na studia — ale nadal miejsc na uczelniach będzie tyle samo, a uczniów niemal dwa razy więcej.

Uczniowie w klasie
© Fotolia / Syda Productions
To i tak jedynie kropla w morzu zarzutów. Większość kwiatków zapewne wyjdzie w praktyce. Reforma Zalewskiej służy wyłącznie realizowaniu politycznego zlecenia — wypuścić legiony młodych ludzi, gotowych wrzucić do urny kartkę z głosem poparcia, polonocentrycznych, zdewociałych, ograniczonych nacjonalistów. Jak określiła to posłanka Lubnauer, „polska szkoła wychowa obywateli zaścianka".    

Zobacz również:

Rekordowa liczba pierwszoklasistów rozpoczęła rok szkolny w Rosji
Szkoła to nie same nudy
Co w rosyjskich szkołach nazywa się „Kamczatką”?
Polska szkoła - fabryka ignorancji
Tagi:
oświata, reforma edukacji, szkoła, Anna Zalewska, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz