08:26 24 Październik 2020
Polska
Krótki link
Autor
9827
Subskrybuj nas na

Warszawa celowo fałszuje Wołyń, tak jak Rosja Katyń. Prócz tego polscy żołnierze popełniali zbrodnie wojenne podczas akcji „Wisła”, a wschodnie rubieże Polski są „etniczne ukraińskie”. Krynica mądrości szefa ukraińskiego IPN znowu tryska.

„Dopóki polska władza nakręca „Wołyń", rosyjska przepisuje Katyń" — napisał Wiatrowycz na Facebooku, dając do zrozumienia, że Polacy sprawę rzezi wołyńskiej wręcz dramatyzują. Pod postem wypowiedział się polski historyk Łukasz Adamski, który odpowiedział szefowi ukraińskiego IPN, że chce od Kijowa wyłącznie historycznej uczciwości: „od demokratycznej Ukrainy oczekuje się zdecydowanego potępienia zbrodni, popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów".

Wiatrowycz, znany „kłamca wołyński", znów rozpoczyna swoją nacjonalistyczną propagandę. Na początku roku nazwał „grubiaństwem" domaganie się takiej samej uczciwości od Ukrainy przez Jarosława Kaczyńskiego. Napisał wówczas: „ Ani Polska, ani żadne inne państwo nie ma prawa żądać od drugiego państwa, żeby jakoś uzgadniało swoje rozumienie historii lub tym bardziej, aby wyrzekało się części swojej historii. Tego typu wypowiedzi bardzo przypominają te, które słyszeliśmy od naszego wschodniego sąsiada. (…) Uważam, że taka grubiańska deklaracja ze strony jednego z ważniejszych polskich polityków była bardzo niewłaściwa".

Była to reakcja na zdecydowane słowa prezesa PiS, które padły w  styczniu na antenie TVP Rzeszów: „Jeżeli jakiś kraj by uznał, że mordowanie jego obywateli, masowe, wyjątkowo okrutne jest w jakimś szczególnym kontekście dopuszczalne, to można powiedzieć wyrzekłby się swoich najbardziej elementarnych praw (…) Polska na taką sytuację, w której oprawcy, masowi mordercy czy ludobójcy są na Ukrainie bohaterami, się nie zgadza" — stwierdził wówczas Jarosław Kaczyński, zwolennik uznania zbrodni wołyńskiej za akt ludobójstwa.

To nie koniec ekscesów ukraińskiego IPN w ostatnim czasie. Na stronie internetowej instytutu ukazała się relacja z prezentacji niedawno wydanej książki „W żarnach historii", będącej zbiorem wspomnień Ukraińców wysiedlonych w latach 1944-1946 z rejonu Chełmszczyzny. Nazwano tam wschodnie rubieże Polski „ukraińskimi etnicznymi ziemiami".

W Narodowym Muzeum Literatury w Kijowie, gdzie odbyła się premiera publikacji, obecny był oczywiście Wiatrowycz. W swoim wystąpieniu wyraził żal, jakoby polsko-ukraińską przeszłość sprowadzano wyłącznie do Wołynia („co jest „niewłaściwe i zniekształca rozumienie tego, co naprawdę odbywało się między Ukraińcami i Polakami, i nie sprzyja porozumieniu"). Tymczasem należy mówić o deportacjach w latach 40. (których akcja „Wisła" miała być jedynie kontynuacją). Jak twierdzi Wiatrowycz, towarzyszyły im liczne „zbrodnie wojenne Wojska Polskiego".

Warto pamiętać o tym, że Wiatrowycz ma na koncie próbę przeprowadzenia poważnego fałszerstwa historycznego: zestawił zeznania dwóch dowódców z okresu II wojny światowej (Polaka, który dowodził dwiema akcjami na wsie ukraińskie i miał pod sobą 20 ludzi) oraz Ukraińsca, dowodzącego zgrupowaniem tysiąca żołnierzy, mordercy 5 tysięcy cywilów. W ten sposób usiłował zrównać polskie i ukraińskie zbrodnie na Kresach. Dopóki zwolennik kultu Bandery będzie stał na czele tamtejszego IPN, nie ma mowy o choćby pozornym porozumieniu.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Uczcijmy Wołyń minutą pamięci!
„Wołyń" zdobył nagrodę główną festiwalu „Wisła"
Na Wołyniu uczczą pamięć Ukraińców wysiedlonych w ramach akcji „Wisła”
Tagi:
zbrodnia katyńska, rzeź wołyńska, Władimir Wiatrowycz, Wołyń, Rosja, Kijów, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz