15:54 20 Listopad 2019
Czarny Protest w Warszawie, 01.10.2016.

Czarny Wtorek - kobiety protestują w całej Polsce

© REUTERS / Kacper Pempel
Polska
Krótki link
Autor
82816
Subskrybuj nas na

Dziś, dokładnie w rocznicę pamiętnego Czarnego Poniedziałku, który był ogólnopolskim protestem przeciwko próbie zaostrzenia prawa aborcyjnego, kobiety znów wychodzą na ulice. Protesty odbędą się w ponad 70 polskich miastach.

W zeszłym roku polskie kobiety wypędziło na ulice poczucie zagrożenia, które zafundował im konserwatywny rząd Beaty Szydło, będący o krok od zaostrzenia prawa aborcyjnego — i tak już jednego z najsurowszych w Europie. W tym roku sytuacja jest podobna. Do Sejmu znów trafiły dwa przeciwstawne projekty — „Zatrzymaj Aborcję!" przygotowany przez organizacje pro-life oraz „Ratujmy Kobiety" środowisk feministycznych, liberalizujący przepisy i zezwalający na aborcję do 12 tygodnia bez podania przyczyny. Projekt konserwatywny ma jednak sporą przewagę, ponieważ oficjalnie poparli go polscy biskupi. Ale to nie jedyny powód dzisiejszej mobilizacji kobiet.

Minister do spraw młodzieży Czeczenii Isa Ibragimow
© Zdjęcie : Krzysztof Żuczkowski
W ciągu ostatniego roku rząd dał im mnóstwo powodów do niezadowolenia. Najpierw wycofano się z rządowego projektu finansowania zabiegów in vitro bezdzietnym parom mającym problem z zajściem w ciążę. Następnie Konstanty Radziwiłł oświadczył, że zamierza ukrócić tę możliwość również samorządom. Ich programy będą musiały przejść kontrolę w podległej ministerstwu Agencji Ochrony Technologii Medycznych i Taryfikacji. Jeżeli Agencja zaopiniuje program negatywnie, wtedy bezpłodne pary będą mogły pożegnać się z procedurą, a samorząd nawet mimo chęci nie będzie mógł im pomóc.

Prócz tego Radziwiłł utrudnił polskim kobietom dostęp do antykoncepcji awaryjnej — tabletki EllaOne są dostępne w krajach Unii Europejskiej bez recepty (niechlubnym wyjątkiem są jedynie Węgry). Minister zdrowia stwierdził, że Polki nie mogą decydować o kupnie takiej tabletki same, bez lekarskiej kontroli, ponieważ obawia się, że „będą je łykać jak cukierki". Zapomniał jednak o tym, że jest to lek stosunkowo drogi: kosztuje ponad 100 zł. Dla wielu kobiet jest to odczuwalny wydatek — zwłaszcza dla nastolatek, o których kondycję minister zatroszczył się szczególnie.

Budynek węgierskiego parlamentu w Budapeszcie
© Fotolia / Dennis Jarvis
W zakresie edukacji seksualnej rząd Beaty Szydło nie pozostawił złudzeń: możemy zapomnieć o modelu postępowym. Przygotowanie nowej podstawy programowej zlecono skrajnie konserwatywnej, katolickiej wykładowczyni — Urszuli Dudziak. Polskie nastolatki ze szkół nadal będą wychodzić z informacją, że najskuteczniejszą metodą antykoncepcji jest wstrzemięźliwość seksualna.

Dlatego dziś, pomimo iż sytuacja nie wydaje się tak kryzysowa jak rok temu, polskie kobiety postanowiły wyjść na ulice ubrane na czarno i z parasolkami, które stały się symbolem walki z rządem. Liczą na to, że Czarny Wtorek powtórzy sukces zeszłorocznego Czarnego Poniedziałku i da Beacie Szydło do myślenia. Zwłaszcza, że skala protestów w tym roku będzie naprawdę ogromna. Protesty odbędą się w 70 miastach Polski i 8 poza granicami. Co ważne — protestować będą nie tylko kobiety w metropoliach takich jak Warszawa, Kraków, Wrocław czy Poznań, ale również na prowincji.

W zeszły roku 3 października strajkowało około 250 tysięcy kobiet. Dziś jest szansa przebić tę liczbę i pokazać, że ich świadomość rośnie. Nie są tylko potulnymi matkami i żonami, wyczekującymi 500+ od państwa.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.    

Zobacz również:

Polska jest kobietą!
Wielki powrót profesora Chazana
Polki usuwają ciąże w Niemczech
Tagi:
CzarnyProtest, Beata Szydło, Poznań, Wrocław, Kraków, Warszawa, Węgry, Unia Europejska, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz