12:03 11 Grudzień 2017
Warszawa+ 4°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Polskie kibicki w Marsylii na meczu pomiędzy reprezentacjami Polski i Niemcami podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej.

    „Otworzyły się bramy do raju. Jedziemy do Rosji!"

    © AFP 2017/ Franck Fire
    Polska
    Krótki link
    Grażyna Garboś
    Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej Rosja 2018 (84)
    36505

    Polscy kibice mają już za sobą pierwsze nerwowe emocje związane z eliminacjami do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2018. Po niedzielnym zwycięstwie nad Czarnogórą reprezentacja trenera Adama Nawałki awansowała na Mundial w Rosji.

    Jakub Błaszczykowski podczas meczu reprezentacji Polski z Czarnogórą w Warszawie, 08.10.2017
    © AFP 2017/ Janek Skarzynski
    O szansach polskich piłkarzy na turnieju, o ich mocnych i słabych stronach, a także o kibicach i nastrojach panujących wśród miłosników futbolu korespondentka Sputnika rozmawiała z fanem piłki nożnej, kibicem z 15-letnim stażem, panem Wodzisławem Smorawskim.

     — Reprezentacja Polski w piłce nożnej wraca na Mundial po 12 latach nieobecności. W kraju euforia. Jak Pan ocenia szanse polskiego zespołu?

    — Biorąc pod uwagę miejsce, które w rankingu FIFA zajmujemy, byłoby rewelacyjnie, gdyby udało się nam dotrzeć do ćwierćfinału. Nie jestem jakimś przesadnym „hurra-optymistą". Nie ostrzę zębów na medal, ale ćwierćfinał jest realny i jest na pewno w zasięgu naszych piłkarzy.

     — W Pana głosie słychać sceptycyzm. A przecież zwycięstwo nad Czarnogórą urosło w komentarzach do rangi gigantycznego sukcesu. Ale powiedzmy sobie szczerze, Czarnogóra to nie potęga piłkarska…

    Reprezentacja Polski po meczu z Czarnogórą
    © AP Photo/ Alik Keplicz
     — Istnieje taka prawda w świecie piłkarskim, że w tej chwili nie ma już słabych drużyn w Europie. To po pierwsze. Po drugie, Czarnogóra, Bałkany, ta nacja zawsze była „charakterna". Oni grają w piłkę zawsze do końca. W niedzielę to się potwierdziło. Było delikatne rozprężenie. Doszli nas na 2:2. Kolejna prawda piłkarska jest taka, że wynik 2:0 w piłce nożnej to jest najgorszy z możliwych wyników, bo gdy przeciwnik strzela nam bramkę na 2:1, łapie kontakt, łapie wiatr w żagle, robi wszystko, żeby dociągnąć do tego, aby było 2:2, i wtedy morale tej drużyny, która powadzi 2:1, trochę spadają. W niedzielę książkowo to było pokazane. Na szczęście mocny charakter był na naszej stronie. Trochę szczęścia również, ale jak podkreślali komentatorzy — szczęście sprzyja lepszym. To bardzo ważne zwycięstwo w kontekście trafienia do grup w ramach mistrzostw świata, bo gdyby był remis, to niekoniecznie bylibyśmy losowani z pierwszego koszyka.

     — Czy rywale na mistrzostwach powinni się bać Polaków? Jakie są mocne strony polskiej reprezentacji? Wspomniał Pan już o silnym charakterze Polaków.

     — Na pewno atmosfera, która panuje w kadrze. Przecież kadra jest specyficznym tworem. To nie jest drużyna, która się na co dzień ze sobą widzi. To nie są piłkarze, którzy spędzają ze sobą całe dnie, tak jak to ma miejsce w sytuacji klubu, gdzie piłkarze każdy trening prowadzą razem. Będąc w kadrze, widzą się kilka razy w roku i treningi przed ich meczami są trochę inne niż w przypadku drużyn klubowych. Tutaj kolosalne znaczenie ma atmosfera w zespole.

    Powiedzmy tak, na papierze my nie jesteśmy 7 czy 6 drużyną na świecie. Nam się udało to osiągnąć głównie właśnie ze względu na charakter piłkarzy, na ich nastawienie i przede wszystkim na atmosferę, która została w drużynie zbudowana. Pamiętajmy, że na 10 meczy w eliminacjach wygrywamy 8, jeden remisujemy dosyć nieszczęśliwie z Kazachstanem i jedna porażka 4:0 z Danią. Czegoś takiego dawno nie było. Ja nie kojarzę tak grającej reprezentacji.

    Czy powinni się nas bać na mistrzostwach? Myślę, że w tej chwili będziemy startować z troszeczkę innego pułapu. W mistrzostwach Europy, które były rok temu, wówczas przed tym turniejem byliśmy wymienieni w gronie tych tzw. "czarnych koni", które mogą sprawić jakąś niespodziankę. Udało się, bo ćwierćfinał przegrany z późniejszym mistrzem to na pewno fajny wynik, natomiast w tej chwili, jak już powiedziałem, startujemy z innego pułapu. Jesteśmy w pierwszej dziesiątce rankingu. Inne kraje już na nas patrzą trochę inaczej. Myślę, że gros krajów nie będzie się nas bać, ale szanować powinien nas każdy.

     — Jest Pan kibicem z dużym stażem. Ma Pan też swoje obserwacje i uwagi. Nad czym kadrowicze Adama Nawałki muszą jeszcze popracować?

    Ankieta

    Jakie losy czekają polską reprezentację na MŚ 2018 w Rosji?
    • Nie wyjdzie z grupy
      31.0% (361)
    • Odpadnie w 1/8
      17.4% (203)
    • Odpadnie w ćwierćfinale
      17.6% (205)
    • Odpadnie w półfinale
      9.6% (112)
    • Przegrają finał
      4.5% (52)
    • Polska będzie mistrzem świata!
      19.9% (232)
    Głosowało: 1165
     — Przede wszystkim nad czym musi popracować sam trener Nawałka, to dłuższa ławka rezerwowych, bo w tej chwili tej ławki de facto nie ma. Jeśli wchodzi jakikolwiek zmiennik, to widać te braki. Na pewno lewa obrona, ale to jest specyficzna pozycja w piłce nożnej. Każdy, kto się interesuje piłką nożną, kto jest w tym światku piłkarskim, to on zawsze uważa, że na lewej obronie grają tylko wariaci. Bo, po pierwsze, to musi być lewonożny zawodnik, a po drugie musi być z inklinacjami do obrony, więc w każdej drużynie jest to de facto jeden ze słabszych punktów. U nas również to widać. Jeżeli Jędrzejczyk dojdzie do pełni sił, to on zapewne będzie tą lewą obroną zarządzał, ale musimy pamiętać, że to jest prawonożny piłkarz na lewej obronie, czyli mimo wszystko z pewnymi ograniczeniami. No i na pewno drugi piłkarz do defensywnej pomocy dla Grześka Krychowiaka, bo zakładam, że Grzesiek wróci do formy. Widać, że jest na dobrych torach. Ale drugi zawodnik dla niego jest potrzebny, bo mnie akurat ani Mączyński, ani Linetty nie przekonują. No i na pewno musi być zdrowy Arek Milik, żeby mógł wesprzeć Roberta Lewandowskiego.

     — Czy wybiera się Pan do Rosji na Mundial? Czy duże jest zainteresowanie wyjazdem na mecze do Rosji?

     — Domyślam się, bo akurat nie śledziłem tego, jak duże jest zainteresowanie wyjazdem. Ja osobiście się nie wybiorę, natomiast znając kibiców naszej reprezentacji, którzy na koniec świata są w stanie pojechać za swoją kadrą, zakładam, że to zainteresowanie będzie potężne. Jest to też dosyć blisko rozgrywany Mundial, więc zaangażowanie polskich kibiców będzie spore. A to w zasadzie dobrze wróży, bo będziemy tym tzw. „dwunastym zawodnikiem". Zakładam, że niejednokrotnie podczas meczu kadra będzie mogła się poczuć tak, jakby grała u siebie.

     — Jak Pan sądzi, czego mogą oczekiwać w Rosji ci kibice, którzy udadzą się na Mistrzostwa Świata?

    — Rosjanie są specyficznym narodem — tak mi się wydaje — ale też bardzo przyjaznym. Jak to wszystkie słowiańskie narody, bardzo miłym, życzliwym do goszczenia. I kibice na pewno będą dobrze przyjęci. Co prawda wiadomo, że na pewno spotkają się z agresją i niekulturalnym zachowaniem części kibiców rosyjskich, którzy poza Anglikami też są z tego znani w Europie. Generalnie kibice z każdego kraju muszą uważać na pseudokibiców, chuliganów, również własnych. Ale w sumie przypuszczam, że wszystko powinno być fajnie i sympatycznie.

    Wiem, że już gros stadionów jest przygotowanych. Na wielu trwają ostatnie prace „kosmetyczne". Bardzo dużo pieniędzy zostało wpompowanych w te mistrzostwa. Patrząc też na Igrzyska Olimpijskie, które odbyły się w Soczi, widać, że prezydent Putin nie liczy pieniędzy w tych obszarach. Więc tu też finanse, zakładam, nie są liczone. Stadiony, które powstały lub są w trakcie budowy, wyglądają zacnie. Co się będzie później na nich działo, to już nie nasz problem. Ważne, żeby dobrze były przygotowane. Na pewno będzie sympatycznie, ale niestety z jakimiś pierwiastkami chuligaństwa, bo tego się nie uniknie.

     — Chyba się nie uniknie także z tego względu, że polscy kibice też potrafią zaszaleć nie tylko na trybunach…

    — Oczywiście, zwłaszcza że mamy dosyć, że tak powiem, specyficzną historię z narodem rosyjskim. Więc zakładam, że pewnie też pojedzie grupa polskich, nie chcę powiedzieć kibiców, lecz właśnie chuliganów, którzy udadzą się z jednym jasnym celem, żeby tłuc się i lać, żeby udowodnić, kto jest wśród nich lepszy. Ale na pewno to będzie margines. To na pewno nie będzie ten główny twór, który pojedzie po to, by mocno kibicować i wspierać reprezentację. Ciekawego twitta dziś przeczytałem w internecie: „Otworzyły się bramy do raju. Jedziemy do Rosji". Nigdy chyba nam by nie przyszło do głowy, że w Rosji czeka na nas raj, ale okazuje się, że w pewnych obszarach ten raj na nas czeka.

    Tematy:
    Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej Rosja 2018 (84)

    Zobacz również:

    Przewodniczący FIFA podziękował Rosji za udany Puchar Konfederacji
    Puchar Konfederacji 2017
    Puchar Konfederacji 2017: Czeka Was ciepłe powitanie
    Tagi:
    piłka nożna, Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz