17:14 18 Listopad 2019
Antoni Macierewicz

Cyberatak na MON. Tajemniczy wirus z SMS-a

© AP Photo / Krzysztof Zatycki
Polska
Krótki link
Autor
4231
Subskrybuj nas na

Antoni Macierewicz krakał i wykrakał! Pracownicy MON mieli masowo dostawać SMS-y z dziwnym linkiem, po kliknięciu w który na telefonie instalowało się zawirusowane oprogramowanie. Na szczęście służby udaremniły akcję.

Teraz spekulacjom nie ma końca. Kto próbował inwigilować pracowników ministerstwa? Czy był to celowy atak na urzędników? Badane są dwie hipotezy.

Portal niebezpiecznik.pl zdradził, że od kilku dni pracownicy resortu Antoniego Macierewicza mieli dostawać SMS-y z nietypowo wyglądającymi linkami, zawierającymi wirusa. Na szczęście na czas zareagowało Centrum Koordynacyjnego Reagowania na Incydenty Komputerowe, które ostrzegło, aby nie klikać w podejrzane odnośniki oraz poinformowało, że mamy do czynienia z próbą wyłudzenia danych lub sparaliżowania służbowych urządzeń.

Według jednego z rozważanych możliwych scenariuszy wydarzeń, był to celowy i planowy atak (przypomnijmy, podobna sytuacja miała miejsce dwa tygodnie temu, kiedy Antoni Macierewicz informował że polskim służbom udało się udaremnić próbę elektronicznego ataku ze strony cyberprzestępców z Rosji).

Potop ukraiński zalewa Polskę
© Fotografie od blogera Piotr Radtke
Ale jest też opcja numer dwa, która bynajmniej nie jest już tak spektakularna… Jak informuje „Wprost" — „Jedna z osób zatrudnionych w resorcie obrony narodowej mogła nieświadomie pobrać na swój smartfon aplikację Boo, która pozwala na dostęp do książki adresowej. Boo to aplikacja pochodząca z Chin. Jej działanie nie zostało w stu procentach sprawdzone". Jest to scenariusz prawdopodobny choć niestety nieco kompromitujący dla samego resortu. Według Niebezpiecznika zaproszenie do pobrania wirusowej aplikacji schowanej w linku do złudzenia przypominało komunikaty wysyłane właśnie przez Boo.

Dziennikarze „Faktu" zwrócili się do rzeczniczki MON, major Anny Pęzioł-Wójtowicz, jednak ta poprosiła o więcej czasu, nie potrafiła udzielić żadnych szczegółowych informacji w sprawie ataku. Natomiast jak podaje portal Niebezpiecznik — Centrum Koordynacyjnego Reagowania na Incydenty Komputerowe rzeczywiście uratowało urzędnikom skórę, udzielając konkretnych porad. Bowiem kliknięcie w podany w wiadomości link mogło skończyć się kradzieżą prywatnych danych użytkownika, inwigilacją i dostępem do materiałów audio oraz możliwością śledzenia położenia telefonu za pomocą GPS.

Ci sami specjaliści z rządowego Centrum, którzy udaremnili ów atak, ruszyli z odsieczą również kilka lat temu, kiedy ofiarą cyberataku o kryptonimie Alladyn2 padły Kancelaria Prezydenta, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, MON oraz MSZ. Wówczas wykradziono hasła do poczty i zawartość skrzynek mailowych w różnych instytucjach, a także zawartość kalendarza Radosława Sikorskiego, który był wtedy ministrem spraw zagranicznych.

Dwa tygodnie temu w ogniu oskarżeń o cyberszpiegostwo stanęła Rosja, teraz czas, aby ze swoich niecnych plan ów wymierzonych w Polskę wytłumaczyły się też Chiny.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Sputnik liderem szkalowania ministra Macierewicza
Macierewicz przekazuje kolejne sensacje ws. katastrofy smoleńskiej
Wojska cybernetyczne Macierewicza kontra Bękarty Putina
Tagi:
Boo, Antoni Macierewicz, Russia, Rosja, Chiny, China, Poland, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz