08:50 22 Listopad 2019
Ukraińsko-polska granica Szeginie

Co robić z krajem „cynicznego Bandery”? Polska sama zapędziła się w kozi róg

© Sputnik . Stringer
Polska
Krótki link
Autor
7732
Subskrybuj nas na

Warszawa nadal nie może się zdecydować w wyborze między uczuciem a obowiązkiem i stwierdzić, co jest ważniejsze: wspólnie z Kijowem bać się Rosji czy w pojedynkę rozpamiętywać wspólną krwawą historię.

Polska czeka tylko na poprawnych ideologicznie gości. Władze chcą zakazać wjazdu do kraju zwolennikom antypolskiego stanowiska.

Jak oświadczyło MSZ Polski, w pierwszej kolejności dotknie to tych, którzy demonstracyjnie ubierają mundury dywizji SS „Galicja”. Czyli mieszkańców niby zaprzyjaźnionej Ukrainy.

Zakazać wjazdu można również prezydentowi Petro Poroszence, który radośnie pozuje w mundurze z napisem „Cyniczny Bandera” i zasadniczo nie ma nic przeciwko marszom nacjonalistów — przecież to właśnie on nadał status „wojowników o wolność” OUN-UPA (zakazana w Rosji Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i jej zbrojna formacja Ukraińska Powstańcza Armia).

Na ostatnim wiecu z okazji 75. rocznicy założenia UPA lider partii Swoboda Ołeh Tiahnybok po raz kolejny zażądał od ukraińskiego prezydenta przywrócenia tytułu bohatera Ukrainy liderom OUN-UPA Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi. 

Co prawda na Tiahnyboka w Polsce nikt specjalnie nie czekał. Tak samo jak na jego zwolenników i uczestników takich marszy. Tylko jak ich rozpoznać? Obejrzeć wszystkie nagrania z podobnych akcji, znaleźć na portalach społecznościowych konta tych, którzy pozują z symbolami nazistowskimi? Biorąc pod uwagę zakres pracy, polscy urzędnicy mogą sobie z tym nie poradzić. Prawdopodobnie nie będą chcieli zakazać wjazdu wszystkim Ukraińcom — w „walce z Rosją” samych państw bałtyckich jest za mało.

Mężczyzna z polską flagą
© AFP 2019 / Wojtek Radwanski
Polskie MSZ nadal nie zaprzecza, że Ukraina jest ważna ze względów geopolitycznych. Ale najwyraźniej nie może wybrać między uczuciem a obowiązkiem i stwierdzić, co jest ważniejsze: wspólne banie się Rosji czy rozpamiętywanie wspólnej krwawej historii w pojedynkę. Na razie Polacy zastanawiają się nad zapasowym sposobem wyrażenia niezadowolenia: MSZ nie będzie zalecał polskiemu prezydentowi wyjazdów na Ukrainę. Chociaż może i będzie, tyle że wizyty robocze, a nie oficjalne. 

Sytuacja Warszawy jest nie do pozazdroszczenia. Potrzebna jest twarda odpowiedź, ale taka, by nie psuć stosunków; trzeba uspokoić swoich obywateli, ale bez Ukraińców też nie da się obejść. Dlatego wahają się, nie wiedząc, jak godnie odpowiedzieć na wyburzenie na Ukrainie polskich pomników i gloryfikację morderców Polaków.  

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Żeby Polska była Polską - a nie Rosją
Polska polityka wschodnia stacza się w przepaść
Wiatrowycz: Polska ma imperialne zapędy
Polska szanuje groby, ale SS-manów
Rusofobia Polski budzi niechęć sąsiadów i sojuszników
Tagi:
OUN, UPA, Stepan Bandera, Petro Poroszenko, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz