06:25 22 Listopad 2017
Warszawa+ 1°C
Moskwa0°C
Na żywo
    Helikopter Caracal

    Polska płaci miliardy za europejską „protekcję"

    © AP Photo/ Bob Edme
    Polska
    Krótki link
    Igor Silecki
    121742422

    Polsce podoba się wszystko, co francuskie. Nawet okręty podwodne Warszawa kupuje w Paryżu. Na shopping już wyasygnowano 10 miliardów złotych. W dolarach wyjdzie mniej: 2,7 miliarda i to za 5 okrętów ze stemplem "Made in France", co, zgodzicie się chyba, nie jest to drogo.

    Putin i Trump w przerwie spotkania roboczego na szczycie APEC
    © Sputnik. Michael Klimentyev
    Za to helikoptery, też francuskie, będą kosztowały 8 miliardów za 16 maszyn. Do czego szykuje się Warszawa? I komu stara się przypodobać?

    Przyszłość polskich sił powietrznych i lotnictwa marynarki wojennej już uzgodnił z Francją minister obrony Polski. Florence Parly już zapewniła Antoniego Macierewicza, że tego kontraktu Paryż nie wypuści z rąk. O stracoych w przeszłości możliwościach strony postanowiły, zdaje się, nie wspominać, zbyt to była nieprzyjemna historia. 

    Historia, jeśli ktoś nie pamięta, była taka: Warszawa zamierzała kupić w Paryżu całych 50 helikopterów Caracal. Kosztować to miało Polskę tylko 13,5 miliarda złotych, przy czym cena włączała i serwis techniczny, i ośrodki szkoleniowe. A najważniejsze, że transakcja miała być odszkodowaniem dla Francji za to, że to własnie polscy partnerzy przekonali, aby nie sprzedawać Rosji zbudowanych już lotniskowców Mistral.

    Były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski wyjaśnił to następująco: w Unii Europejskiej i NATO postanowiono zawrzeć swego rodzaju dżentelmeńską umowę, aby Warszawa w razie przyszłych kontraktów na sprzęt wojskowy skłaniała się ku rozpatrzeniu francuskich propozycji, "najwyraźniej, aby zapłacić za te niesprzedane Mistrale". 

    Jednak latem zeszłego roku Warszawa zerwała porozumienie odnośnie Caracali. Krytycy, w tym również i Kwaśniewski, nazwali tę decyzję "fatalną" i uprzedzili: Polakom to się odbije czkawką. I teraz, najwyraźniej, Polska postanowiła naprawić błąd. Tylko helikoptery, najwyraźniej francuskie, będą kosztowały podatników nie 270 milionów, ale 500 milionów złotych za sztukę.

    Najwyraźniej na okrętach podwodnych zaoszczędzą, bowiem za taką sumę można nabyć tylko okręty o napędzie dieslowym, do tego takie, które mają już po kilkadziesiąt lat, powiedział w wywiadzie dla agencji Sputnik ekspert wojskowy Wiktor Litkowkin. 

    Myślę, że zakup okrętów podwodnych od Francji to próba złagodzenia sporów z nią po zerwaniu kontraktu na Caracale. Poza tym, tylko nieliczne państwa mogą sprzedać dieslowe okręty podwodne, które zamierza kupić Polska (atomowych ona nie jest w stanie kupić, a i nie można ich sprzedawać według zasad międzynarodowych). To Francja, Niemcy i Włochy. Amerykanie dieslowych nie robią, mają tylko atomowe, zatem wybór Polska ma niewielki – powiedział Litowkin. 

    Co dotyczy finansów, wyasygnowanych na zakup, to w pełni możliwe, że to pieniądze, które Polska zarobiła na rozmieszczeniu amerykańskiej brygady czołgowej i systemu obrony przeciwrakietowej. A wysoka cena helikopterów oznacza, że są tu pośrednicy, którzy otrzymają pewien procent od sumy kontraktu, przekonany jest ekspert. 

    PowerJet SaM146
    © Zdjęcie: Communication Safran Aircraft Engines
    Konieczność zakupienia okrętów podwodnych władze już wytłumaczyły. W przyjętej w lutym 2017 roku przez Warszawę "Strategicznej Koncepcji Morskiego Bezpieczeństwa" napisano, że zagrożenie dla Polski i NATO stanowi Rosja, a w szczególności umacnianie rosyjskiej grupy wojskowej w obwodzie kaliningradzkim. 

    Władze Polski doskonale rozumieją, że nikt nie zamierza na nich napadać. Po co więc ta gra w "wyścig zbrojeń"? Warszawa po prostu manewruje w poszukiwaniach "protekcji", przekonany jest politolog, główny redaktor portalu PolitRussia Rusłan Ostaszko. 

    Polska ma teraz duże problemy wewnątrz Unii Europejskiej. Merkel i inni politycy krytykują ją za to, że na przykład nie przyjmuje uchodźców. Przeprowadzana reforma sądownictwa to też doskonały obiekt krytyki. Nie można również zapominać, że po 2020 roku Polska, jak i państwa bałtyckie, mogą zostać pozbawione znacznej części europejskiego finansowania. Ale Warszawa aktywnie lobbuje przedłużenie bankietu – co rzecz jasna złości Niemcy na przykład – uważa Ostaszko. 

    Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński
    © AFP 2017/ Wojtek Radwanski
    Politolog podkreśla: protekcja polityczna potrzebna jest Polsce wewnątrz samej Unii Europejskiej, dlatego, że na Amerykanów europejskie struktury reagują coraz słabiej, a niekiedy starają się im zrobić na złość. Merkel złości się na Polaków, Londyn jest zajęty Brexitem. Pozostaje Macron, którego wsparcie w podziale europejskich pieniędzy Warszawa próbuje kupić za pomocą kontraktu wojskowego. Pytanie tylko, jak na to zareagują USA. Donald Trump nie po to lobbował zwiększenie europejskich wydatków na obronę, aby kontrakty dostały się Francuzom. 

    Zobacz również:

    Caracale dla Polski: rocznica niezrealizowanego projektu
    Kłótnia w MON. Kto wykończył Caracale?
    Ministrowie listy piszą. I tylko caracali żal
    Polscy internauci o aferze z Caracalami
    Kwaśniewski ma wiedzę: Caracale, Francja, Putin
    Tagi:
    kontrakt, Caracal, Francja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz