00:59 25 Listopad 2017
Warszawa+ 8°C
Moskwa-5°C
Na żywo
    Marsz w Warszawie

    Patrioci wplątani w „marsz nienawiści"

    © Sputnik. Aleksiej Witwickij
    Polska
    Krótki link
    Leonid Sigan
    17817157

    O sobotnich wydarzeniach na ulicach Warszawy korespondent radia Sputnik Leonid Sigan rozmawiał z byłym posłem na Sejm, publicystą Andrzejem Rozenkiem.

    Zagraniczna prasa, niektóre polskie media, media społecznościowe mówią o Marszu Niepodległości jako pochwale rasizmu i o neofaszystach maszerujących ulicami spalonych przez nazistów miasta. Zdaniem komentatorów widocznie było przyzwolenie władz na ksenofobiczne hasła jak „Biała siła" i „Śmierć wrogom ojczyzny", „Narodowy socjalizm" i podobne. Na jakim gruncie te nastroje mogły się zrodzić?

    — Rzeczywiście, w obrazku telewizyjnym to może robić wrażenie, bo w marszu według szacunków — w zależności o tego, kto o tym mówi — wzięło udział od 50 000 do 100 000 osób. Proszę jednak pamiętać, że w państwie liczącym ponad trzydzieści kilka milionów to nie jest szczególnie duża manifestacja. Ona była rzeczywiście bardzo ekspresyjna i niestety pojawiły się tam hasła rasistowskie, faszystowskie. Ale trzeba pamiętać, że to był margines, a większość ludzi, którzy tam maszerowali, jednak chcieli uczcić Dzień Niepodległości. Niestety, zostali wplątani w takie niezbyt demokratyczne hasła, które się tam pojawiły. A teraz trwa debata w Polsce, jak temu przeciwdziałać. W zasadzie wszystkie siły polityczne są przeciwne tego typu ekscesom.

      Służby porządkowe widziały wszystko, co się działo, i nie reagowały. Minister Błaszczak tylko spierał się z oponentami, jak wygląda rasizm, i co jest dumą narodową, a co nawoływaniem do nienawiści. I wszystko to mu ujdzie?

    — W przypadku reakcji pana ministra Mariusza Błaszczaka możemy mieć pretensje o to, że bagatelizował ten temat. Możemy mieć też pretensje do policji, nie o to, że nie reagowała, bo to już za późno, natomiast, że nie przeciwdziałała tego typu wydarzeniom. Bo w momencie, kiedy już idzie marsz, to zabieranie transparentów czy nawet zatrzymywanie ludzi jest niebezpieczne, może wywołać nieprzewidywalną reakcję. Oczywiście policja powinna była prewencyjnie tutaj zadziałać i nie dopuścić do tego rodzaju faszystowskich ekscesów. Trzeba podkreślić, że wicepremier rządu pan Gliński jasno i twardo odciął się od tego typu ekscesów.

    Marsz Niepodległości w Warszawie
    © Sputnik. Aleksey Vitvitskiy
      Jednak swą moc wykazały liczne ugrupowania nacjonalistyczne różnej maści. Czy znaczy to, że pojawiła się na polskiej scenie nowa siła polityczna?

    — Nie, bo my tego typu marsz obserwujemy już od wielu lat. Nigdy one nie przełożyły się na jakiś efekt polityczny. Ruchy narodowościowe w Polsce, takie nacjonalistyczne, czy parafaszystowskie, to jest margines polityki. Natomiast to jest margines bardzo krzykliwy i widoczny, szczególnie z okazji 11 listopada. Mam nadzieję, że tak pozostanie. Chociaż, niestety, w całej Europie możemy obserwować wzrost siły nacjonalizmów. Być może i w Polsce będziemy tego świadkiem. Na razie w większości wyborów te siły nacjonalistyczne nie odnoszą sukcesów.

    Zobacz również:

    „O Boże, ilu nazistów": Europa wstrząśnięta warszawskim marszem
    Tagi:
    Marsz niepodległości, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz