21:33 14 Grudzień 2017
Warszawa+ 3°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Terminal LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu

    Forsowanie LNG. Co na to Rosjanie?

    © AP Photo/ Lukasz Szelemej
    Polska
    Krótki link
    34556

    Polska podpisała pięcioletni kontrakt na dostawy skroplonego gazu ziemnego z USA - poinformowała na swojej stronie internetowej spółka PGNiG.

    Gaz będzie dostarczany przez brytyjską firmę Centrica z położonego w stanie Luizjana terminalu Sabine Pass. Błękitne paliwo jest przeznaczone dla rynku Polski i innych państw Europy Centralnej. Szef PGNiG Piotr Woźniak powiedział, że podpisanie kontraktu podyktowane jest koniecznością zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego regionu, gdzie „historycznie dominował rosyjski gaz".

    Dostawy rozpoczną się w 2018 roku. Wcześniej Warszawa zażądała od Komisji Europejskiej ukarania Gazpromu za naruszenie norm prawa antymonopolowego.

    Prezes Instytutu Energetyki i Finansów Władimir Fejgin uważa, że pretensje Polski w kwestii gazowej związane są z kilkoma czynnikami.

     — Energetyka Polski w znacznym stopniu opiera się na węglu, przy czym niezbyt dobrej jakości. Obecnie, kiedy trwa walka o obniżenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery, Polska cały czas mówi o swojej «szczególnej sytuacji»,co wywołuje niezadowolenie innych państw Unii Europejskiej, które zmniejszają swoje uzależnienie od węgla. Polska zdaje sobie sprawę, że również czeka ją taka transformacja, gdyż otrzymuje duże wsparcie od UE, która może zarządać zmiany modelu energetyki.

    Jest to pierwszy powód do zmartwienia Polski. Drugi jest związany z wybudowaniem terminalu LNG w Świnoujściu. Terminal nie jest pełen, a trzeba pokazać, że skroplony gaz ziemny płynie. Z pewnością Warszawa liczyła na katarski gaz, jednak trafia on do Azji — jest to po prostu bardziej opłacalne. Oprócz tego istnieje również czynnik polityczny — uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu, która potrzebuje dużych ilości błękitnego paliwa. Jednak biorąc pod uwagę mapę polityczną, którą się ona kieruje, chcąc «przyjaźnić się»  ze Stanami Zjednoczonymi, Warszawa nie może stawiać tylko na Rosję. Stąd biorą się próby forsowania (amerykańskiego — red.) LNG — powiedział Władimir Fejgin na antenie radia Sputnik.

    Powstaje zatem pytanie, czy Stany Zjednoczone swoimi dziewięcioma tankowcami będą w stanie pokryć zapotrzebowanie na gaz nie tylko Polski, ale również innych krajów unijnych? Radio Sputnik zwróciło się z nim do dyrektora Instytutu Energetyki Narodowej Siergieja Prawosudowa.

    — Oczywiście nie. Przypomina to historię z Litwą, która wydzierżawiła terminal LNG, chociaż od razu było jasne, że ten gaz będzie droższy, niż ten, który trafia z Rosji. A żeby niezadowoleni konsumenci nie protestowali, obywatele tego kraju zostali prawnie zobowiązani do kupowania droższego gazu. Później Litwa próbowała namówić Estonię i Łotwę, by zrobiły to samo, jednak kwestia utknęła w martwym punkcie.

    A teraz Polska ma zamiar kupować od USA gaz, który kosztuje drożej niż ten od koncernu Gazprom. Polska chce również sprzedawać go państwom Unii Europejskiej, czy na przykład Ukrainie. Co do Ukrainy nie będę prognozować, jednak czy konsumenci z krajów UE będą chcieli płacić więcej za (ten sam — red.) gaz? Wątpię.

    Być może Polska zwróci się nawet do Komisj Europejskiej, aby Unia przyznała jej dotacje na dostawy gazu z USA, jednak chętnych do wydawania pieniędzy jest tam również niewielu…

    Nie ulega wątpliwości, że Stany Zjednoczone chcą wyprzeć z europejskiego rynku rosyjski gaz. Jednak po pierwsze Ameryka nie posiada potrzebnych ilości LNG, a ten gaz, który posiada, kosztuje więcej niż rosyjski.

    Nie widzę tutaj realnych szans na przejęcie rynku energetycznego Europy przez Amerykanów. Jeśli zaś chodzi o Polskę, która chce, aby Gazprom obniżył ceny gazu, w przeciwnym razie nie podpisze z Rosją nowego długoterminowego kontraktu, to cóż można powiedzieć? Oczywiście, może się tak stać, Jednak w takim przypadku Polska podpisze najwidoczniej z rosyjskim koncernem kontrakt krótkoterminowy, który jest jednak mniej korzystny niż długoterminowy, ponieważ cena nośników energii — zarówno ropy, jak i gazu, jest uzależniona od wahań na giełdzie.

    — Przypomnę jeszcze, że Ukraina ze względów politycznych zrezygnowała z kupowania rosyjskiego gazu, jednak co teraz widzimy? Ukraina kupuje gaz rewersyjny od Słowacji, jednak oczywiście kosztuje on już drożej. Wracając jeszcze do Polski, to w lipcu prezydent Andrzej Duda powiedzał: «Chcemy, aby nasz kraj stał się szczególnym partnerem USA…». Dlatego nie ulega wątpliwości, że podpisanie umowy ws. dostaw amerykańskiego gazu będzie mieć w pierwszej kolejności znaczenie polityczne. A jego element handlowy uwidoczni się dopiero później. Jednak tak czy inaczej strona rosyjska bedzie w dalszy ciągu wypełniać swoje zobowiązania w ramach długoterminowego kontraktu ws. dostaw gazu z Syberii do Polski, który wygasa w 2022 roku. Każda ze stron bedzie mieć czas, aby rozważyć wszystkie plusy i minusy różnych wariantów współpracy w sferze energetycznej. Jak to się mówi — pożyjemy, zobaczymy — powiedział Siergej Prawosudow.

    Zobacz również:

    Gaz na Ukrainie dziesięć razy droższy
    Media: USA dostarczają do Belgii skroplony gaz kupiony w Rosji
    Polska za budową gazociągu, który pozwoli zastąpić rosyjski gaz
    „Czekamy na promy i gaz skroplony”
    Rosyjski gaz zamiast amerykańskiego: jak projekt EUGAL podbije Europę?
    Tagi:
    gaz skroplony, PGNiG, Piotr Woźniak, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz