11:54 29 Luty 2020
Polska
Krótki link
Autor
13385
Subskrybuj nas na

Nowy projekt ustawy „o jawności życia publicznego” autorstwa Mariusza Kamińskiego jest tak opresyjny, że krytykują go nawet koledzy z innych ministerstw.

Antoni Macierewicz
© AP Photo / Krzysztof Zatycki
O co chodzi? Były szef CBA postawił sobie za cel, aby połączyć w jedną trzy dotychczasowe ustawy: o dostępie do informacji publicznej, o lobbingu oraz antykorupcyjną. Gdyby zmieszać „Rok 1984" George'a Orwella z krańcową nieufnością do obywateli i dodać do tego skandalicznie krótki czas konsultacji — wyjdzie z tego właśnie projekt ustawy Kamińskiego.

Sam dokument jest bardzo obszerny i obejmuje różne obszary. Przede wszystkim — co najbardziej oburza organizacje pozarządowe oraz innych ministrów — nakłada na większość urzędników obowiązek składania oświadczeń majątkowych.

„Spowiadać się" będą musieli na przykład lekarze orzecznicy ZUS, pracownicy sądów czy nawet egzaminatorzy na prawo jazdy. Fundacja Panoptykon uważa te przepisy za bezsens. W swojej opinii  wywodzi: „W naszej ocenie należy ściśle rozróżnić celowość i zasadność samego obowiązku przygotowywania oświadczeń o stanie majątkowym od ich jawności. Publikacja oświadczeń majątkowych, jako narzędzie służące jawności życia publicznego, zasadne jest w przypadku osób wybieranych na stanowiska w powszechnych wyborach oraz pełniących kluczowe role w państwie (np. posłowie, prezydenci miast). Z kolei sam obowiązek sporządzania oświadczeń służy przede wszystkim zapobieganiu korupcji. Ma to szczególne znaczenie w kontekście osób zatrudnionych w administracji publicznej na stanowiskach decyzyjnych".

Szpital
© Fotolia / Evgeniy Kalinovskiy
A nie na przykład w przypadku asystentów sędziego — którzy nie mają żadnego wpływu na orzeczenia, które zapadają. Nie są więc „korpucjogenni", a mimo to będą musieli pokazać swoje portfele. Według wyliczeń Rzecznika Praw Obywatelskich będzie musiało swoje majątki ujawnić w internecie 1,5 mln ludzi. Nawet MSW Mariusza Błaszczaka obawia się, że informacje te będą wykorzystywane do celów przestępczych lub szantażu.

Swoje finansowanie będą musiały ujawniać także wszelkie podmioty pragnące wziąć udział w konsultacjach i opiniowaniu powstającego prawa: fundacje, przedsiębiorcy, a nawet harcerze. To ukłon w stronę Antoniego Macierewicza, który obawia się „agentów obcego wpływu". Z pewnością zniechęci to organizacje pożytku publicznego od wpływania na kształtowanie prawa. Takie też zapewne były intencje Kamińskiego.

To nie koniec. Urzędy będą mogły odmówić udzielenia informacji publicznej każdemu, kto w ich mniemaniu okaże się zbyt „uporczywy". To akurat służyć ma zamknięciu ust dociekliwym dziennikarzom.

Inna niedobra zmiana to ujawnienie wrażliwych danych obywateli przy postępowaniach administracyjnych. Na przykład w przypadku odmowy pozwolenia na broń ze względu na choroby psychiczne, o diagnozie na temat wnioskującego przeczytać w internecie będzie mógł każdy.

Maciej Wąsik, najbliższy współpracownik Mariusza Kamińskiego, obiecał uwzględnić część poprawek zgłoszonych przez fundacje i ministerstwa. Przed nami kolejna tura konsultacji. Możemy być jednak pewni, że z „przeglądu majątków" rząd tak łatwo się nie wycofa. Inwigilacja opozycji i potencjalnej opozycji to specjalność dobrej zmiany.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Czy rząd polski zamierza zakazać Chińczykom wjazdu do Polski?
Konsulat Generalny Polski w Irkucku zostanie przeniesiony
Dlaczego Polska stała się pariasem Unii Europejskiej?
Tagi:
CBA, Sputnik, Mariusz Błaszczak, Poland, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz