Widgets Magazine
23:22 17 Październik 2019
Pałac prezydencki w Warszawie

Polska do Rosji: „Dlaczego agresywnie bronicie się przed naszymi uzasadnionymi atakami?"

CC BY-SA 2.0 / mw238 / Presidential palace in Warsaw
Polska
Krótki link
Autor
141094
Subskrybuj nas na

W świeżej historii o wydaleniu z Rosji polskiego naukowca szczegóły obecnego etapu stosunków rosyjsko-polskich są rzeczą drugoplanową.

Budynek Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB)
© Sputnik . Natalia Seliverstova
Koniec końców w tym sensie wszystko jest znane i zwyczajne: stosunki Rosji i Polski na przestrzeni ostatnich lat stabilnie plasują się na poziomie najniższym od wielu dziesięcioleci.

Przy czym po dojściu do władzy w Polsce obecnej partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwość, która łączy konserwatyzm, nacjonalizm, eurosceptycyzm, proamerykanizm, rusofobię i dążenie do historycznego rewanżyzmu, sytuacja w stosunkach dwustronnych niemalże dosłownie została ostatecznie zamrożona. 

Na początku listopada minister spraw zagranicznych Polski Witold Waszczykowski w rozmowie z polskimi dziennikarzami przyznał — z pewną obrazą — że Moskwa po prostu lekceważy Warszawę na najwyższym szczeblu, chcąc prawdopodobnie poczekać na odejście obecnego polskiego rządu.

Wygląda na to, że uwaga polskiego ministra jest uzasadniona.

W każdym razie obecnego incydentu z wydaleniem polskiego historyka Kreml demonstracyjnie nie zauważył, twierdząc, że nie ma pojęcia o sytuacji, ponieważ nie jest to jego szczebel.

Jak by nie było, ta historia jak na nasze czasy jest całkiem banalna.

11 października polskie władze wydaliły z kraju profesora Nowosybirskiego Uniwersytetu Technicznego Dmitrija Karnauchowa. Rosyjski naukowiec pracował w Polsce od początku 2010 roku, wykładał na uczelniach przedmioty związane z Rosją.

Formalnym powodem do jego wydalenia stały się oskarżenia polskich służb specjalnych  o działalność z elementami wojny hybrydowej przeciwko interesom Polski „na rzecz wrogiego państwa" oraz kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi i uprawianie prorosyjskiej propagandy. Dowody potwierdzające oskarżenia oczywiście nie zostały podane pod pretekstem ich tajnego charakteru. 

Rosyjskie władze natychmiast ostrzegły, że taki krok Warszawy nie pozostanie bez odpowiedzi. Rzeczywiście po 1,5 miesiąca został ukarany pracownik Instytutu Pamięci Narodowej Polski (IPN) Henryk Glębocki specjalizujący się w badaniach w sferze stosunków rosyjsko-polskich w XIX-XX wieku. Jednocześnie Rosja bezpośrednio oświadczyła, że chodzi nie o te bądź inne pretensje wobec Glębockiego osobiście, lecz wyłącznie o wzajemny charakter stosunków między państwami, czyli wydalenie Polaka jest odpowiedzią na „nieprzyjazny krok" polskiej strony wobec Dmitrija Karnauchowa. 

Jerzy Urban (NIE) i Leonid Swiridow (RIA Nowosti). Warszawa.
© Sputnik . Leonid Swiridow / Zdjęcie archiwalne
Do tej chwili to wszystko było nieprzyjemną, lecz zwyczajną sytuacją dla państw, których stosunki przeżywają nienajlepsze czasy.

Jednak reakcja strony polskiej na wydalenie Glębockiego była inna niż zwykle.

Zamiast zaakceptować wzajemny charakter rosyjskich działań, MSZ Polski wyraziło protest rosyjskiemu MSZ, nazywając decyzję strony rosyjskiej „niezrozumiałą".

To nie licząc burzliwej reakcji na incydent innych przedstawicieli polskich władz.

Na przykład słynący ze swojej ekscentryczności (tak to nazwijmy) minister obrony Antoni Macierewicz nazwał wydalenie Głębockiego „wrogim aktem".

W tym miejscu pojawia się pokusa, by użyć sarkazmu, komentując nieadekwatną ostrą reakcję polskich władz na standardowy krok strony rosyjskiej. Problem tkwi jednak w tym, że takie dziwactwa ma nie tylko Warszawa.

W ostatnich latach można znaleźć liczne przykłady tego, że Zachód nagle kompletnie zapomniał, czym jest zasada wzajemności w stosunkach między państwami i w stosunkach z Rosją kieruje się pytaniem „Czemu my?".

W 2014 roku Europa była po prostu wstrząśnięta kontrsankcjami Moskwy, tylko na co liczyli, nakładając sankcje na Rosję?

Latem tego roku dla Waszyngtonu było nieprzyjemną niespodzianką, że Rosja zareagowała na nałożenie aresztu na swoją własność dyplomatyczną i wydalenie dyplomatów z USA.

Teraz Warszawa oburzyła się na kolejny naturalny krok Moskwy w ramach polityki wzajemności.

Być może chodzi o to, że Rosja często nie od razu reaguje na nieprzyjazny krok, lecz daje sobie czas na przygotowanie przemyślanej i zwykle maksymalnie bolesnej dla innej strony odpowiedzi. Natomiast z powodu pauzy kontrahenci Moskwy po prostu zapominają, od czego wszystko się zaczęło.

Niewątpliwie to zrozumiała, a nawet wzbudzająca współczucie cecha. Jednak przypuszcza się, że machina państwowa i ludzie decydujący o losach milionów powinni mieć pamięć nieco lepszą od pamięci złotej rybki.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ambasador Rosji w Warszawie: Irracjonalna rusofobia
ABW znów walczy z obywatelami Rosji. Szuka „szpiegów” wśród naukowców
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Partnerstwo Wschodnie - przegrany eksperyment. Polska w podwójnej pułapce
Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Polska: Prawda o powojennej wojnie domowej
Sąd w Warszawie odmówił dziennikarzowi Swiridowowi udziału w posiedzeniu w jego sprawie
Tragifarsa w wydaniu ABW
Draństwo ABW: Co ma piernik do wiatraka?
Tagi:
szpieg, skandal, rusofobia, Instytut Pamięci Narodowej, MSZ Rosji, Rząd RP, MSZ RP, ABW, Dmitrij Karnauchow, Antoni Macierewicz, Witold Waszczykowski, Kreml, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz