Widgets Magazine
13:08 25 Sierpień 2019
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej

„Polska rusofobia jest cyniczną grą polityczną”

© Zdjęcie: Adrian Grycuk
Polska
Krótki link
Leonid Sigan
9520

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z działaczem społecznym i niezależnym publicystą Januszem Niedźwiedzkim.

 — Minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow dokonał dziś podsumowania działalności dyplomatycznej swego resortu w 2017 roku. Poruszył morze tematów — stosunki z USA, Unia Europejska a Rosja, nie ominął tematu Ukrainy i szeregu innych, które są często na łamach mediów. Ustosunkował się do relacji rosyjsko-polskich. Ale bardzo lakonicznie. „Nas (czyli Rosję) zapisali do kategorii wrogów, ale nie będziemy odpowiadać wzajemnością. Chociaż widzimy, że w Polsce świadomie, konsekwentnie, na dużą skalę narzuca się rusofobię jako ideę narodową" — stwierdził Ławrow. Słowa te adresował zapewne nie tylko do obecnych władz i do tych kręgów polskiej sceny politycznej, które z lubością rusofobię narzucają i w swojej narracji, i w służących im mediach. Więc, jak Pan skomentuje wypowiedź ministra Ławrowa?

 — Ta wypowiedź wydaje się być bardzo spójna z linią polityki zagranicznej realizowaną dotychczas przez ministra Ławrowa. Mianowicie, pomimo tego, iż obecne elity władzy w Polsce wyniosły rusofobię do rangi oficjalnej ideologii państwowej, Rosja stara się ze swojej strony nie eskalować tego typu konfliktu. Najlepszym tego dowodem jest los polskich pomników w Rosji. Do tej pory Rosjanie nie odpowiadają symetrycznie na niszczenie pomników żołnierzy radzieckich w Polsce niszczeniem jakichkolwiek polskich monumentów w Rosji. Miałem okazję obserwować, że jeśli pojawiają się w Rosji głosy w tym tonie, to są one od razu ucinane i określane mianem prowokacji, mającej na celu dalsze pogarszanie stosunków polsko-rosyjskich.

Pogląd, jaki wyraził minister Ławrow, jest naprawdę wyrazem dojrzałej polityki. Bardzo bym sobie życzył, żeby w Polsce też w końcu pojawił się ktoś zajmujący się polityką zagraniczną, kto wyjdzie ponad taką prymitywną rusofobię i wykorzystywanie konfliktu z sąsiadami na pożytek polityki wewnętrznej. Bo trzeba podkreślić, że polska rusofobia tak naprawdę jest nie tyle wykorzystywana do odgrywania autentycznego konfliktu z Rosją, ale jest produkowana na użytek wewnętrzny. To znaczy, aby wzmocnić obóz władzy używa się takiej starej zgranej karty politycznej jak kreowanie zewnętrznego wroga. Z zakulisowych rozmów z politykami PiS-u wynika, że nikt się nie łudzi, jaki byłby rezultat tego konfliktu z Rosją. Dla Polski konflikt taki zakończyłby się fatalnie, dlatego polska rusofobia jest cyniczną grą polityczną, aby utrzymać się u władzy. Cieszę, że minister Ławrow tak się wypowiedział i ciekaw jestem, jaka będzie reakcja polskich władz.

Miejsce katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem
© AP Photo / Mikhail Metzel
 — Ale przecież nie tylko władza, ale też opozycja ma tu coś do powiedzenia?

— Oczywiście, niestety w wymiarze geopolitycznym można powiedzieć, że w Polsce opozycji nie ma. Zarówno opozycja liberalna jak i obecny neokonserwatywny obóz władzy prześcigają się w tym, kto jest bardziej antyrosyjski i jednocześnie produkują zarzuty, kto jest bardziej agentem Putina. Cała ta gra jest groteskowa, ale jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że zarówno liberalna opozycja jak i neokonserwatywny obóz władzy są to elity proatlantyckie, pronatowskie, to nie wydaje się szczególnie dziwnym, że to tak wygląda. W Polsce brakuje prawdziwej opozycji, takiej, która mogłaby przeciwstawić rusofobii i polityce prowojennej politykę pokoju i współpracy z sąsiadami.

 — W związku z tym, co Pan powiedział zwróciłbym uwagę na opublikowany w dzisiejszych polskich mediach fragment wywiadu udzielonego w niedzielę przez premiera Węgier Viktora Orbana dziennikowi „ La Republica". Poruszył on w nim między innymi temat stosunków Unii Europejskiej z Rosją, podkreślając, że szaleństwem jest demonizowanie rosyjskiego prezydenta Władimira Putina. I tu nie wiem, czy Pan zgodzi się ze mną, ale w tej kwestii polskie elity nie są bezgrzeszne…

 — Oczywiście, akurat Viktor Orban jest najlepszym przykładem tego, że można prowadzić politykę zarówno suwerenną jak i pragmatyczną w wymiarze międzynarodowym. Można zbudować silny obóz władzy, nie grając takimi prymitywnymi zagrywkami, to znaczy, nie podsycając nienawiści do któregoś z sąsiadów. Pomimo wielu deklaracji współpracy i jedności ideowej obecnych polskich władz z Viktorem Orbanem i jego partią FIDES istnieje poważny rozdźwięk między tym, co się dzieje w Polsce i tym, co dzieje się na Węgrzech.

Nie sądzę, żeby słowa Orbana miały w tym zakresie jakiś wpływ na to, jak będzie wyglądać polska polityka zagraniczna. Ponieważ mam wrażenie, że jej scenariusze nie powstają do końca samodzielnie w Polsce, ale są, powiedzmy tak eufemistycznie, konsultowane w Waszyngtonie. To nie tutaj zapadają decyzje. Okazuje się, że Viktor Orban jest politykiem o wiele bardziej samodzielnym, niż polskie władze.

Zobacz również:

Prawo i Sprawiedliwość: Walki psów
Nowi ministrowie, nowe otwarcie?
Tusk: Polska może przeprowadzić referendum w sprawie wyjścia z UE
Tagi:
polityka, rusofobia, Siergiej Ławrow, Viktor Orban, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz