04:14 21 Luty 2018
Warszawa-4°C
Moskwa-11°C
Na żywo
    Mateusz Piskorski w sądzie w Warszawie, 16.01.2018r.

    Mateusz Piskorski na prezydenta Warszawy?

    © Zdjęcie: Jarosław Augustyniak, zrzut z ekranu
    Polska
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    81403

    16 stycznia w Warszawie, sąd na posiedzeniu, rozpatrywał skargę Mateusza Piskorskiego na odmowę wszczęcia postępowania karnego przez prokuraturę wobec funkcjonariusza ABW, który skatował go w areszcie śledczym, gdy ten odmówił, by przewożąc go na przesłuchanie skuto jego ręce wbrew przepisom na plecach.

    Mateusz Piskorski, lider partii Zmiana.
    © Photo courtesy of Zmiana political party/Tomasz Gzell
    Do zdarzenia doszło 25 kwietnia 2017 roku w areszcie na Mokotowie. Sprawa była już opisana na łamach Sputnika i chyba niestety tyko Sputnika. Przed salą sadową zebrała się spora grupa sympatyków Mateusza Piskorskiego i zwolenników w nadziei, że zobaczą go trochę dłużej, ponieważ sprawa o pospolite przestępstwo jakiego dopuścił się funkcjonariusz ABW pierwszy raz nie mogła być utajniona.

    Tak się przynajmniej wydawało zebranym pod salą jego sympatykom i dziennikarzom. Takie też były informacje od jego prawników — sprawa o pobicie ma mieć charakter jawny! Bardzo szybko okazało się, że są w błędzie.

    Sąd podczas posiedzenia zarządził wyłączenie jawności, a to dlatego, że bandyta, który Piskorskiego pobił korzysta z ochrony, jaką ustawa o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego daje swoim pracownikom. Chodzi o ochronę ich tożsamości. Przecież to tajne służby i nikt nie może ich zdemaskować jako pracowników bezpieki.

    Pytanie tylko — dlaczego człowiek dopuszczający się pospolitego przestępstwa jakim jest pobicie innego człowieka, jest chroniony i w ogóle dlaczego jest jeszcze pracownikiem ABW? Dlaczego nikt jeszcze nie wylał go z pracy na zbity pysk?

    Wiele razy już pisałem o indolencji i ograniczeniach intelektualnych pracowników bezpieki, teraz dochodzą do tego jeszcze jakieś sadystyczne skłonności do bicia bezbronnych skutych w kajdanki ludzi. Jak tu czuć się w naszym kraju bezpiecznie, gdy „chronią" nas tacy ludzie?

    Na salę nikogo nie wpuszczono i to mimo to, że oskarżany przez Piskorskiego ubek, wcale się na posiedzeniu nie stawił.

    Już za zamkniętymi drzwiami niewiele się działo. Piskorskiemu przed posiedzeniem nie dano możliwości zapoznania się z aktami, które w tej sprawie zgromadziła prokuratura i w oparciu o które sprawę przeciw ubekowi umorzyła.

    Pamiętacie sprawę Leonida Swiridowa? Jemu też nie pozwolono się zapoznać z aktami, by nie poznał nazwiska ubeka, przez którego musiał opuścić nasz kraj.

    Nie bardzo więc miano tam o czym rozmawiać. Dopiero teraz sąd wydał zgodę, by Piskorski zapoznał się z aktami, z których pozna personalia ubeka i jego wyjasnienia dlaczego go pobił, i którego przecież dobrze zna, bo ma wątpliwą przyjemność być przez niego skuwany za każdym razem gdy go gdzieś przewożą. Stanęło na tym, że sąd posiedzenie odroczył do dnia 1 marca.

    W czasie posiedzenia doszło do małego incydentu.

    Na salę wszedł jeden ze współpracowników Piskorskiego i zapytał sąd czy może, korzystając z okazji, dać mu do podpisu zgodę na kandydowanie na urząd Prezydenta Warszawy. Takiej okazji nie było dotychczas, ponieważ nikt poza najbliższą rodziną nie może się z nim kontaktować.

    Nie muszę Państwu chyba mówić, że sąd tę prośbę odrzucił?

    Mateusz Piskorski nie jest człowiekiem skazanym i ma pełnię praw obywatelskich. Także do tego, by korzystać z biernego prawa wyborczego, kandydować i być wybieranym do różnych organów przedstawicielskich.

    W historii świata, wiele już razy się zdarzało, że osadzeni w aresztach czy więzieniach ludzie kandydowali w wyborach i swe kampanie wyborcze prowadzili zza krat. I to często z pozytywnym wynikiem.

    Tę zgodę da się mu pewnie dostarczyć w inny sposób. Ale czy Piskorski, na przekór władzy, która od blisko dwóch lat niszczy mu życie oraz w sytuacji, gdy „totalna opozycja" jest taką samą alternatywą jak dżuma dla cholery ma szansę?

    Przekonamy się jesienią podczas wyborów samorządowych.

    Jarosław Augustyniak, polski publicysta, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Piskorski siedzi, a ABW jest w czarnej dupie
    Rusofobia daje radość z życia
    SENSACJA: Mateusz Piskorski chińskim szpiegiem
    Sąd w Warszawie odmówił dziennikarzowi Swiridowowi udziału w posiedzeniu w jego sprawie
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Mateusz Piskorski został dotkliwie pobity
    ABW: Polowanie na rosyjskich szpiegów trwa
    Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
    Tagi:
    rusofobia, polityka, skandal, skandal szpiegowski, sąd, MSZ RP, Rząd RP, ABW, Leonid Swiridow, Mateusz Piskorski, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz