00:50 16 Sierpień 2018
Na żywo
    Stocznia w Gdańsku

    Polskie okręty wystraszyły ukraińskich nacjonalistów

    CC BY 2.0 / Łukasz Hejnak / DSC04871
    Polska
    Krótki link
    8293

    W składzie polskiej floty mogą pojawić się okręty „Lwów", „Tarnopol" i „Wilno".

    Poinformował o tym zarządca komisaryczny Polskiej Żeglugi Morskiej Paweł Brzezicki na antenie radia „Szczecin”.

    Zresztą wyjaśnienie, dlaczego polskim okrętom nadano takie nazwy, było niezbyt udane: Brzezicki powołał się na doświadczenie niemieckiej floty, gdzie pełni służbę lodołamacz rzeczny „Stettin".

    Kreml w Moskwie
    © Fotolia / yulenochekk
    Jest to niemiecka nazwa miasta Szczecin, które po wojnie przeszło w ręce Polski. Zresztą komisarz Polskiej Żeglugi Morskiej nie wspomniał, że „Stettin" został zwodowany w Niemczech nazistowskich w 1933 roku, gdy to miasto było niemieckie i nie miało z Polską żadnego związku. Jest to jednak całkiem inna sytuacja — ironizuje Władimir Korniłow, sprawozdawca agencji RIA Novosti w artykule pod tytułem „Postrach banderowca".

    W 2009 roku Lwowska Rada Obwodowa już zwracała się do strony polskiej z zadaniem zaprzestania używania terminu Kresy Wschodnie w stosunku do terytorium ukraińskiego w polskich oficjalnych dokumentach.

    W ubiegłym roku wybuchł skandal wokół projektu nowych polskich paszportów. Oficjalne Wilno i Kijów wyraziły protest w związku z projektem nowego polskiego paszportu z wizerunkiem lwowskiego cmentarza Orląt i Ostrej Bramy w Wilnie. Kolejny incydent miał miejsce w listopadzie 2017 roku. Z okazji dnia niepodległości warszawskie lotnisko im. Chopina powiesiło w strefie przylotów mapy Polski w granicach z 1918 roku i Polski współczesnej z podpisem „1918. Poland regains its intependence after 123 years" (1918. Polska odzyskuje niepodległość po 123 latach). Oburzyli się sami Polacy — „Co na to goście, szczególnie ze wschodu?", „Ciekawe, co by było, gdyby we Frankfurcie zawisła taka sama mapa Niemiec z niemieckim Śląskiem, Pomorzem i Mazurami". Administracja lotniska musiała złożyć wyjaśnienia i usunąć plakaty.

    I oto teraz niezwodowane okręty wystraszyły ukraińskich nacjonalistów. Jeden z „weteranów operacji antyterrorystycznej Roman Kulik oznajmił, że „nie można tolerować takich rzeczy". „Tak jak myśleliśmy — pisze Kulik — dymisja Waszczykowskiego nie specjalnie poprawiła stosunki Ukrainy i Polski". Kilka dni przed wystąpieniem Brzezickiego na temat Kresów wypowiedział się deputowany ludowy Ukrainy Jurij Szuchewycz, syn kolaboracjonisty nazistowskiego Romana Szuchewycza, który w latach wojny dowodził pododdziałem bojowym bancerowców. 

    Występując na antenie lwowskiej telewizji ZIK, Szuchewycz powiedział: „Polacy jeszcze wówczas mówili, że Polski bez Lwowa i Wilna być nie może. Nie zapominają o tym. Polacy nie zapominają o Galicji, nie zapominają o Wilnie i o wielu innych rzeczach. Polacy zawsze walczyli z Rosją, lecz gdy chodziło o Ukrainę, znajdowali z nią wspólny język i brali to co ich. Czy myślicie, że nie podzieliliby nas z Rosją wzdłuż Zbrucza, gdyby pojawiła się taka okazja? Oczywiście, że tak by zrobili".

    Syn kolaboracjonisty winnego rzezi wołyńskiej oznajmił, że podział Ukrainy między Rosją i Polską jest w pełni możliwy. Nie ma co rozwodzić się nad Polakami — „chwycą Ukraińców za kark", jeśli im się na to pozwoli — dodał Szuchewycz. 

    Zobacz również:

    Nadszedł moment, aby Polska odegrała pozytywną rolę w historii świata
    Polska czeka na rozszerzenie obecności amerykańskich żołnierzy w kraju
    Polska firma dyskryminuje ukraińskich pracowników?
    Polska pokazała Ukrainie, gdzie jej miejsce
    Tagi:
    okręty, Jurij Szuchewycz, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz