Widgets Magazine
21:11 19 Sierpień 2019
Złoże gazu łupkowego w Pensylwanii, USA

„USA oddzielają Polskę od Europy"

© AFP 2019 / Mladen Antonov
Polska
Krótki link
Leonid Sigan
11904

Amerykanie chcą sprzedawać Europie swoją drogą energię. I występują przeciwko gazociągowi Nord Stream 2.

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politykiem i niezależnym publicystą Konradem Rękasem.

 — Gazowy aspekt wizyty Tillersona w Warszawie. Komunikat o jego spotkaniu z premierem Morawieckim zawiera jednoznaczne sformułowanie, że Polska i USA razem są przeciwne Nord Stream 2, który ponoć podkopuje bezpieczeństwo i stabilność energetyczną Europy, zapewniając Rosji jeszcze jedno narzędzie uprawiania polityki. Więc wszystko wskazuje na to, że to nie Unia Europejska obroni kraje Europy Środkowo-Wschodniej przed rzekomą rosyjską dominacją, a właśnie USA. Jaki sens gospodarczy i polityczny widzą Stany Zjednoczone w swoim sprzeciwie wobec realizacji tego projektu, który przecież zapewnia Europie stabilne dostawy gazu?

— Teza o bronieniu Polski i krajów Europy Wschodniej przed Rosją przez Stany Zjednoczone, a nie przez Unię Europejską, jest wprost artykułowana przez polityków PiS takich, jak na przykład europoseł Zbigniew Kuźmiuk. Tak też akcenty rozkłada się w polskich ocenach wizyty Tillersona. Nieco inaczej sprawa wygląda, jeżeli przeanalizuje się media zachodnie, w tym także opinie niektórych analityków amerykańskich. Należy wskazać, że ta strategia wpisuje się w szerszą strategię energetyczną, gospodarczą i geopolityczną USA, która sprowadza się do trzech punktów: zabezpieczenia dostaw energii, do otwierania nowych rynków zbytu dla amerykańskiego przemysłu i do promowania tzw. zrównoważonego rozwoju, który sprowadza się de facto do obniżania potrzeb energetycznych świata. A więc też pozwala na większą dominację sił kapitałowych, a nie surowcowych na rynkach światowych.

Trzeba zauważyć, że wskazywanie na rzekomo antyrosyjskie ostrze działań amerykańskich jest na potrzeby propagandowe Polski i polskich podżegaczy wojennych. W istocie, bowiem, w polityce amerykańskiej a także polityce brytyjskiej ostatnich miesięcy widzimy poważną reorientację kierunków nacisku. Kiedy mówimy o polityce energetycznej w gospodarce USA, mówimy bardzo wyraźnie o nacisku przede wszystkim na Unię Europejską, na Europę jako taką i zwłaszcza na kształtujący się blok energetyczny w obrębie UE, składający się przede wszystkim z Niemiec, Francji i Austrii. To Europę USA chcą szantażować, to przeciwko Europie USA chcą wykorzystać Polskę i to Europie chcą one sprzedawać swoją drogą energię. W tym też celu blokują wspólne inicjatywy energetyczne europejsko-rosyjskie, te, bowiem, sprzyjają odzyskiwaniu suwerenności gospodarczej przez Europę. A na odzyskanie tej suwerenności USA nigdy się nie zgodzą. Musimy pamiętać, że USA bronią nas nie tyle przed Rosją, ale oddzielają Polskę od Europy, bez żadnych rekompensat gospodarczych z tego tytułu.

Moskwa
© Sputnik . Evgenya Novozhenina
 — USA tak zdecydowanie poszerzają sankcje na Rosję, chcąc nimi objąć także firmy zagraniczne, które uczestniczą w rozbudowie infrastruktury gazowej w Europie. Uderza to przecież w największe koncerny energetyczne Europy Zachodniej. Ale czy rząd i kręgi gospodarcze Niemiec zgodzą się na taki szantaż, który ma na względzie dominację energetyczną USA w Europie?

— Jest to kolejny dowód, że również w polityce sankcji chodzi o nacisk na Europę. Skuteczność sankcji wobec Rosji została sklasyfikowana — sankcje wobec Rosji nie są skuteczne. Natomiast Amerykanie chcą spróbować, może uda się teraz zaszantażować partnerów europejskich. W tym zakresie polityka, zwłaszcza Komisji Europejskiej, jest bardzo niejednorodna. Musimy zwrócić uwagę, że przy pewnych próbach zachowania podmiotowości przez Europę, KE dotychczas podporządkowywała się żądaniom amerykańskim, na przykład funkcjonalnie ograniczając przepustowość gazociągów powiązanych systemem Nord Stream i promując alternatywne nitki takie jak gazociąg Turcja-Włochy. Do tego celu wykorzystywała, oczywiście, Polskę, która zawsze karnie zaskarża te inicjatywy gospodarcze, które nie odpowiadają Amerykanom.

To jest próba sił. Jest to wyraźna rozgrywka, mająca powiększyć dominację amerykańską nad Europą. Przy czym, i tu nie należy się ekscytować, jeśli ktoś by chciał wiązać z polityką amerykańską jakieś nadzieje na realną odbudowę suwerenności gospodarczej Polski, to niech lepiej pozbędzie się złudzeń, bo mówimy po prostu o interesach. USA chcą zarobić trochę więcej na kontraktach z Europą.

Pamiętajmy, że każdy centymetr sześcienny gazu niekupiony przez Europę od Rosji, zwiększa szansę, że będzie on kupiony od Stanów Zjednoczonych lub wskazanych przez nich podmiotów. Wszystko to razem układa się w logiczną całość. Amerykanie gdzieś w pewnym momencie z Niemcami „uśrednią" swoje koszty i zyski. Polska na tym nic nie zarobi, ale cnotę straci.

Kiedy mówimy o sankcjach, należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden element. Polacy skupiają się na rozszerzeniu sankcji, natomiast media, zwłaszcza amerykańskie, wskazują na pewne niuanse w polityce Trumpa w tym zakresie. Stany Zjednoczone znowu demonstracyjnie opóźniły odnowienie i rozszerzenie listy sankcji. Zrobiły wprawdzie zapowiedź, ale zrobiły do wyraźnie pod naciskiem Kongresu. Ponadto stwierdzono bardzo wyraźnie, że nie będą karani sojusznicy USA, którzy w jakiś w sposób naruszyli pewne zasady sankcji, wchodząc w interesy militarne z Rosją.

To bardzo wyraźny wskaźnik dlatego, że dotyczy to przede wszystkim Turcji, która kupiła od Rosji systemy S-400. W jakimś stopniu będzie też dotyczyć Arabii Saudyjskiej, która po ostatnich spotkaniach na szczycie rosyjsko-saudyjskich również wyraziła zainteresowanie dużym kontraktem zbrojeniowym z Rosją. To wskazuje po raz kolejny, że Ameryka, chcąc ograniczyć kontakty europejsko-rosyjskie, jednocześnie wciąż będzie starała się odejść od bezpośredniej konfrontacji z Rosją.

 — I jeszcze jeden aspekt wizyty Tillersona w Warszawie. Dlaczego w rozmowie z polskimi politykami, a w szczególności z prezesem Jarosławem Kaczyńskim przemilczał sprawę pogwałcenia praworządności w Polsce, co dwukrotnie czynił w Waszyngtonie. W poniedziałek Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego przyjęła rezolucję, w której domaga się od Rady Unii Europejskiej "natychmiastowych działań" prowadzących do uznania Polski za kraj trwale łamiący zasady praworządności. A więc widzimy dwa podejścia do jednego problemu. Jak to odczytać?

 — Warszawa, co jakiś czas jest ugłaskiwana przez swoich anglosaskich opiekunów. Poprzednio przez panią premier May, obecnie przez Tillersona i innych, aby utrzymywała dotychczasowy kurs geopolityczny i polityki gospodarczej z wyraźnym wskazaniem, że problemy wewnętrzne Polski — jeśli kurs będzie utrzymany — Stanów Zjednoczonych nie interesują. A z drugiej strony Unia Europejska karze Polskę nie tyle przecież za to, co się rzekomo dzieje w sprawach sądownictwa czy innych reform ustrojowych w państwie polskim, ale karze właśnie za to, że nie zachowuje jednolitego europejskiego trendu w sprawach dla Unii dużo ważniejszych, a mianowicie sprawach gospodarczych. I tak oto, Polska z jednej strony będzie ponosiła ogromne koszty swojej „współpracy" z Waszyngtonem, równocześnie ponosząc koszty polityczne nacisku ze strony Brukseli. Jesteśmy w takich oto układach, w których z każdej strony ponosimy straty, z każdej strony są wyłącznie koszty, a żadnych zysków nie widać.

Zobacz również:

Sposób na walkę z antysemityzmem
Dlaczego USA przeprowadzają rozpoznanie nad Krymem?
Tagi:
Nord Stream 2, Rex Wayne Tillerson, Mateusz Morawiecki, Unia Europejska, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz