01:54 13 Listopad 2018
Na żywo
    Ukraina. Zwolennik eurointegracji w stroju kozaka

    Ukraińska migracja zarobkowa w Polsce: kto traci, a kto zyskuje?

    © Sputnik . Ilya Pitalyev
    Polska
    Krótki link
    Irina Czajko
    3321

    „Gazeta Prawna" opublikowała ranking 50 najbardziej wpływowych przedstawicieli polskiej ekonomiki. Na czele rankingu uplasował się premier Mateusz Morawiecki. A na drugim miejscu nie konkretna osoba, lecz zbiorowy podmiot pod nazwą „Ukraińcy".

    Czy taka sytuacja jest normalna czy też zaskakująca? Od tego pytania korespondentka radia Sputnik Irina Czajko rozpoczęła rozmowę z działaczem społecznym i niezależnym publicystą Januszem Niedźwiedzkim.

    — Oczywiście, jest to dość zaskakujące, iż Ukraińcy znaleźli się w tym rankingu. Należy pamiętać, że głównymi lobbystami na rzecz ukraińskiej migracji do Polski był duży biznes. O ile korzystne są konsekwencje dla dużego biznesu w Polsce, o tyle jest to bardzo złe dla polskich pracowników, bowiem zatrzymało realnie wzrost płac. Gdyby nie było tej imigracji, polscy pracownicy mogliby liczyć na wyższe płace, a w tym przypadku musieli zadowolić się płacami na tym samym poziomie. Tak bym oceniał to całe zjawisko.

    Ukraiński zespół ludowy
    © Sputnik . Владимир Вяткин
     — W Polsce przebywa ponad milion Ukraińców. Może są między nimi banderowcy, neobanderowcy. Czy tak duża liczba Ukraińców może doprowadzić do napięć społecznych w Polsce?

    — Przede wszystkim uważam, że podawana liczba miliona Ukraińców jest zaniżona. Wiele szacunków mówi, że jest ich od półtora a nawet do dwóch milionów. Taka liczba będzie oczywiście prowadzić do napięć społecznych. I tu nawet nie chodzi o kwestie banderowskie, które przynajmniej do tego momentu były dość marginalne. Oczywiście, Polacy słusznie reagują bardzo negatywnie na najmniejsze incydenty związane z eksponowaniem banderowskiej symboliki, czy przebywaniem w Polsce członków organizacji banderowskich. W moim odczuciu to nie będzie główną przyczyną napięć, które będą wyrastać.

    Oficjalne logo MŚ-2018 Katedrą Matki Bożej i św. Wojciecha w Kaliningradzie
    © Sputnik . Igor Zarembo
    Główną przyczyną napięć będą kwestie ekonomiczne. Ukraińcy, którzy przyjechali do Polski, godzą się pracować za mniejsze stawki, niż Polacy. Tym samym w znaczny sposób wpływają na obniżenie płac i zatrzymanie ich wzrostu w Polsce i to musi i będzie powodować niezadowolenie ze strony ich polskich kolegów. Druga kwestia jest taka, że tak licznie napływający do Polski Ukraińcy nie będą się szybko asymilować. To słychać już na ulicach polskich miast. Język ukraiński jest chyba najczęściej słyszanym językiem obcym. Są miejsca, gdzie oni sami w swoim środowisku żyją. A to spowoduje, że za jakiś czas będziemy mieli takie odizolowane centra społeczności ukraińskiej i to również stworzy swego rodzaju napięcia.

     — 5 lutego do Rady Najwyższej w Kijowie wpłynął projekt ustawy o zmianie niektórych przepisów w sprawie służby wojskowej. Rząd Ukrainy chce, by zawołanie banderowców „Sława Ukrainie, herojam sława!" było oficjalnym pozdrowieniem w ukraińskiej armii. Co Pan o tym sądzi?

    — Warto pamiętać, że do tej pory, kiedy podnoszony był argument, że na Ukrainie istnieje duży problem z ideologią banderyzmu, że neobanderyzm masowo się rozprzestrzenia, sceptycy twierdzili, że jest to zjawisko marginalne. I nawet, jeśli już jest, to dotyczy marginalnych grupek, które nie mają żadnego wpływu ani na politykę Ukrainy, ani na władze i nie osiągają żadnego istotnego poparcia, jeśli chodzi o start w wyborach.

    Dyrektor Opery Narodowej Dominik Meyer, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i prezydent Austrii Alexander Van der Bellen podczas Opernball w Wiedniu
    © AFP 2018 / Herbert Neubauer
    Rząd ukraiński właśnie nam udowadnia, że to wszystko było nieprawdą, że banderyzm staje się ideologią państwową. Niestety, Ukraina na tożsamości banderowskiej próbuje budować istotną część swojej bieżącej polityki. Jeśli tak się właśnie stanie, to trzeba powiedzieć jasno, że zamiast ten banderyzm zwalczać, obecne władze Ukrainy próbują go utrwalić. Chcą pokazać, że będą tę ideologię promować wbrew negatywnym reakcjom zza granicy. Przy czym nie tylko z Polski, bo Węgrzy też nie są szczęśliwy z powodu tego, co się dzieje na Ukrainie. Jest to bardzo niepokojący sygnał i cieszę się, że polskie władze nareszcie poszły po rozum do głowy i przestały się godzić na milczenie na ten temat.

    Moim zdaniem te wszystkie pohukiwania i epatowanie tą symboliką ma przede wszystkim ukrycie faktycznych problemów na Ukrainie — ekonomicznych, demograficznych, społecznych. Wbrew temu, co dociera do nas z Ukrainy, wbrew tym hasłom populistyczno-nacjonalistyczno-banderowskim jedno, co jest pewne w stosunku do Ukrainy, to jest nieprzewidywalność tego państwa i głęboka niestabilność. Jeśli coś się wydarzy wewnątrz Ukrainy, to na pewno będzie to zaskoczeniem dla wszystkich. Trudno w tym momencie ocenić, jak to będzie. Miejmy nadzieję, że sytuacja na Ukrainie się ustabilizuje i te zdroworozsądkowe siły, które mimo wszystko na Ukrainie istnieją, choć są marginalizowane, zdobędą przewagę nad banderowskim populizmem i ustabilizują kraj.

    Zobacz również:

    Na Krymie zatrzymano ukraińskiego szpiega (wideo)
    Ukraina: Wandale „pozbawili" Tarasa Szewczenkę głowy
    Ukrainiec usłyszał „wezwanie” Putina
    Tagi:
    gospodarka, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz