04:09 17 Sierpień 2018
Na żywo
    Stowarzyszenie KURSK to jedni z nielicznych ludzi w Polsce, którzy zajmują się remontem pomników żołnierzy radzieckich i opiekują się radzieckimi cmentarzami

    Okrągły Stół w Lidzbarku Warmińskim

    © Zdjęcie : Stowarzyszenie KURSK
    Polska
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    6471

    Życie pokazuje, że choć co do umów obowiązuje rzymska zasada - „pacta sunt servanda" (umowy muszą być dotrzymywane), to umowy międzynarodowe obowiązują dopóty, dopóty jest wola polityczna, by je przestrzegać.

    Trochę inna jest sytuacja, gdy przedmiotem tych umów są stosunki gospodarcze, a inna, gdy umowa dotyczy np. ochrony cmentarzy i miejsc pamięci. Jeśli w pierwszym wypadku są jeszcze jakieś międzynarodowe instytucje czy sądy arbitrażowe, które mogą zmusić strony do ich przestrzegania, to w drugim przypadku zależy to tylko od dobrej woli i politycznego klimatu panującego w umawiających się państwach.

    Stowarzyszenie Kursk, organizator drugiego już okrągłego stołu w sprawie ochrony miejsc pochówku i pamięci żołnierzy radzieckich od dawna wzywa do przestrzegania zawartych z Rosją umów. Przede wszystkim Traktatu o Przyjaznej i Dobrosąsiedzkiej Współpracy z 1992 roku. Traktat ten reguluje m.in. status cmentarzy i miejsc pamięci; rosyjskich w Polsce i polskich w Rosji. Od kilku lat, wbrew postanowieniom tej umowy, w Polsce demontuje się radzieckie pomniki, do czego podstawą jest tzw. ustawa dekomunizacyjna.

    Smog nad Warszawą. Zdjęcie archiwalne
    © AFP 2018 / Janek Skarzynski
    Pierwszy okrągły stół z udziałem gości z Rosji i Białorusi oraz innych państw powstałych po rozpadzie Związku Radzieckiego, odbył się w listopadzie ubiegłego roku w Warszawie.

    Tym razem spotkanie zorganizowano na ziemi mazursko-warmińskiej, by dyskutować o lokalnych problemach związanych z niszczeniem i demontowaniem radzieckich pomników. Nieprzypadkowo wybrano jako miejsce spotkania Lidzbark Warmiński. W tym mieście właśnie tydzień wcześniej zniszczono pomnik wdzięczności za oswobodzenie Polski od faszyzmu.

    Grono uczestników konferencji znów było międzynarodowe. Byli goście z Rosji, Białorusi, Litwy i Łotwy. W spotkaniu wziął również udział przedstawiciel władz miasta Lidzbarka Warmińskiego i wiceprezydent Olsztyna, Jarosław Słoma. Obecna była również konsul Federacji Rosyjskiej w Gdańsku.

    Ogłoszenie stanu wojennego - Wojciech Jaruzelski
    © AP Photo / Stringer
    Jerzy Tyc przedstawił zebranym stan zniszczeń dokonanych wśród miejsc pamięci na obszarze tego województwa. Opowiedział zebranym o niekonwencjonalnych metodach ratowania radzieckich miejsc pamięci jakimi posługuje się jego stowarzyszenie. Oto na przykład w Mikolinie, gdzie jego stowarzyszenie wyremontowało latem 2017 roku pomnik ku czci żołnierzy I Frontu Ukraińskiego, na pomniku umieściło prawosławny krzyż w nadziei, że polskie władze z tego powodu pomnik oszczędzą. W Gliwicach ludzie wyszli protestować przeciwko demontażowi pomnika na którym stoi czołg. Tu obrońcy pomnika, stojąc z transparentami „Czołg jest nasz, ręce precz!" argumentowali, że co prawda czołg był produkcji radzieckiej, ale należał do polskiej armii.

    W Międzyrzeczu natomiast czerwoną gwiazdę na hełmie radzieckiego żołnierza przemalowano na polskiego orła. Czy to pomoże?— pytał Tyc — zobaczymy.

    Pomnik póki co nadal stoi. Jak wiele innych czeka, czy to na wyrok lokalnych władz, czy decyzje ministra Glińskiego zmuszającą te władze do jego zdemontowania.

    Rosyjska konsul w Gdańsku, Wanda Kałużnaja zauważyła, że bardzo dużo Polaków sprzeciwia się niszczeniu radzieckich pomników, ale boja się coś robić w tej sprawie, by nie zostać uznanymi za komunistów.

    Wiceprezydent Olsztyna, miasta nie tyle wyzwolonego przez Armię Radziecką, ale zdobytego przez nią w walce z Niemcami i po wojnie przekazanego Polsce, mówił, że popiera ustawę dekomunizacyjną, ale olsztyński pomnik wdzięczności ma status zabytku i władze jego miasta nie zamierzają go likwidować… Chyba, że zażądają tego władze w Warszawie. A brak tej decyzji Słoma uważa za ministerialne zaniedbanie.

    Obecni na sali przedstawiciele lokalnej policji opowiadali o tym co policja robi, by chronić te pomniki i cmentarze przed aktami wandalizmu. Goście z zagranicy dzielili się z Polakami swoimi doświadczeniami w walce o zachowanie pamięci po radzieckich żołnierzach na Litwie i Łotwie. Głównym celem tego spotkania, jak deklarował Tyc, było przedstawienie lokalnym władzom opinii tych środowisk, które nie godzą się na likwidacje pomników i upolityczniania naszej historii. Niestety zaproszony przedstawiciel rządu, wojewoda warmińsko-mazurski, Artur Chojecki, nie chciał tej społeczności słuchać. Choć zaproszony na spotkanie nie przybył. Nie oddelegował na nie nawet swego przedstawiciela. Tyc bardzo liczy na rozpoczęcie dialogu z rządem, ale póki co rząd tego dialogu odmawia. Zapowiada, że zorganizuje następny, trzeci już okrągły stół. Tym razem będzie on całkowicie poświęcony wysoce szkodliwej działalności Instytutu Pamięci Narodowej.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Misiewicz tankuje. Z naszej kieszeni
    TVP oskarża celebrytów: kupili mieszkania po reprywatyzacji
    Polska traci atrakcyjność inwestycyjną?
    Tagi:
    polityka, II wojna światowa, Armia Czerwona, pomnik, rusofobia, Rządowe Centrum Legislacji, Instytut Pamięci Narodowej, Stowarzyszenie KURSK, Prawo i Sprawiedliwość, Jerzy Tyc, Olsztyn, ZSRR, Niemcy, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz