05:02 27 Kwiecień 2018
Warszawa+ 6°C
Moskwa+ 6°C
Na żywo
    Brzoza smoleńska

    W ambasadach obejrzą „Smoleńsk"

    MAK
    Polska
    Krótki link
    Julia Baranowska
    2131

    Na 10 kwietnia Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaproponowało swoim pracownikom oraz przedstawicielom oryginalną rozrywkę. Wyświetlą im film „Smoleńsk" Antoniego Krauzego oraz „W imię honoru" Anity Gargas.

    Placówki dyplomatyczne dostały zalecenie, aby ósmą rocznicę katastrofy smoleńskiej uczcić projekcjami filmu, który sugeruje, iż w 2010 doszło do „nieprzypadkowej" tragedii. Tak ustalili dziennikarze „Rzeczpospolitej", a poseł PO Marcin Kierwiński postanowił sprawdzić, czy to prawda.

    Poseł wystosował pismo do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Zadał w nim pytania o to, w których placówkach ma zostać wyświetlony film i dlaczego w resorcie zapadły akurat takie ustalenia. Z odpowiedzi, którą otrzymał, wynika, że „Smoleńsk" to niezwykle pouczający film, który „przybliża historię Polski".

    „Obok prezentacji filmowych planowane są msze święte w intencji ofiar katastrofy, złożenie wieńca, koncerty" — napisano w dokumencie. — „Podejmowane działania służą przekazywaniu informacji na temat historii Polski. Upamiętniają Parę Prezydencką i wszystkie osoby delegacji, które zginęły podczas katastrofy rządowego samolotu. (…) Filmy adresowane są do innych zainteresowanych tematem przedstawicieli państwa przyjmującego oraz Polonii".

    Kierwiński tak podsumował działania MSZ na Twitterze: „Polityka historyczna według PiS. Zdaniem MSZ film "Smoleńsk" to narzędzie przekazywania informacji na temat historii Polski. Pełen odlot. Marny film, pokazujący PiS-owskie kłamstwa co najwyżej może rujnować wizerunek Polski. Eksport tandety i kłamstwa".

    I trudno odmówić mu słuszności. Na portalach filmowych — zarówno na filmweb.pl, a także na IMDB, dzieło Antoniego Krauzego dorobiło się ledwo jednej gwiazdki. Krytycy słusznie zauważają, że film od początku do końca potwierdza hipotezę środowisk „Gazety Polskiej" na temat przyczyn zamachu — tzn. katastrofy smoleńskiej.

    Sam reżyser, choć podkreśla, że w jego filmie słowo „zamach" wprost nie pada ani razu, na pytania dziennikarzy, czy mieliśmy do czynienia ze zorganizowaną przez Rosjan tragedią, odpowiada, że „to najbardziej logiczna hipoteza". — Po prostu samolot miał katastrofę na terenie Rosji. Rosja zachowała się tak, jak się zachowała, czyli jak mogła sytuacji nie wyjaśniła. To jest hipoteza, oczywiście, wyłącznie — mówi Antoni Krauze.

    Z kolei „W imię honoru" w reżyserii Anity Gargas to produkcja dokumentalna, która opowiada historię trzech generalskich wdów smoleńskich: Ewy Błasik, Marioli Karwety i Krystyny Kwiatkowskiej. Mówi też o ich życiu w cieniu wydarzeń 10 kwietnia 2010 r.

    — To film skierowany do niewyrobionej publiczności. Do osób, które — korzystając tylko z przekazu mediów mainstreamowych — przez 6 lat były pozbawione rzetelnej informacji na temat tego, co wydarzyło się w Smoleńsku — reklamuje swój film Gargas.

    Pracownicy MSZ dostaną na 10 kwietnia solidną dawkę spiskowej propagandy.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Polacy chętnie odwiedzają Białoruś
    Ankara chce pogodzić stanowiska Polski i Rosji
    Tagi:
    ambasada, film, MSZ RP, Smoleńsk, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz