Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Polsko-ukraińska granicaUkraińcy na polsko-ukraińskiej granicy

    Znikający Ukraińcy. Zwiewają z Polski aż się kurzy

    © AFP 2018 / Yuri Dyachyshyn © AFP 2018 / Yuri Dyachyshyn
    1 / 2
    Polska
    Krótki link
    Dawid Blum
    133243

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Nietrudno domyślić się, jaki obierają kierunek. Ich celem najczęściej są Niemcy lub inne rozwinięte, zamożne kraje Unii Europejskiej. W tym sensie rzeczywiście prawdziwe są słowa kanclerz Angeli Merkel, że Polska przyjmuje „uchodźców". Bo zachowują się dokładnie tak samo, jak imigranci z Syrii czy Pakistanu: ich celem jest dostatnie życie w Europie Zachodniej.

    Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie wynikają optymistyczne konkluzje: od 1 stycznia 2018 r. polscy pracodawcy wystawili ponad 240 tysięcy oświadczeń o zamiarze zatrudnienia cudzoziemca (głównie z Ukrainy i w niewielkiej części z Białorusi), ale pracę podjęło niespełna 74 tys. osób. To zaledwie jedna trzecia z tych, którzy taki zamiar deklarowali.

    To znak, że możemy mieć do czynienia z masowym zjawiskiem wyłudzania czasowych wiz pracowniczych do strefy Schengen — by następnie podejmować pracę na czarno w innym kraju UE niż Polska.

    Pracodawcy pod karą grzywny muszą poinformować państwo o zatrudnieniu cudzoziemców. Rejestr nie tylko pokazuje skalę zatrudnienia Ukraińców, ale również daje konsulowi dostęp do ewidencji oświadczeń. Przedsiębiorcy z Business Centre Club skarżą się, że rejestr jest dla nich dodatkową, niepotrzebną uciążliwością, a wcale nie ukrócił ukraińskiej turystyki za pracą na czarno w Niemczech czy w Skandynawii.

    Do Polski przede wszystkim chcą się dostać mieszkańcy Ukrainy Zachodniej, gdzie Banderę i Szuchewycza uważa się za bohaterów
    © Sputnik . Alexandr Maksimenko
    Wnioski o wyłudzaniu wiz potwierdziła kontrola NIK z połowy marca. W jej ramach Straż Graniczna zbadała 48 firm, które zarejestrowały ponad 24 tys. oświadczeń o zamiarze zatrudnienia cudzoziemców i wystąpiły dla nich o zezwolenie na pracę. Nie podjęło zatrudnienia aż 72 procent z nich.

    Najwyższa Izba Kontroli przebadała tez dane z ZUS i Urzędu Skarbowego. Okazało się, że wiele firm było fikcyjnych i służyło wyłącznie złożeniu dokumentów do rejestru (kontrolerzy zorientowali się, że nie osiągają żadnych przychodów — np. spółka, która zarejestrowała siedzibę na dworcu autobusowym w Grójcu). 

    „Świadczy to o wykorzystywaniu oświadczeń i zezwoleń na pracę jedynie do uzyskania dla cudzoziemca wizy z zamiarem przekroczenia granicy i wjazdu na teren Polski, a tym samym do strefy Schengen" — napisano we wnioskach pokontrolnych.

    Wicedyrektor urzędu pracy w Warszawie Lech Antkowiak uważa, że w przypadku „znikających Ulraińców" „brakuje kontroli państwa i jego służb oraz nieuchronności kar".

    Jak widać, nasi „uchodźcy" ze wschodu chętnie zatrudniają się u nas, ale wyłącznie na papierze. Być może prawdziwi uchodźcy — ci uciekający przed wojną, okazaliby się bardziej wdzięczni.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Ukraińcy są zmęczeni Ukrainą
    Polska: 71 milionów euro na odgrodzenie się od Ukrainy
    Ukrainiec robił sobie żarty z tragedii w Kemerowie
    Tagi:
    Sputnik, Niemcy, Białoruś, Polska, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz