20:32 19 Listopad 2018
Na żywo
    Polsko-ukraińska granicaUkraińcy na polsko-ukraińskiej granicy

    Znikający Ukraińcy. Zwiewają z Polski aż się kurzy

    © AFP 2018 / Yuri Dyachyshyn © AFP 2018 / Yuri Dyachyshyn
    1 / 2
    Polska
    Krótki link
    Dawid Blum
    123945

    Nietrudno domyślić się, jaki obierają kierunek. Ich celem najczęściej są Niemcy lub inne rozwinięte, zamożne kraje Unii Europejskiej. W tym sensie rzeczywiście prawdziwe są słowa kanclerz Angeli Merkel, że Polska przyjmuje „uchodźców".

    Bo zachowują się dokładnie tak samo, jak imigranci z Syrii czy Pakistanu: ich celem jest dostatnie życie w Europie Zachodniej.

    Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie wynikają optymistyczne konkluzje: od 1 stycznia 2018 r. polscy pracodawcy wystawili ponad 240 tysięcy oświadczeń o zamiarze zatrudnienia cudzoziemca (głównie z Ukrainy i w niewielkiej części z Białorusi), ale pracę podjęło niespełna 74 tys. osób. To zaledwie jedna trzecia z tych, którzy taki zamiar deklarowali.

    To znak, że możemy mieć do czynienia z masowym zjawiskiem wyłudzania czasowych wiz pracowniczych do strefy Schengen — by następnie podejmować pracę na czarno w innym kraju UE niż Polska.

    Pracodawcy pod karą grzywny muszą poinformować państwo o zatrudnieniu cudzoziemców. Rejestr nie tylko pokazuje skalę zatrudnienia Ukraińców, ale również daje konsulowi dostęp do ewidencji oświadczeń. Przedsiębiorcy z Business Centre Club skarżą się, że rejestr jest dla nich dodatkową, niepotrzebną uciążliwością, a wcale nie ukrócił ukraińskiej turystyki za pracą na czarno w Niemczech czy w Skandynawii.

    Do Polski przede wszystkim chcą się dostać mieszkańcy Ukrainy Zachodniej, gdzie Banderę i Szuchewycza uważa się za bohaterów
    © Sputnik . Alexandr Maksimenko
    Wnioski o wyłudzaniu wiz potwierdziła kontrola NIK z połowy marca. W jej ramach Straż Graniczna zbadała 48 firm, które zarejestrowały ponad 24 tys. oświadczeń o zamiarze zatrudnienia cudzoziemców i wystąpiły dla nich o zezwolenie na pracę. Nie podjęło zatrudnienia aż 72 procent z nich.

    Najwyższa Izba Kontroli przebadała tez dane z ZUS i Urzędu Skarbowego. Okazało się, że wiele firm było fikcyjnych i służyło wyłącznie złożeniu dokumentów do rejestru (kontrolerzy zorientowali się, że nie osiągają żadnych przychodów — np. spółka, która zarejestrowała siedzibę na dworcu autobusowym w Grójcu). 

    „Świadczy to o wykorzystywaniu oświadczeń i zezwoleń na pracę jedynie do uzyskania dla cudzoziemca wizy z zamiarem przekroczenia granicy i wjazdu na teren Polski, a tym samym do strefy Schengen" — napisano we wnioskach pokontrolnych.

    Wicedyrektor urzędu pracy w Warszawie Lech Antkowiak uważa, że w przypadku „znikających Ulraińców" „brakuje kontroli państwa i jego służb oraz nieuchronności kar".

    Jak widać, nasi „uchodźcy" ze wschodu chętnie zatrudniają się u nas, ale wyłącznie na papierze. Być może prawdziwi uchodźcy — ci uciekający przed wojną, okazaliby się bardziej wdzięczni.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Ukraińcy są zmęczeni Ukrainą
    Polska: 71 milionów euro na odgrodzenie się od Ukrainy
    Ukrainiec robił sobie żarty z tragedii w Kemerowie
    Tagi:
    Sputnik, Białoruś, Niemcy, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz