21:09 13 Listopad 2018
Na żywo
    Odsłonięcie Pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku w Warszawie

    Smoleńsk 2018, czyli „Schody do nieba”

    © REUTERS / Kacper Pempel
    Polska
    Krótki link
    Tomasz Kurski
    221712

    Wczoraj w Warszawie obchodzono kolejną rocznicę katastrofy smoleńskiej.

    Obchody ósmej rocznicy katastrofy prezydenckiego samolotu w Smoleńsku zaczęły się w Warszawie już dzień wcześniej. 9 kwietnia pod ambasadą Federacji Rosyjskiej demonstrował klub Gazety Polskiej. Kilkadziesiąt zebranych osób domagało się zwrotu wraku Tupolewa, a o śmierć prezydenta i innych pasażerów feralnego lotu i jeszcze bardziej feralnego lądowania oskarżano Władimira Putina. Pod jego aderesem wykrzykiwano inwektywy. Potem, gdy im się znudziło, zebrani odśpiewali wszystkie zwrotki polskiego hymnu i rozeszli się do domów.

    Prawdziwe uroczystości rozpoczęły się z samego rana dnia następnego. Rano odprawiono mszę w intencji „poległych", by wieczorem odprawić ją ponownie. Prezydent złożył kwiaty na Powązkach Wojskowych, gdzie znajdują się groby wielu ofiar katastrofy oraz pomnik im poświęcony.

    Rocznica katastrofy smoleńskiej
    © Sputnik . Oleg Miniejew
    Hitem dnia było odsłonięcie (uruchomienie?) schodów. Na placu Piłsudskiego w 8. rocznicę katastrofy smoleńskiej stanęły czarne granitowe schody. Schody wznoszą się na kilka metrów w górę, ale donikąd nie prowadzą. Mówi się, że prowadzą do nieba. Anglicy powiedzieliby, że to „stairway to heaven". Na uroczystości ich odsłonięcia nie przyjechał jednak lider Led Zeppelin, Robert Plant. Być może dlatego, że toczy się proces o plagiat, jakim rzekomo miałby być największy jego przebój?

    Uroczystość odsłonięcia „schodów do nieba" przyciągnęła za to dziesiątki tysięcy ludzi z Warszawy i całej Polski. Ostatni raz takie tłumy przy schodach można było zobaczyć, gdy oddawano do użytku Domy Towarowe Centrum z ruchomymi elektrycznymi schodami, którymi na otwarciu Warszawiacy jeździli w górę i w dół. Te nowe czarne chyba nie działały. Ba, zwykli ludzie nie mogli się do nich nawet zbliżyć. Nie przemawiał z nich też jak zapowiadali złośliwcy prezes Kaczyński. Może dlatego, że pierwszy stopień znajduje się na wysokości metra?

    Cały plac otoczono barierkami, których pilnowało kilka tysięcy policjantów. Coś tam na placu się działo, jak mówili mi ci, którzy transmisję uroczystości oglądali w telewizji. W pewnym momencie było widać nawet, że schody oddano do użytku, gdy spadło z nich biało-czerwone okrycie. Przemawiał Prezes, a zaraz po nim Prezydent Polski. Można było ich z daleka dostrzec na telebimie. Niestety nic usłyszeć się nie dało, bo tylko wybrańcy, posiadający na szyi identyfikator z konturem czarnych schodów, mogli się znaleźć na placu. Do zgromadzonego w Ogrodzie Saskim tłumu praktycznie żaden dźwięk, poza jakimś bełkotem, nie docierał.

    Rocznica Katastrofy Smoleńskiej
    © Sputnik . Oleg Miniejew
    Zgromadzeni w parku ludzie mieli zresztą inne zajęcie. Na jego skraju, na granicy z placem, zarejestrowaną demonstrację mieli Obywatele RP, którzy protestowali przeciwko samowoli budowlanej, jaką było postawienie na placu Piłsudskiego wyżej wymienionych czarnych schodów.

    Wznosili okrzyki „Plac Piłsudskiego, nie Kaczyńskiego!". Obok mnie dwóch Niemców kręciło głowami i jeden do drugiego mówił: Nein, nein! Adolf Hitler Platz! Rzeczywiście taką nazwę plac nosił w latach 1940-1945. Być może nawet dwaj starsi Niemcy mieli rację, skoro żadnego wyzwolenia Warszawy w 1945 roku nie było? Na to patrioci odpowiadali im: „Precz z komuną", „Kreml wam płaci" i oczywiście „Raz sierpem, raz młotem czerwona hołotę". Obywatele RP nie pozostawali dłużni i podchwytując antylewicową retorykę „patriotów", krzyczeli „Precz z komuną… kaczystowską".

    Po uroczystościach zebrani przeszli na Plac Zamkowy. W Katedrze Warszawskiej o godzinie 19:00 odbyła się jak zwykle msza za „poległych". Po mszy ruszył marsz, ale tym razem tylko przeszedł obok Pałacu Prezydenckiego i skręcił ponownie pod nowiutkie schody na placu Piłsudskiego. Tam, już po zmroku, prezes znów przemawiał. Także i trym razem nic nie było słychać, ale teraz usłyszałem, że prezes powiedział "Zwyciężyliśmy!".

    Ok 21:30 ludzie zaczęli się rozchodzić. Idąc słabo oświetlonym Ogrodem Saskim, odwracając się można było zobaczyć poświatę placu i migające policyjne koguty. Jeszcze przy Marszałkowskiej słychać było głos prezesa. Nadal niestrudzenie przemawiał.

    Zapraszam do obejrzenia mojej relacji wideo.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Kto tak naprawdę dąży do wybuchu wojny
    Te świerki, te jodły były świadkami tak okrutnej zbrodni...
    Obchody rocznicy zbrodni katyńskiej
    Tagi:
    pomnik, katastrofa smoleńska, Smoleńsk, Rosja, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz