15:17 26 Kwiecień 2018
Warszawa+ 16°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Flaga Polski

    Specjaliści od polskiego wizerunku mają problem z wizerunkiem

    © Fotolia / Kristina Afanasyeva
    Polska
    Krótki link
    Dawid Blum
    2202

    Polska Fundacja Narodowa została powołana do życia po to, żeby zatroszczyć się o dobry wizerunek Polski za granicą. Niestety rządowi spece od wizerunku sami potrzebują pomocy w tym zakresie. Zatrudnili więc profesjonalną agencję PR.

    Jest takie powiedzenie: „szewc bez butów chodzi". A także: „najciemniej pod latarnią". W skrócie chodzi w nich o to, że ktoś, kto deklaruje się jako specjalista w jakiejś dziedzinie, bardzo często właśnie na swoim poletku wykazuje braki. Tak jak specjaliści z PFN, którzy zamiast rzeczywiście dbać o pozytywny obraz Polski poza jej granicami, od 2016 zajmowali się głównie krajową propagandą. Przypomnijmy — mając do dyspozycji budżet w wysokości 100 mln zł, na którzy zrzuciły się inne państwowe spółki.

    W dodatku osiągnęli efekt przeciwny do zamierzonego. Zacznijmy od początku. Kampania „Sprawiedliwe sądy", zrealizowana za grube miliony ze Skarbu Państwa, nijak nie nawiązywała do statutowego działania Fundacji. Miała być kampanią triumfalną Zbigniewa Ziobry, który w szeregu filmików usiłował udowodnić, że naprawia polskie sądownictwo. Tylko że w filmikach aż roi się od przekłamań. Pojawiła się np. informacja o jednym z sędziów, który rzekomo ukradł kiełbasę za 7 zł — mężczyzna ten jednak nie żyje od dwóch lat, ale twórcom zupełnie to nie przeszkadzało. Nieprawdziwa okazała się również informacja o wyroku, jaki zapadł w Świdnicy. Twórcy kampanii podają, że sąd ten skazał pedofila, który po wyjściu z więzienia ponownie skrzywdził dziecko. Tamtejszy sąd zaprzeczył, by wydawał kiedykolwiek taki wyrok.

    Kampanią zainteresowało się CBA, toczy się również postępowanie w prokuraturze — dotyczy złamania przepisów przez jej twórców, obecnie pracowników KPRM. Publikacje z reklam kampanii wstrzymała w swoich mediach całkowicie grupa Onet.

    Kolejną wtopą było ogłoszenie 3-letniego rejsu dookoła świata, sfinansowanego z pieniędzy fundacji (3 miliony za każdy rok rejsu + dodatkowe koszty). W projekt zaangażowano czołowego polskiego żeglarza Mateusza Kusznierewicza. Ale specjaliści zgodnie uznali to za marnowanie pieniędzy.

    Wpadek było więcej: na przykład tweety pisane łamaną angielszczyzną, w których raziły podstawowe błędy (fundacji o tak olbrzymim budżecie nie stać na zatrudnienie osoby z biegłą znajomością języka?); wyrwane z kontekstu zdanie Mateusza Morawieckiego z Monachium („More steel tanks not only think tanks") ośmieszające tak naprawdę polskiego premiera… do tego kompletna nieumiejętność odnalezienia się w kryzysie polsko-izraelskim.

    Dlatego teraz profesjonalni PR-owcy ruszą na pomoc nieprofesjonalnym państwowym PR-owcom. PFN podpisała umowę z agencją Partner of Promotion, która poprowadzi biuro prasowe i przejmie politykę mediów społecznościowych. Mam tylko do rządu jedno pytanie. Nie prościej byłoby bez pośredników? Po prostu wynająć zewnętrzną agencję, a z fundacją dać sobie spokój?

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Maciej Rybus: Mistrzem świata będzie...
    PiS: mocne uderzenie na wiosnę
    Na zakupy do Grodna w niedzielę niehandlową
    Tagi:
    Prawo i Sprawiedliwość, Mateusz Morawiecki, Zbigniew Ziobro, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz