16:44 16 Listopad 2018
Na żywo
    Puszcza Białowieska

    Drapieżna posypka czekoladowa atakuje ministra

    © REUTERS / Kacper Pempel
    Polska
    Krótki link
    Antonina Świst
    2196

    Blamaż polityczny, który miał miejsce podczas spotkania z wyborcami w Ożarowie Mazowieckim, pokazuje dobitnie, że PiS dobrze zrobiło, odwołując Jana Szyszkę z funkcji ministra środowiska. Niestety najwyraźniej sam odwołany uważa inaczej.

    Sytuację tę można opisać słowami „i śmieszno i straszno". Jan Szyszko 10 maja udał się do Ożarowa Mazowieckiego na spotkanie z wyborcami. I był szczerze zaskoczony, że wyborcy nie przyjmują bezkrytycznie wszystkiego, co próbował im wcisnąć.

    Mieszkańcy Ożarowa wykazali się wnikliwością: zasypywali ministra pytaniami o szkody, jakie wyrządziła wycinka Puszczy Białowieskiej. Domagali się odpowiedzi na pytanie, kto na niej skorzystał — i dlaczego znowu ojciec Rydzyk. Nie dali sobie wmówić, że wycinka uratowała Puszczę przed niechybną zagładą ze strony kornika drukarza. Na koniec zaś jedna z uczestniczek spotkania podarowała Janowi Szyszce malutki słoiczek. Z prezentem. W środku był kornik drukarz, zebrany w posiadłości ministra w Tucznie.

    Ryszard Petru
    © AFP 2018 / Janek Skarzynski
    I wtedy się zaczęło. Jan Szyszko przyjrzał się uważnie  zawartości słoiczka i stwierdził z całą mocą, że w środku nie ma kornika drukarza, ale zupełnie inne żyjątko: Rhizophagus irregularis czyli grzyb, „drapieżny i chroniony". Tym samym polityk chciał udowodnić, jak bardzo jego wyborcy „się nie znają".Tymczasem skompromitował się sam. W słoiczku nie było bowiem żadnego grzyba, kornika ani innego stwora. Była tam posypka czekoladowa Doktora Oetkera.

    Jednym słowem, wyborcy ośmieszyli aroganckiego polityka, który przyjechał na prowincję i myślał, że zamieszkały tam „ciemny lud wszystko kupi".

    Z tego wynika, że decyzja o odsunięciu Jana Szyszki z urzędu była jednym z najsłuszniejszych posunięć politycznych w tej kadencji. Szyszko wielokrotnie sprzeciwiał się władzom partii na antenie Radia Maryja. Upierał się, że ma całkowitą rację, idąc na udry z Unią Europejską i tnąc Puszczę Białowieską na kawałki. Kiedy prezes Kaczyński w 2016 mówił, że jest przeciwny szaleńczej wycince drzew na prywatnych posesjach i że „lex Szyszko" musi zostać zmienione, minister przekonywał, że jego pryncypał się myli. Kiedy Kaczyński deklarował zielone światło dla zamknięcia branży futrzarskiej, Szyszko stawiał się, twierdząc, że „futra zwierząt są dobrym produktem".

    Swoją butę demonstrował wobec elektoratu i wobec przełożonych. Nie dziwne więc, że został zmarginalizowany. Choć temu faktowi też usiłuje zaprzeczać.

    W sobotę 12 maja ulicami Warszawy ma przejść I Marsz Świętego Huberta: będzie na mim exminister Szyszko, środowisko futrzarzy, rolników, a także słuchacze Radia Maryja. Ma być również Antoni Macierewicz. Wirtualna Polska nieoficjalnie dowiedziała się, że planowane wydarzenie ma być de facto „marszem niezadowolonych" z przetasowań w PiS. Prawicowe media — Radio Maryja, czy portal Niezależna.pl zaprzeczają tym doniesieniom. „Komuś zależy, aby skłócić społeczeństwo!" — stwierdził Jan Szyszko.

    Ale faktem jest, że zarówno on, jak i Antoni Macierewicz to dziś politycy zmarginalizowani po rekonstrukcji rządu, szukający wsparcia u toruńskiego kapłana-biznesmena.

    Oto krótka historia o tym, jak posypka czekoladowa pokonała polityka partii rządzącej 38-milionowym krajem.  

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    „Polska ma prawo do suwerenności"
    Ukraiński IPN oskarża Polskę
    Tagi:
    Prawo i Sprawiedliwość, Jan Szyszko, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz