03:48 22 Czerwiec 2018
Na żywo
    Kobieta w kajdankach

    Rosjanka, która wstrząsnęła bezpieczeństwem Polski (wideo)

    © Fotolia / Wernerimages
    Polska
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    366107

    Nad ranem kobieta odbiera telefon. Po drugiej stronie słuchawki ktoś każe jej się zgłosić na komisariat, bo była rzekomo świadkiem jakiegoś przestępstwa. Niech koniecznie weźmie ze sobą dokumenty, prosi dzwoniący.

    Kobieta wychodzi z domu i po kilku krokach zatrzymują ją smutni panowie w cywilnych ubraniach. Legitymują, a następnie wręczają decyzję Ministra Spraw Wewnętrznych o jej deportacji do kraju pochodzenia.

    Czy to historia z III Rzeszy lat trzydziestych? Smutni panowie to gestapo, a kobieta jest Żydówką? Nic z tego, Niemcy pozwalali przecież zabrać ze sobą jakieś rzeczy osobiste. Katarzynie Cywilskiej, Rosjance mieszkającej w Polsce i będącej żoną polskiego obywatela nie pozwolono wrócić do domu i wziąć czegokolwiek. Od razu zawożą ją na posterunek. Według relacji pani Cywilskiej, tam już zawiadamiają męża, któremu pozwalają przywieźć rzeczy osobiste pani Katarzyny. Zarówno jemu jak i córce odmawiają z nią kontaktu. Przedstawiają jej do podpisu oświadczenie, w którym ma przekazać swoją jedenastoletnią córkę pod opiekę męża. Gdy pani Katarzyna oponuje, padają groźby, że jeśli tego nie zrobi, jej córka zostanie oddana rodzinie zastępczej. Ugina się pod szantażem i podpisuje, ale nadal domaga się, by córka (również obywatelka Rosji), mogła razem z nią wyjechać z Polski. Nie dostaje na to zgody. Na koniec zawiadamiają też konsula Federacji Rosyjskiej, a następnie wsadzają do furgonetki i wywożą z Krakowa na polsko-rosyjską granicę z obwodem kaliningradzkim. Zostaje wydalona z naszego niegościnnego kraju z zakazem powrotu przez najbliższe 5 lat.

    W polskiej prasie przedstawiciel ABW poinformował, że Rosjankę deportowano, ponieważ brała udział „w wojnie hybrydowej Federacji Rosyjskiej przeciwko Rzeczpospolitej". Rozniecała nienawiść Polaków do Ukraińców oraz prezentowała inne spojrzenie na naszą historię niż ma PiS, a zgodne z rosyjską narracją historyczną. Dopuściła się więc czynów straszliwych. W decyzji Ministra Spraw Wewnętrznych wręczonej Rosjance, minister napisał: „Zważywszy, że pobyt Pani Katarzyny Cywilskiej na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej stanowi poważne, rzeczywiste i aktualne zagrożenie dla ochrony interesu, pozycji, dobrego imienia, obronności Polski i bezpieczeństwa państwa, wydanie decyzji o zobowiązaniu Cudzoziemki do powrotu i orzeczenie zakazu ponownego wjazdu na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej i innych państw obszaru Schengen na okres 5 lat jest środkiem uzasadnionym i w świetle zgromadzonego materiału dowodowego w sprawie — proporcjonalnym".

    Tzw. materiał dowodowy, o którym wspomina minister, jest oczywiście tajny i w żaden sposób społecznie nieweryfikowalny. Po prostu jak zwykle puste słowa. Pani Katarzynie też tego nie uzasadniono. Minister Brudziński, bo to on robi u nas za Ministra Spraw Wewnętrznych, wyjaśnił jedynie w swym piśmie pani Katarzynie, że w nosie ma, iż jej mężem jest Polak, a w Polsce przebywa z nieletnią córką, ponieważ „przedmiotowe rozstrzygnięcie jest w pełni uzasadnione i pozostaje w należytej proporcji do poziomu zagrożenia stwarzanego przez pobyt Pani Katarzyny Cywilskiej… " i podkreśla zarazem, „… że prawo do życia rodzinnego nie jest wartością bezwzględnie chronioną, a ingerencja w to prawo jest możliwa w demokratycznym społeczeństwie dla obrony jego bezpieczeństwa czy dobrobytu", żeby se nie myślała, że to jakiś autorytaryzm. Troszkę się później tłumaczy, że jego decyzja ma charakter obligatoryjny (automatyczny), gdy wniosek płynie od wszechmocnej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wtedy gdy wyraża ona „obawę, że cudzoziemiec może prowadzić działalność terrorystyczna lub szpiegowską, albo gdy jest podejrzewany o to przez Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego".

    Czego dowiedziałem się o pani Katarzynie? Jest żoną, matką, tłumaczem. Ale była też moderatorem jednej z facebookowych grup, poświęconej rosyjsko-polskiej przyjaźni. Pani Katarzyna, która pokochała nasz kraj, a szczególnie Kraków, w którym zamieszkała, jest osobą społecznie aktywną, której na sercu leżą dobre polsko-rosyjskie międzyludzkie stosunki. Poświęcała temu sporo swego wolnego czasu. Nie przesadzając można powiedzieć, że była „ambasadorem" Polski w Rosji i „ambasadorem" Rosji w Polsce. W Rosji prowadziła blog o Polsce przybliżając nasz kraj i polskie społeczeństwo Rosjanom. W Polsce angażowała się też w ochronę pomników, miejsc pamięci i pochówku radzieckich żołnierzy. Być może więcej takich przestępstw popełniła?

    Nie wiem jak to skomentować. To po prostu nieludzkie działania. To takie niepolskie. Tu się nigdy tak nie traktowało ludzi, zwłaszcza kobiet i dzieci. Mam nadzieje, że jej sprawą zajmą się jakieś, jeśli nie polskie, bo też zastraszone, to chociaż europejskie organizacje obrony prawa człowieka. Mnie było wstyd za to co ludziom robią polskie tajne służby. Podejrzewam, że chodzi o przykład, o zastraszenie innych żyjących w Polsce Rosjan, by zapomnieli o przyjaźni z Polakami i jeśli chcą tu mieszkać, to mają siedzieć cicho. W przeciwnym wypadku czeka ich los pani Katarzyny.

    W tej chwili pani Cywilska przebywa już w rodzinnym Woroneżu. Zapraszam do obejrzenia wywiadu jaki z nią przeprowadziłem. Przepraszam za nie najlepszą jakość nagrania, ale nie byłem w Woroneżu. Rozmawiałem z nią za pomocą Skyp'a.


    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Sposób na „kibola”
    Polska Agencja Inwestycji i Handlu otwiera biuro w Moskwie
    Polska nie gotowa na euro?
    Tagi:
    Katarzyna Cywilska, Jekaterina Cywilska, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz