09:02 16 Lipiec 2018
Na żywo
    Nigeryjczycy

    Chcieli do Europy, a przekazali ich Rosji. Mundialowy przekręt w Grzechotkach nie wypalił

    © AP Photo / Lekan Oyekanmi
    Polska
    Krótki link
    Roksana Dworkowska
    3312

    Na ramieniu plecak, w kieszeni Fan ID, w portfelu trochę euro. „Kibice" z Pakistanu, Nigerii, Erytrei, Maroka na przejściu granicznym Mamonowo-Gronowo i Grzechotki zapomnieli tylko o dwóch rzeczach: że przyjechali „kibicować" swoim drużynom, a nie na wycieczkę po Europie. Dwa - nie mają wizy.

    Uchodźcy przed wejściem do agencji ds. imigrantów w Malno
    © REUTERS / TT News Agency/Stig-Ake Jonsson
    Oczywiście o kibicowaniu nie ma mowy, goście z egzotycznych krajów myśli mają zajęte czym innym. Mundial to szansa na przedostanie się do tej upragnionej „ziemi obiecanej", Europy. Wyrobili Fan ID (paszport kibica) i myśleli, że świat stanął przed nimi otworem. Myśleli, że w tym całym mundialowym zamieszaniu nikt nie zauważy, że coś jest nie tak. Wiza? Jaka wiza? Do Polski trzeba wizę? To paszport kibica tu nie działa? Przecież to paszport… Co niektórzy — przezorni — wyrobili wizy. Fałszywe. I też się nie udało. Przynajmniej miejmy taką nadzieję.

    Od 4 czerwca jedynie w Grzechotkach i Gronowie zatrzymano kilkanaście osób z różnych krajów. Z krajów, w których jest ciężko. Zbyt ciężko, by kogoś było stać na zwiedzanie Europy. Nigeria, Algieria, Jemen, Maroko.

    Najczęściej do Rosji przylatują samolotem. Potem drogą lądową ruszają w głąb Europy — mówi kpt. SG Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej Mirosława Aleksandrowicz.

    Uchodźcy w Calais, Francja
    © Sputnik . Irina Kałasznikowa
    Historie różne. 37-letnia kobieta oraz 40- i 16-letni mężczyźni byli święcie przekonani, że przekroczą granicę z Polską, posługując się FAN-ID. „Swoim" starym Peugotem chcieli najpierw zwiedzić Polskę, a następnie pojechać do Niemiec. Zamiast tego zostali przekazani w ręce rosyjskich służb.

    Inni deklarowali, że przyjechali na mistrzostwa, ale że tak blisko do Polski, to już nie wypada nie odwiedzić „przyjaciela z Warszawy". Szkoda tylko, że „przyjaciel" nie poinformował o tym, że trzeba mieć wizę. W rezultacie odwiedzą przyjaciela z Rosji.

    To, co dzieje się na przejściu granicznym w warmińsko-mazurskim, jest i śmieszne, i strasznie przykre, ale chyba przede wszystkim przerażające.

    A polskim pogranicznikom warto pogratulować czujności.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Reserved: Marka made in Poland podbija Rosję
    Nie tylko Polska ma problem z „czerwonym złotem” (wideo)
    Polscy kibice o Mundialu: „Doświadczyliśmy tej słynnej rosyjskiej gościnności”
    Tagi:
    uchodźcy, kryzys migracyjny, MŚ Rosja 2018, Kaliningrad, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz