06:02 14 Grudzień 2018
Na żywo
    Polski maratończyk Maciej Moryc podczas jednego z najtrudniejszych ultramaratonów świata – Elton Volgabus Ultra Trail w obwodzie wołgogradzkim w Rosji

    Skwar, kurz, pot. Polak o maratonie wokół rosyjskiego jeziora Elton

    © Zdjęcie : Maciej Moryc
    Polska
    Krótki link
    Redakcja Sputnik Polska
    1210

    Jak wiadomo, maratony są dla najsilniejszych. Dobra kondycja fizyczna, wytrzymałość, cierpliwość - każdy maratończyk sam decyduje, które z tych cech rozwijać w trakcie przygotowań do ważnego startu. Polski maratończyk Maciej Moryc ma własną tajemnicę sukcesu.

    Najważniejsze, jego zdaniem, to nie bać się dystansu, nieważne jak długi by nie był, ale też traktować udział w maratonie jako świetną zabawę. W maju tego roku skuteczność takiego podejścia sam sportowiec potwierdził na własnej skórze podczas uczestnictwa w jednym z najtrudniejszych ultramaratonów świata — Elton Volgabus Ultra Trail. W niespełna 22 godziny przebiegł dystans 162 kilometrów wokół słonego jeziora Elton w obwodzie wołgogradzkim w Rosji. Polski maratończyk, jedyny uczestnik z krajów Unii Europejskiej, nie tylko osiągnął świetny wynik, ale też docenił przyrodę tego cudownego i, według niego, „kosmicznie nieziemskiego miejsca". O tym z korespondentką Sputnik Polska Maciej Moryc porozmawiał podczas wywiadu.

    Polski maratończyk Maciej Moryc
    © Zdjęcie : Maciej Moryc
    Polski maratończyk Maciej Moryc

    — Skąd wziął się pomysł wzięcia udziału w jednym z najtrudniejszych ultramaratonów świata?

    — To była przemyślana decyzja. Szukałem poważnego wyzwania biegowego na trwający sezon i w trakcie rozmów z przyjaciółmi ktoś rzucił temat Elton Ultratrail. Sprawdziłem stronę internetową, poczytałem o samym biegu i o miejscu, w którym jest organizowany. I nie miałem już żadnych wątpliwości, że chcę wziąć w nim udział. Następnie skontaktowałem się z organizatorami, którzy zaakceptowali moją kandydaturę. A byłem jedynym biegaczem reprezentującym państwa Unii Europejskiej.

    — Czy wcześniej miał Pan już podobne doświadczenia jako maratończyk?

    Cheerleaderka na meczu pomiędzy drużyną Kazania i Turynu
    © Sputnik . Maksim Bogodvid
    — Nie był to mój pierwszy ultramaraton. Był to mój dwudziesty drugi start na dystansie maratońskim lub ultramaratońskim. Pierwszy maraton przebiegłem w 2011 r., pierwszy ultramaraton w 2014.

    — Trasa wokół jeziora Elton obejmowała dość rozmaite odcinki — skały, asfalt, piach. Czy to pomagało maratończykom, czy szkodziło?

    — Trasa wokół jeziora Elton jest wymagająca. Z wielu względów. Po pierwsze wysoka amplituda dobowych temperatur. W chwili startu jest ok. 20 stopni Celsjusza. Po kilku godzinach temperatura spada do ok. 3 stopni, po czym w ciągu dnia rośnie do ponad 35, a nawet i 50 stopni. Po drugie wiejący wiatr unosi drobinki piasku i soli, które osadzają się w ustach i płucach, przez co utrudniają oddychanie. I w końcu urozmaicona nawierzchnia również nie ułatwia biegu. Większość trasy przebiega po stepowej nawierzchni, pełnej wyrw czy śladów przechodzących zwierząt. Trzeba mocno uważać, żeby nie odnieść kontuzji, a to utrudnia koncentrację na samym biegu. Poza tym przez pierwsze kilometry miałem problemy z koncentracją, ponieważ trwał finał Ligi Mistrzów, w którym pierwszy raz od trzynastu lat grał mój ukochany Liverpool. A ja zamiast oglądać mecz, mimo wszystko wybrałem bieg po stepie.

    Polski maratończyk Maciej Moryc podczas jednego z najtrudniejszych ultramaratonów świata – Elton Volgabus Ultra Trail w obwodzie wołgogradzkim w Rosji
    © Zdjęcie : Maciej Moryc
    Polski maratończyk Maciej Moryc podczas jednego z najtrudniejszych ultramaratonów świata – Elton Volgabus Ultra Trail w obwodzie wołgogradzkim w Rosji

    — Jeżeli zaczęliśmy mówić o przyrodzie, jak to możliwe — biec przez 24 godziny w temperaturze między 30 a 50 stopni Celsjusza? Jak się Pan do tego przygotowywał?

    — Bieg wokół Eltonu był ukoronowaniem pierwszego półrocza sezonu biegowego, przed wakacyjną przerwą. I najważniejszym biegiem w moim kalendarzu biegowym w tym okresie. Przygotowywałem się, m.in. startując w dwóch maratonach w Madrycie i w Lublinie. Łączyłem trening czysto biegowy z treningiem funkcjonalnym, poprawiającym moją ogólną sprawność. W sumie jest to sześć treningów w tygodniu. Jednak nie mniej ważne od fizycznego jest przygotowanie psychiczne. Proszę mi wierzyć, ale głównym wrogiem podczas długotrwałego wysiłku fizycznego jest nasz własny mózg. To on apeluje do nas o zachowanie rozsądku. I o zatrzymanie się. Jeżeli potrafimy zająć go innymi myślami, będziemy już bliscy sukcesu. Niemniej nie jest to łatwe.

    — Zgodnie z zasadami konkursu każdy maratończyk musiał mieć ze sobą obowiązkowe wyposażenie osobiste. Co to było?

    — Latarka czołówka z zapasową baterią, folia NRC, światełko tylne, naładowany telefon komórkowy z numerami do organizatorów, plecak lub kamizelka biegowa, ekwipunek pozwalający na przenoszenie ze sobą co najmniej 1,5 litra wody, okulary przeciwsłoneczne, nakrycie głowy i gwizdek sygnalizacyjny. To takie niezbędne minimum, pozwalające na uniknięcie odwodnienia, przegrzania lub w miarę bezpieczne przetrwanie w trudnych warunkach do chwili nadejścia pomocy. Warto mieć ze sobą z pewnością jeszcze coś wysokoenergetycznego do jedzenia, kofeinę czy tabletki z solą, zapobiegające odwodnieniu i uzupełniające deficyty sodu w organizmie wywołane długotrwałym wysiłkiem w wysokich temperaturach.

    Polski maratończyk Maciej Moryc podczas jednego z najtrudniejszych ultramaratonów świata – Elton Volgabus Ultra Trail w obwodzie wołgogradzkim w Rosji
    © Zdjęcie : Maciej Moryc
    Polski maratończyk Maciej Moryc podczas jednego z najtrudniejszych ultramaratonów świata – Elton Volgabus Ultra Trail w obwodzie wołgogradzkim w Rosji

    — Czy jest Pan zadowolony z własnego wyniku? Сo, według Pana, było najtrudniejsze?

    — Jestem zadowolony, choć po cichu liczyłem na zejście poniżej 20 godzin. Złamanie 22 godzin i zajęcie 38. miejsca w tak doborowym towarzystwie i w tak trudnych warunkach w sumie uważam za sukces. Najtrudniejsze było wyjście na drugi krąg. Razem ze mną w punkcie kontrolnym byli biegacze z dystansu 82 km, dla których był on metą. Patrzyłem, jak piją zimne piwo, a ja miałem przed sobą kolejne 82 km biegu w narastającym upale. Prawie dwa dystanse maratońskie. Było ciężko.

    — Czy udział w maratonach to dla Pana styl życia, czy hobby?

    — Biegi długodystansowe są moim hobby. Sposobem na spędzanie wolnego czasu, ale również i pretekstem do odwiedzania ciekawych miejsc. Pewnie gdyby nie ultramaraton, nigdy bym się o Eltonie nie dowiedział, nie mówiąc już o przyjeździe do tego cudownego i kosmicznie nieziemskiego miejsca.

    Kosmiczna przyroda jeziora Elton
    © Zdjęcie : Maciej Moryc
    Kosmiczna przyroda jeziora Elton
    Kosmiczna przyroda jeziora Elton
    © Zdjęcie : Maciej Moryc
    Kosmiczna przyroda jeziora Elton

    —  Co doradziłby Pan początkującym maratończykom?

    — Spełniajcie swoje marzenia. Jeżeli chcecie przebiec maraton lub ultramaraton, przygotujcie się do tego z głową, ale nie bójcie się samego dystansu. Traktujcie to jako świetną zabawę. I pamiętajcie, że wszystkie ograniczenia są jedynie w waszych głowach. Jeżeli pokonacie barierę psychologiczną, możecie wszystko. Dosłownie.

    Zobacz również:

    Polacy chcą inwestować w Rosji
    Kot ozdobą wywiadu polskiego historyka
    Sieć 5G w Polsce: jak zwykle przeszkadza Rosja
    Tagi:
    sportowcy, sport, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz