17:44 19 Sierpień 2018
Na żywo
    Wypoczynek na plaży

    Korwin-Mikke cudem uszedł z życiem

    © Sputnik . Alexey Malgavko
    Polska
    Krótki link
    Julia Baranowska
    1227

    Wypadek samochodowy? Zamach inspirowany politycznie? Klęska żywiołowa? Co zagroziło życiu lidera partii Wolność, najbardziej barwnego antyeuropejskiego europosła ostatniej kadencji? Cóż, po prostu postanowił wykąpać się w Bałtyku pomimo zakazu. I jeszcze miał pretensje do swoich wybawicieli.

    Protesty przeciwko reformie sądownictwa w Warszawie
    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Życie polityka ocalili ratownicy, którzy patrolowali akurat niestrzeżoną plażę w Łazach, pilnując, czy turyści przestrzegają zakazu kąpieli, który wprowadzono na kilku polskich plażach z powodu groźnej inwazji sinic.

    Mimo to niepokorny libertarianin i tak wiedział swoje. Postanowił się wykąpać wbrew zakazowi. „Pływam jak ryba, mam żółty czepek!" — oświadczył oburzony mediom, które zaczęły rozpytywać go o wydarzenia sprzed kilku dni.

    A wyglądało to następująco: ktoś zaalarmował ratowników, że w pobliżu topi się człowiek. Ci natychmiast ruszyli w morze.

    — Pomogłem mu wyjść z morza. Był osłabiony. Bałtyk nie był spokojny, a przy wstecznych prądach i blisko brzegu można stracić grunt pod nogami i o własnych siłach nie wyjść na brzeg. Tak było w tym przypadku — relacjonował ratownik Adam Szczepankowski.

    Pożary niedaleko Aten
    © AFP 2018 / Valerie Gache
    Natomiast polityk podaje ciut inną wersję zdarzeń: — Jak wracałem po jakimś czasie spokojnie, to na brzegu stało dwóch ratowników i mówią mi, że muszą mnie ratować, bo dostali sygnał, że ktoś się topi. No w tym kraju nie można nawet utopić się spokojnie!

    Korwin-Mikke utrzymuje też, że wcześniej uprzedzał ratowników o tym, że pomimo zakazu zamierza wejść do wody i doskonale sobie z nią poradzi: — To było jakieś wielkie nieporozumienie. Mam żółty czepek, doskonale pływam. Podszedłem do ratowników w Łazach i powiedziałem, że chcę sobie popływać.

    Oprócz spędzania czasu z rodziną i relaksu do 30 lipca lider „Wolności" prowadzi nad Bałtykiem kampanię  „Wakacje z Korwinem". W jej ramach odwiedza nadmorskie miejscowości… i narzeka: „pogoda nad morzem nie jest tak stała i niezmienna jak poglądy, które głoszę od wielu, wielu lat".

    Seria spotkań z mieszkańcami Pomorza ma uświadomić Polakom, dlaczego potrzebują jeszcze więcej wolnego rynku w swoim życiu.

    To już bodajże trzecia seria takich urlopowo-politycznych spotkań. W 2015 roku Mikke przekonywał, dlaczego nie warto wziąć udziału w referendum przygotowanym przez Bronisława Komorowskiego.

    „W tym roku odwiedzimy m.in. Świnoujście, Międzyzdroje, Rewal, Kołobrzeg, Ustronie Morskie, Mielno, Łazy, Dąbki, Darłowo, Jarosławiec, Ustka, Łeba, Dębki, Karwia, Jastrzębia Góra, Władysławowo, Chałupy, Jastarnia, Jurata, Hel — oraz wiele, wiele innych!" — zapowiedzieli na swojej stronie działacze „Wolności".

    Być może podczas jednego z wakacyjnych spotkań to właśnie Januszowi Korwin-Mikkemu uda się namierzyć poszukiwanego pytona. Ma na to jeszcze prawie cały tydzień.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Dzień Sądu bliski: Google Translate przepowiada Apokalipsę
    Rosja wzywa USA do opuszczenia Syrii
    Spice Girls powracają
    Tagi:
    wakacje, sinice, Janusz Korwin-Mikke, Morze Bałtyckie, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz