19:37 17 Sierpień 2018
Na żywo
    Klienci w sklepie

    Komu niedziele bez handlu komplikują życie?

    © Sputnik . Vladimir Astapkovich
    Polska
    Krótki link
    Grażyna Garboś
    5343

    No i stało się. Jest pierwszy wyrok za handel w niedzielę, co prawda bez wymierzenia kary.

    Sąd Rejonowy w Bartoszycach uznał, że właścicielka sklepu spożywczo-monopolowego złamała ustawę o zakazie handlu w niedzielę, stawiając tego dnia za ladę dwie pracownice. Po tej wiadomości od nowa rozgorzała dyskusja na temat plusów i minusów restrykcyjnej ustawy. Sputnik rozmawiał na ten temat z handlowcem z Warszawy, panem Mariuszem Głodkiem.

     — Czy ten wyrok był dla Pana zaskoczeniem?

    — Nie, nie było to dla mnie zaskoczeniem. To było do przewidzenia, bowiem zysk ze sprzedaży w niedzielę zapewne jest w stanie pokryć kary, które, zresztą, jak na razie nie zostały oficjalnie nałożone na kogokolwiek. Wysokość kar, jeśli faktycznie będą one nakładane, w perspektywie czasu pokaże, czy takim ludziom opłaca się być samemu w sklepie, czy stawiać pracownika za ladą, który udaje właściciela. Niestety większość pracowników godzi się na to w obawie, że straci pracę. Szczególnie dzieje się tak w małych miejscowościach, gdzie sklepy mało zarabiają i niepracująca niedziela to duże straty dla nich.

    Jabłko
    © Zdjęcie : Pixabay
    Drugim dnem tej całej historii jest temat przedsiębiorców. Małe sklepy, a nawet większe sieci, są stratne. Nie mają sprzedaży w dwie lub trzy niedziele. W związku z tym nasuwa się pytanie, a ile tych sklepów po jakimś czasie przestanie istnieć? Bo według statystyk okazało się, że sobota i niedziela są dla nich najbardziej dochodowymi dniami. Czy w związku ze stratami będą mogli nadal zatrudniać wszystkich obecnych pracowników? Czas pokaże, jak zakaz handlu w niedzielę przełoży się na rynek pracy.

     — Czy niedziele bez handlu rzeczywiście komplikują życie?

    — Jest to kwestia przyzwyczajenia się. Człowiek, jak wiadomo, do wszystkiego się przyzwyczaja. Są ludzie zadowoleni z tej zmiany. Ale druga część czuje się "uwięziona" w tej okoliczności. Wygodniej im było robić zakupy w niedzielę. Robili to z własnego wyboru, lubili to robić. Więc dlaczego ktoś im zabrał taką opcję? Zostali zmuszeni do robienia zakupów w inny dzień. Nie zapominajmy, że są ludzie pracujący w soboty…Ciężko jest wszystkim dogodzić.

    Prawie 3 tys. Ukraińców skorzystało z prawa wjazdu do Polski w ramach obowiązującego od 11 czerwca ruchu bezwizowego
    © AFP 2018 / Yuri Dyachyshyn
    Zaczynają robić duży biznes małe sklepiki, takie osiedlowe, gdzie za ladą stoją właściciele. Niejednokrotnie mają 600-700% większy obrót w taką niedzielę. Im się to opłaca. Co prawda produkty są u nich droższe, ale ludzie nie mają wyboru.     

    Problemem stają się bardziej wyszukane produkty, których na stacji się nie dostanie, a mały sklepik ze względu na powierzchnię tego nie będzie posiadał. Może to nie taki drastyczny przykład, ale nieoczekiwanie potrzebne w mojej rodzinie były liście mięty, niby nic szczególnego. W sklepikach ich nie było, o dziwo w aptece też nie, a na stacji benzynowej na próżno było szukać. Krótko mówiąc, musiałem szukać po sąsiadach — a to też plus, to zbliża ludzi…

     — A jak to jest z tym, że nareszcie polska rodzina właśnie w niedzielę idzie do parku, spotyka się ze znajomymi, zamiast spędzać czas w galeriach handlowych?

     — Faktycznie, jeżeli galerie handlowe są zamknięte, to obliguje to człowieka do jakiegoś innego pomysłu na ten dzień. Wcześniej, nie ma co ukrywać, tak spędzaliśmy ten czas. Korzystaliśmy z okazji dokonywania zakupów w niedzielę. A teraz? Teraz jest spokojniej, jest mniejszy ruch w mieście, łatwiej jest zaparkować, więcej jest ludzi na terenach zielonych.

    Ale jako przedstawiciel branży handlowej, chciałbym jednak spojrzeć na ten temat z innej perspektywy. Głównie zwróciłbym uwagę na zarobki. Człowiek, który pracuje w sklepie na kasie, a jest on w większości — to zależy od województwa- albo pracownikiem etatowym, bądź pracuje na umowę — zlecenie. Tak czy owak ma liczone przepracowane godziny. Z jednej strony ma wolną niedzielę, a z drugiej mniej zarobi. I wcale nie jest pewne, że ten wolny dzień spędza z rodziną, bo ze względu na uszczuplenie budżetu rodzinnego, mąż na przykład musi gdzieś dorabiać. A może sami gdzieś dorabiają? Wielu pracowników skarży się, że po sobocie, kiedy są tłumy klientów i pracują do północy, są na tyle zmęczeni, że niedzielę po prostu odsypiają. I jeszcze jeden paradoks — w niedzielę muszą pracować inspektorzy, którzy kontrolują wykonywanie ustawy o niehandlowych niedzielach. A kiedyś mieli ten dzień wolny…

    Zobacz również:

    „Najczarniejszy scenariusz" dla rubla
    Polacy to Promo Hunters
    Gra komputerowa Kursk. Jak reagują Rosjanie?
    Tagi:
    zakaz handlu w niedziele, handel, sklep, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz