05:30 17 Październik 2018
Na żywo
    Taxi Uber

    Uber: miało być pięknie, a wyszło jak zwykle

    © Sputnik . Natalia Seliverstova
    Polska
    Krótki link
    Julia Baranowska
    7262

    Już co trzeci kierowca Ubera w Polsce to cudzoziemiec: najczęściej Ukrainiec albo Pakistańczyk. Jakość przejazdów nie zadowala już klientów, a za kierownicą przeciętnemu Polakowi po prostu nie opłaca się siedzieć. Wszystko przez chciwą politykę korporacji.

    W Hiszpanii kierowcy licencjonowanych taksówek strajkowali przez cały ubiegły tydzień, w celu wypchnięcia z rynku tanich platform przewozowych, takich jak Uber czy Cabify. A u nas? U nas aplikacje oferują kierowcom tak kiepskie warunki, że Polakom przestało się już opłacać jeździć z GPS-em. W tej chwili branżę zdominowali Ukraińcy, Białorusini, Tadżykowie, Pakistańczycy, Kirgijczycy, Hindusi. Ale oni też narzekają.

    Na początku, kiedy Uber wchodził do Polski (okolice 2014 roku), był sensacją i pozytywną odmianą od zadymionych, niezbyt schludnych taksówek z niemiłymi starszymi panami za kierownicą. Ale z czasem, kiedy w 2016 zmniejszono ceny przejazdów (niby na „okres wakacyjny", a tak naprawdę na stałe) — poziom usług też zaczął kuleć.

    Kobieta w ciąży
    © East News / BSIP RF
    Twórcy aplikacji obiecywali większe zarobki dla kierowców, ale kierowcy nie tylko się ich nie doczekali, ale wręcz podnoszono wpłacaną przez nich prowizję. Dlatego Polacy stopniowo zaczęli odchodzić z branży. Zapełnili ją przyjezdni, którzy na razie zadowalają się niższymi zarobkami.

    Tylko że często przeszkadza bariera językowa. Samochody, które Uber dopuścił do użycia w Polsce obniżyły standardy. Wcześniej można było jeździć nowymi, względnie kilkuletnimi. Dziś spotyka się nawet 18- czy 19-letnie. Kierowcy również w nich palą. Nieraz tankują benzynę w trakcie przejazdu. Czasem płacą nawet w tym czasie mandaty!

    Czy można mieć do nich o to pretensję? Niekoniecznie. Nie mają motywacji, żeby się starać, skoro pieniądze, które otrzymują ledwo starczają na benzynę.

    W Warszawie i Trójmieście Uber nadal jeszcze ma największą klientelę (54 proc. zamawianych przejazdów w stolicy i 63 na Pomorzu). Ale depczą mu po piętach wchodzący na rynek Cabify, a także MyTaxi i iTaxi — która zatrudnia wyłącznie kierowców z licencjami, dlatego może wjeżdżać na przykład na zamknięte dla ruchu osobowego buspasy i do stref turystycznych.

    Niemniej wkrótce czeka nas nowelizacja ustawy o transporcie drogowym. Uber ma zamiar wprowadzić obowiązek wyrabiania licencji. Na razie płaci za to ochotnikom, którzy wyrobili ją do 1 sierpnia. Tacy kierowcy dostali jednorazową nagrodę w wysokości 3500 zł. Ale ukraińscy kierowcy wolą, aby zostało, tak jak jest.

    Podczas przejazdów zdarzyło mi się z kilkoma porozmawiać.

    Maksym przyjechał do Warszawy spod Lwowa. Miał problem z dotarciem na wyznaczone miejsce, choć było to centrum miasta. Wracałam z protestów pod Pałacem Prezydenckim.

    Klienci w sklepie
    © Sputnik . Vladimir Astapkovich
     — Nie będę wyrabiać licencji, bo to kosztuje. Przyjechałem tu na pół roku, zależy mi na tym, żeby zarobić jak najwięcej w tym czasie. Nie będę poświęcał go na naukę i egzaminy, w tym czasie wyjeżdżę tyle pieniędzy ile się da. To i tak więcej niż zarobię u siebie — stwierdził. Jest studentem dziennikarstwa. Przerwał naukę, żeby spróbować dorobić za zachodnią granicą.

    Podobnego zdania jest Jurij, który podnajmuje samochód od Polaka — oczywiście Dacię Logan (to najpopularniejsze auto wśród „uberowców"). Kiedy licencja stanie się obowiązkowa, ma zamiar przenieść się do budowlanki.

     — Myślę, że wielu Ukraińców pracujących w Polsce ucieknie z Ubera. Właściwie niczym nie będzie się już różnić od zwykłych taksówek. Nie wiem, co będę robił w następnym miesiącu. Zamiast inwestować w biznes, który w Europie już upada, pójdę do innej pracy. W Polsce jest jej pod dostatkiem!

    Spośród dziewięciu zapytanych przeze mnie o chęć wyrobienia licencji, twierdząco odpowiedział jedynie jeden kierowca Polak i jeden Hindus. Mają własne samochody. Jeśli Uber na dobre upadnie, pójdą do zarejestrowanej taxi korporacji.

    Uber miał być przełomem w przewozach osób, ale na przestrzeni zaledwie kilku lat zamienił się we własną karykaturę. W 2016 roku wywołał nawet protesty polskich taksówkarzy. Dziś prawdopodobnie sam zwinie skrzydła. Nie pomoże dalsze zaniżanie stawek. Już nawet dla cudzoziemców, zdesperowanych, aby przeżyć w naszym kraju, przestaje być atrakcyjną formą zarobku.  A wystarczyło trzymać kurs obrany na początku.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Warszawa: Najpierw inwestycje w ludzi, a potem w kamienie
    Zwiastun „Kleru" zniknął z internetu. Próba cenzurowania?
    Muzyka łagodzi obyczaje polsko-rosyjskie
    Tagi:
    taksówka, Uber, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz