06:22 14 Listopad 2018
Na żywo
    Stocznia Crist w Gdyni

    Cudze chwalicie, swego nie znacie? MON woli cudze

    © Zdjęcie: Facebook/ Crist
    Polska
    Krótki link
    Irina Czajko
    5190

    Polski sprzęt techniczny jest wysokiej jakości, ale władze wolą kupować analogi za granicą. Dlaczego?

    Na portalu Onet.pl została zamieszczona informacja, która nie może nie napawać optymizmem:

    „Polski przemysł stoczniowy dynamicznie się rozwija. Prywatne firmy są w świetnej kondycji, mają pełny portfel zamówień i z powodzeniem konkurują z gigantami z krajów skandynawskich. Branża szacuje, że tegoroczny wzrost może sięgnąć nawet 10 procent" — pisze Onet.

    Korespondentka radia Sputnik Iriny Czajko poprosiła o skomentowanie tych doniesień niezależnego publicystę Janusza Niedźwieckiego.

     — W czym Pan widzi przyczyny pomyślnej działalności przemysłu stoczniowego w Polsce?

     — Przyczyną tego sukcesu, który obserwujemy w ostatnich latach, jest przede wszystkim dywersyfikacja i lepsze dostosowanie możliwości polskiego przemysłu stoczniowego i okrętowego do potrzeb rynku, właściwe rozpoznanie niezagospodarowanych nisz na nim. Powstają między innymi statki przeznaczone dla przemysłu wydobywczego. Oprócz tego polskie stocznie intensywnie wykorzystują możliwości, jakie tworzy na rynku remontowanie już istniejących jednostek. Remontowane są platformy wiertnicze dla morskiego przemysłu górniczego, na których wydobywa się gaz czy ropę. To wszystko dzieje się w polskich stoczniach i pozostaje nam tylko się cieszyć i kibicować, żeby ten trend się utrzymał. Polacy doskonale sobie radzą

     — Polacy dobrze radzą sobie nie tylko w przemyśle stoczniowym. Dlaczego zatem MON zakupuje sprzęt wojskowy za granicą, jeśli na terenie Polski są nowoczesne zakłady wytwarzające wysokotechnologiczną produkcję?

     — Niestety tak się dzieje. Można tu przypomnieć decyzję o kupnie używanych fregat Adelaide z Australii. MON, jak twierdzą polscy producenci statków, rzuca im kłody pod nogi, kupując używane statki z Australii i wspierając tamtejszy przemysł. Nasi producenci gremialnie twierdzą, że mogliby z powodzeniem zbudować sami okręt dla wojska polskiego. MON, co prawda, tłumaczy się, że potrzebuje pilnie i na „już", ale można było o tym pomyśleć kilka lat temu.

    Niestety, jeśli chodzi o zakupy dokonywane przez polski sektor państwowy, nie wygląda to tak różowo. Pomimo boomu w polskich stoczniach i doskonałego dostosowania się do rynku, rząd polski przy zakupach strategicznych dla wojska nie wykorzystuje narzędzia, jakim byłoby lokowanie tych zakupów w polskich stoczniach, żeby jeszcze bardziej stymulować rozwój naszego przemysłu okrętowego.

    Innym przykładem takiej nieodpowiedzialnej polityki polskiego rządu w kwestii zakupów strategicznych dokonywanych przez wojsko jest sytuacja, jaką mamy w związku z zakupem helikopterów. Najpierw polski rząd wycofał się z przetargu na Caracale. I pomimo tego, że duża część tej produkcji miała być ulokowana u nas. Jeżeli ten przetarg nie spełniał wymogów stawianych przez wojsko, to należało rozpisać nowy przetarg, który preferowałby produkcję krajową. Zamiast tego dowiadujemy się, że śmigłowce zostaną kupione bezprzetargowo w Stanach Zjednoczonych. A przecież w Polsce ulokowane są co najmniej dwie fabryki śmigłowców, które proponują dobre rozwiązana, ponieważ należą do światowej klasy koncernów. Jedna należy do Lockhed Martin a druga do włosko-brytyjskiego koncernu AugustaWestland.

    Skoro już sprzedaliśmy obcemu kapitałowi te zakłady, to trzeba chociażby starać się, aby zakłady te były rozbudowane, żeby zwiększało się w nich zatrudnienie i podwykonawcy tych fabryk również rozwijali swoje możliwości. A tak dzieje się zawsze wtedy, gdy otrzymują one duże zamówienia na helikoptery. No a zamiast tego helikoptery będą importowane. W moim odczuciu jest to zrzeczenie się bardzo mocnego i ważnego narzędzia, jakim jest stymulacja własnej gospodarki. To działanie dość nieodpowiedzialne. Rozumiem, że po latach zapóźnień te helikoptery są potrzebne dość pilnie, ale nie jesteśmy w stanie wojny, nic nas nie nagli i można by to jeszcze raz przemyśleć i wesprzeć rodzimą gospodarkę. Ja osobiście mam nadzieję, że nastawienie się zmieni.

    Zobacz również:

    Farmy wiatrowe na Bałtyku: utopia czy realność?
    Po co Rosja miałaby wysłać czołgi do Warszawy?
    Tagi:
    Caracal, MON, USA, Francja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz