12:55 19 Grudzień 2018
Na żywo
    Najpiękniejsze dziewczyny nad morzem

    Na wakacje do Peru czy San Escobar? A może do Słupska?

    © REUTERS / Fabian Bimmer
    Polska
    Krótki link
    Antonina Świst
    1261

    Czego historia Ryszarda Petru może nauczyć Roberta Biedronia.

    Polska kibicka na Mistrzostwach Europy w piłce nożnej we Francji.
    © REUTERS / Darren Staples
    Internet śmieje się z Ryszarda Petru, który w oficjalnym piśmie do Marszałka Sejmu zrobił błąd we własnym nazwisku i zamiast „Petru" podpisał się „Peru". Natychmiast ruszyła lawina żartów „geograficznych" z motywem Madery oraz nieśmiertelnego San Escobar.

    Ale zupełnie na poważnie: mimo że słońce w Polsce przygrzewa, nad głową założyciela Nowoczesnej zbierają się ciemne chmury.

    Bo ptaszki ćwierkają, a konkretniej — informatorzy tygodnika „Wprost" donoszą, że Petru właśnie dostał kosza od Roberta Biedronia, który bryluje teraz w sondażach i obnosi się po mediach z pomysłem na szeroką koalicję centrolewicową. Jednak były bankowiec Petru okazuje się dla niego zbyt liberalny gospodarczo. U swojego boku prezydent Słupska widziałby raczej Joannę Scheuring-Wielgus, która pała umiarkowanym zachwytem do wolnorynkowej rzeczywistości.

    Co więcej, ponoć Ryszardem Petru zaczęło interesować się CBA. — Ryszard żalił się, że to nękanie ważnego polityka, że PiS się na niego uwziął i chce go zniszczyć — mówił jeden z informatorów „Wprost".

    Dobrych wieści nie ma również „Fakt": okazuje się bowiem, że Petru stracił kolejne źródło zarobkowania. „Do tej pory zasiadał w zarządzie Vistuli, a także współpracował z jedną z kancelarii prawnych, na czym miał zarabiać ponad 300 tys. zł rocznie. Firma Vistula usunęła go z rady nadzorczej, a kancelaria zakończyła współpracę z nim po kontroli urzędu skarbowego" — donosi dziennik.

    Jednak najbardziej boleśnie podsumował polityka były mentor, prof. Balcerowicz: — Okazał się niedojrzały politycznie, egocentryzm jest u niego tak silny, że blokuje rozum. Dziś najważniejsza jest konsolidacja opozycji, którą on podważa. Bez względu na to, jaką rolę odgrywał w moim życiu zawodowym, jeżeli okazał się szkodnikiem, to musi być przedstawiany jako szkodnik.

    Co łączy te dwie, zupełnie odrębne zdawałoby się osoby — Biedronia i Petru? Otóż właśnie wytknięty przez Balcerowicza egocentryzm. Zresztą Balcerowicz, niegdyś zachwycony młodym ekonomistą, teraz chętnie służy rada Pierwszemu Gejowi RP.

    Biedroń w tej chwili zachowuje się jak lider szkolnej drużyny koszykówki, który spośród szkolnych kolegów na boisku formuje sobie drużynę i napawa się tym. Z radością oznajmia „biorę Jacka i Franka, ale Krzysia i Rysia absolutnie nie chcę!".

    Kobieta w ciąży
    © East News / BSIP RF
    Sondaże rzeczywiście okazują się łaskawe dla jego (nieistniejącego jak na razie) ugrupowania (te najlepsze dają mu około 5 proc.). Jednak prezydent Słupska powinien wziąć poprawkę na to, że słupki sztucznie podbija początkowy efekt świeżości. Wyborcy są już koszmarnie zmęczeni duopolem PiS-Platforma. Jednocześnie jednak powinien liczyć się z tym, że łatwo mu będzie wpaść w pułapkę, w którą wpadł Petru: pułapkę przecenienia siebie jako lidera wschodzącej właśnie formacji.

    Już teraz obserwujemy element przekomarzania się w rozmowach Roberta Biedronia z mediami. Polityk kryguje się, skąpi informacji, czyni na Twitterze żartobliwe aluzje. Ewidentnie cieszy go, że komentatorzy prześcigają się w tworzeniu interpretacji jego lakonicznych komunikatów. To niepokojący objaw. Pycha kroczy, jak wiemy (i jak przekonał się na własnej skórze Ryszard „wpadka" Peru), tuż przed upadkiem.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Mateusz Piskorski jest szpiegiem San Escobar. Sąd o tym nie wie?
    Pozdrowienia ze słonecznego San Escobar!
    San Escobar ma konkurenta
    Tagi:
    wybory lokalne, Fakt", Wprost, Robert Biedroń, Ryszard Petru, San Escobar, Słupsk, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz