14:54 13 Grudzień 2018
Na żywo
    Akcja protestu w Warszawie

    Na polskich jabłkach zarobią Chińczycy?

    © Sputnik . Filip Klimaszewski
    Polska
    Krótki link
    3143

    Ostatnio w kręgach rolniczo-spożywczych jest głośno o firmie APPOL - największym producencie koncentratu soku jabłkowego i soków NFC w Polsce. Chińczycy zakupili 100% udziałów tej firmy.

    Żniwa
    © Sputnik . Aleksandr Kriażew
    Wartość transakcji sprzedaży firmy APPOL to 68,5 mln zł. Tymczasem skonsolidowane przychody netto grupy APPOL ze sprzedaży za rok 2017 wyniosły 112,4 mln zł.

    Polscy rolnicy biją na alarm. Polskie zakłady oddaje się w ręce rekinów finansowych — pisze w liście  otwartym Prezes Świętokrzyskiej Izby Rolniczej, Ryszard Ciżla. Według niego, „takim rekinem są Chińczycy, którzy kupili zakłady APPOL, aby realizować swoją politykę eksportową, budować swoją potęgę gospodarczą. Nie stosują się przy tym do żadnych reguł, wykorzystując swoją przewagę. Nie wolno nam się z tym godzić".

    Niewątpliwie, pogarsza to sytuację polskich rolników. O tym, a także o sytuacji w polskim sadownictwie, problemach zbytu jabłek, jak i o relacjach między producentami jabłek i przetwórniami Sputnik rozmawiał z prezesem Związku Sadowników Polskich, posłem na Sejm Mirosławem Maliszewskim. 

     — Panie Pośle, zbliża się jesień, rolnicy kończą już zbiory plonów. Jak Pana zdaniem wyglądają  perspektywy zbytu jabłek, gruszek?

    — Sprzedać raczej sprzedamy. Zapotrzebowanie na świecie jest, zarówno na sok jabłkowy, jak i na świeże deserowe  jabłka. Natomiast problemem jest, jakie uzyskamy ceny. Bo widzimy, że ceny w tej chwili są bardzo niskie. Niestety to prognozuje złe wyniki ekonomiczne gospodarstw.

     — Jakie czynniki wywierają wpływ na te ceny?

     — Mamy sygnały, że w Chinach zbiory będą dużo niższe. Potwierdzają to eksperci w czasie ostatniej konferencji „Prognosfruit", którą zorganizowaliśmy w Warszawie i na której byli obecni najlepsi eksperci światowi. Oni stwierdzili, że w Chinach zbiory są nawet 30% niższe. To stwarza pewną przestrzeń i pewne możliwości dla polskich jabłek. Myślę, że Chiny nie będą dużo eksportować ani jabłek, ani soku, a wręcz przeciwnie — mogą je kupować. I w to miejsce, myślę, że powinny wejść jabłka polskie.

    Jabłko
    © Zdjęcie : Pixabay
     — Wydawałoby się, że w tej sytuacji przy wzroście popytu ceny powinny być wysokie…

     — Niestety gospodarstwa są uzależnione od zakładów przetwórczych, gdzie są kierowane jabłka do produkcji soków. Zakłady te zmuszają gospodarstwa do maksymalnie niskich cen. Natomiast dla jabłek deserowych zamknięty jest rynek rosyjski, nad czym nadal bardzo ubolewamy. Sprzedawaliśmy duże ilości do Rosji. Teraz już nie ma takiej możliwości i to też powoduje, że ceny na świeże owoce są niezadawalające, na niskim poziomie.

     — Już kilka lat minęło po wprowadzeniu przez Rosję zakazu importu jabłek z Polski, co, jak wiadomo, było  odpowiedzią na polskie restrykcje wobec Rosji. W jakim stopniu udało się Polsce otworzyć nowe rynki zbytu?

     — Jesteśmy aktywni. Wciąż szukamy nowych miejsc na rynkach, w tych że Chinach, Wietnamie, Arabii Saudyjskiej, Algierii, Egipcie…Mamy jednak w Polsce ogromną produkcję, więc te rynki nie mogą zastąpić rynku rosyjskiego. W tym roku zbiory jabłek są szacowane na 4 miliony ton, dużo większe niż w roku ubiegłym.

     — Skoro handlu z Rosją nie ma, ceny są niskie…  Dlaczego polscy rolnicy nie przestawią się na inną produkcje?

     — To nie jest proste. Gospodarstwa powstawały w ciągu wielu lat, drzewa zanim zaczną dawać płody, rosną kilkanaście lat… Tym bardziej, że ta inna produkcja jest też nisko dochodowa, a nawet jeszcze bardziej nisko dochodowa niż produkcja jabłek. Zaczynamy  wdrażać inne niż dla Rosji odmiany jabłek, które są preferowane na dalekich rynkach.Za kilka lat eksport do tych krajów znacząco wzrośnie. Musi tego czasu trochę minąć zanim dostosujemy produkcję  do wymagań tych nowych rynków.

    Jeśli chodzi o ceny na jabłka w tym roku o tej porze są one o połowę niższe, niż w poprzednim roku. Z powodu niskich cen będzie je kupować Europa. Jednak sadowników ta sytuacja nie może zadowalać. Szkoda, że polskie jabłka do Rosji nie jadą…

    Zobacz również:

    Polskie podłogi w Moskwa-City... i nie tylko
    Łemkowskie tańce w kolejce na ukraińsko-polskiej granicy (wideo)
    PGNiG czeka na rozstrzygnięcie sporu z Gazpromem
    Tagi:
    rolnictwo, jabłka, Mirosław Maliszewski, Rosja, Chiny, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz