03:50 22 Wrzesień 2018
Na żywo
    Bokserka

    Przepraszam, czy tu biją?

    © Zdjęcie : Pixabay
    Polska
    Krótki link
    Julia Baranowska
    7516

    W internecie aż kipi. Polski Facebook udostępnia film z tajemniczą kobietą, która podczas obchodów odzyskania niepodległości na pl. Piłsudskiego w Warszawie w obecności żandarmerii spoliczkowała nieznajomą kobietę, krzyczącą „Konstytucja!".

    Rzecz miała miejsce 1 września podczas uroczystości na Placu Piłsudskiego w Warszawie. Za barierką, oddzielającą przy takich okazjach władze od suwerena, zebrała się grupa ludzi, którzy pokojowo protestowali. W pewnym momencie do jednej z działaczek Obywateli RP wykrzykujących „Konstytucja!" podeszła elegancka pani w kwiecistej sukience i wymierzyła jej siarczysty policzek.

    „Zamknij się, głupia babo!" — usłyszeliśmy. Cały teren chroniony był przez funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa, było tam mnóstwo policji i żandarmerii. Ale nikt nie zwrócił uwagi agresorce, odeszła spokojnie i zajęła się swoimi sprawami.

    Internauci sprzyjający prawicy nie kryli satysfakcji. Jednak rządzącym miny trochę zrzedły, kiedy okazało się, że „damska bokserka" to ich własna współpracownica, a konkretnie Dominika Arendt-Wittchen, pełnomocniczka wojewody dolnośląskiego do spraw obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Ładna niepodległość!

    Joachim Brudziński został zasypany pytaniami w Twitterze:

    „Osoba, która uderza lub w inny sposób narusza nietykalność cielesną drugiego człowieka, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub jej pozbawienia do 1 roku. Ma Pan do zidentyfikowania zwolenniczkę dobrej zmiany" — napisała Joanna Scheuring-Wielgus.

    „Kobieta policzkuje panią krzyczącą „konstytucja". Odchodzi nie niepokojona, porusza się swobodnie po terenie, chronionym przez SOP. Ciekawe. Kim jest? Czy w drugą stronę zadziałałoby to tak samo, czy byłoby spisanie i komisariat?" — chciała wiedzieć dziennikarka Agnieszka Gozdyra.

    Już nawet sam wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak nie krył oburzenia. Po południu poinformował media, że Arendt-Wittchen złożyła rezygnację ze stanowiska.

    Wojewoda stwierdził, że uroczystość 1 września w Warszawie miała być wyjątkowa ze względu na obecność kombatantów, którzy walczyli w II wojnie światowej. — Dlatego werbalne zakłócanie wydarzeń było nie na miejscu. Jednocześnie chcę podkreślić, że sposób reakcji na takie zachowanie ocieniam jak najbardziej negatywnie — powiedział.

    W tej sytuacji nawet Brudziński musiał skapitulować. Choć zrobił to niechętnie. Do ostatniej chwili usiłował przerzucać winę na całe zdarzenie na Obywateli RP. Zdobył się również na karkołomne tłumaczenie, że agresorka po prostu zapomniała się w swojej chęci „upominania się o szacunek dla weteranów".

    „Pani pełnomocnik sama podała się do dymisji. Upominając się o szacunek dla Weteranów, którzy (w rocznicę bestialskiego ataku Niemiec na Polskę) z całego świata przybyli do Warszawy przed Grób Nieznanego Żołnierza przekroczyła granicę, policzkując znaną z awantur i burd Pana koleżankę" — odpisał zjadliwie Sławomirowi Neumannowi z PO, który domagał się dla kobiety natychmiastowych konsekwencji.

    Całe zdarzenie jest kuriozalne o tyle, że to właśnie „dobra zmiana" najgłośniej krzyczała o przemyśle pogardy, jaki Platforma Obywatelska miała uruchomić wobec „ludu smoleńskiego". Teraz dopiero okazuje się, kto do kogo naprawdę żywi pogardę.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Brazylijskie Muzeum Narodowe w ogniu (wideo)
    Niemieckie media: Wostok 2018 to sygnał Rosji dla świata
    Rosja chce stworzyć desantowy konwertoplan
    Tagi:
    konstytucja, Prawo i Sprawiedliwość, Komitet Obrony Demokracji, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz