12:54 19 Październik 2018
Na żywo
    Obywatele Ukrainy na międzynarodowym punkcie granicznym na polsko-ukraińskiej granicy

    Ukraińcy obawiają się strajków na polskiej granicy

    © Sputnik . Stringer
    Polska
    Krótki link
    Anna Sokołowa, Wiktor Bezeka
    3343

    Przekraczanie polsko-ukraińskiej granicy już w najbliższym czasie może stać się dla Ukraińców prawdziwą udręką. Majaczące na horyzoncie trudności polskie i ukraińskie media nazywają już katastrofą, zauważając, że strajk włoski odczują najbardziej mieszkańcy graniczących z Polską regionów, którzy przyjeżdżają do sąsiedniego kraju na zarobki.

    Złożenie kwiatów przy pomniku ofiar katastrofy smoleńskiej w Warszawie
    © Sputnik . Aleksey Vitvitskiy
    Problem nie pojawił się znikąd, lecz dawał o sobie znać przez ostatnie miesiące — dokładnie tyle trwają protesty polskich funkcjonariuszy resortów siłowych, w tym straży granicznej. Funkcjonariusze domagają się między innymi wyższych zarobków i powrotu do poprzedniego systemu emerytalnego. Trwające od marca rozmowy między związkami zawodowymi i kierownictwem MSW nie przyniosły rezultatów i istnieje ryzyko, że pojedyńcze protesty przerodzą się w „strajk włoski", który poważnie odbije się na pracy punktów granicznych, w tym na lotniskach.

    Szczegółowe i dogłębne kontrole polegające na skrajnie skrupulatnym wykonywaniu obowiązków służbowych — z tego właśnie słyną protesty tego rodzaju — będą powodem niebywałych kolejek. Dla porównania: teraz czas oczekiwania na przekroczenie ukraińsko-polskiej granicy wynosi pomiędzy trzema a pięcioma godzinami, czasem czas wydłuża się do dziesięciu godzin. Natomiast jeśli sytuacja będzie się rozwijać według najgorszego scenariusza, przekroczenie polsko-ukraińskiej granicy może zająć 24 godziny. Jej zamknięcie na okres doby w ogóle przerodzi się w katastrofę, bo ruch rośnie tam w niesłychanym tempie. W samym tylko okresie od stycznia do sierpnia tego roku granicę przekroczyło prawie 14,5 mln osób.

    Według wstępnych ocen „strajk włoski" polskich funkcjonariuszy straży granicznej, w tym także na granicy z Ukrainą, może ruszyć najprędzej za miesiąc. Jego losy w znacznym stopniu będą zależeć od piątkowego spotkania szefa MSW Joachima Brudzińskiego ze Związkiem Zawodowym Funkcjonariuszy Straży Granicznej.

    Jak przekazał ukraińskiej agencji informacyjnej „Ukrinform" przewodniczący związku zawodowego polskiej straży granicznej Marcin Kolasa, w danej kwestii nie zapadły jeszcze żadne decyzje. Jeśli związkom zawodowym i ministerstwu MSW nie uda się mimo wszystko porozumieć, państwo skazane jest na protesty.

    Wcześniej ZG NSZZ FSG poparł decyzję Rady Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych o organizacji w dniu 2 października 2018 roku manifestacji służb mundurowych.

    Jeśli rząd nie spełni oczekiwań Straży Granicznej, ZG NSZZ FSG zostanie zmuszony do podjęcia decyzji o rozpoczęciu akcji protestacyjnej na wszystkich przejściach.

    Nadbużański oddział Straży Granicznej w Chełmie także poinformował Sputnik, że z niecierpliwością czeka na wyniki rozmów związkowców z przedstawicielami MSWiA. Jak na razie nie są w stanie powiedzieć, w jakim kierunku potoczą się sprawy. Po analizie przedstawionej oferty, Komitet Protestacyjny Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych niezwłocznie udzieli informacji wszystkim funkcjonariuszom granicznym, tj. drogowym, lotniczym, kolejowym i morskim.

    Zobacz również:

    Co Fort Trump będzie oznaczał dla Rosji
    Wszystko drożeje
    Polski Kościół Prawosławny apeluje, aby nie spieszyć się z ukraińską autokefalią
    Tagi:
    protest, strajk, granica, Joachim Brudziński, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz