01:26 17 Październik 2018
Na żywo
    Kornel Morawiecki

    Wielki powrót Sławomira Zegarkowicza

    CC BY-SA 3.0 / Konrad Wereszczyński / Kornel Morawiecki
    Polska
    Krótki link
    Dawid Blum
    5832

    Były minister w rządzie Donalda Tuska zamiast skupić się na budowaniu ukraińskich dróg, poczuł się w obowiązku skrytykować jedynego w tej chwili rozpoznawalnego gracza na polskiej scenie politycznej, który nie jest owładnięty rusofobią.

    Mateusz Morawiecki
    © AP Photo / Alik Keplicz
    Tym graczem jest Kornel Morawiecki, ojciec obecnego premiera, który od jakiegoś czasu głośno twierdzi, że Polska nie powinna patrzeć na swojego wielkiego wschodniego sąsiada jednoznacznie krytycznie i przez pryzmat uprzedzeń.

    Morawiecki radził synowi między innymi, żeby spotkał się z Władimirem Putinem, bo byłoby to z korzyścią dla Polskiej polityki zagranicznej, która obecnie „sprowadza się niestety do odgrywania roli marionetki Waszyngtonu".

    Mówił też w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy": „Europa traci swoją moc. Mogłaby ją odzyskać, gdyby połączyła się z Rosją. (…) Tylko w połączeniu z Rosją i jej ogromnym potencjałem Europa może stać się światową potęgą — w sensie duchowym, gospodarczym, militarnym"; „To powinna być po prostu Unia Europejska z Rosją w składzie (…) Wspólnym mianownikiem są korzenie, kultura chrześcijańska"; „Rosjanie od czterech lat bronią się rękami i nogami, żeby tylko nie zająć Doniecka, to cóż dopiero mówić o agresji na Polskę"; „W czym rosyjska demokracja odbiega od europejskich standardów?!".

    Strefa Schengen
    © REUTERS / Wolfgang Rattay
    W polskim radiu tłumaczył natomiast: „Uważam, że Polska prowadzi bardzo złą politykę zagraniczną. Dlaczego nie prowadzimy aktywnej polityki wschodniej? To jest niepoważne, że kiedy Władimir Putin został prezydentem, to z naszej strony nie poszły żadne gesty. (…) 7 lat temu rozpadł się Związek Sowiecki i zostawił połowę swojego zamieszkałego terytorium, w tym prawie 40 mln Rosjan poza obszarem Rosji. Dlatego nie można mówić, że Rosjanie są tylko imperialistami. Nie może być tak, że ci na wschodzie, którzy wyzwalali Europę od Hitlera, muszą teraz zgadzać się na gloryfikowanie SS Galizien".

    Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Za „skandaliczne" uznał wypowiedzi Morawieckiego Sławomir Nowak, były minister transportu w rządzie Donalda Tuska. Stwierdził, że słowa ojca premiera brzmią jakby były „zamówione przez Rosję". Dobrze, że on pozostaje w tym wszystkim wiarygodny jako bezstronny komentator, któremu nie płaci za pracę ukraiński rząd.

    Wiza Schengen
    © Fotolia / Aytunc Oylum
    Kornel Morawiecki nadal jest jeszcze politykiem, który za swój brak potępienia w stosunku do Rosji nie poniósł jeszcze konsekwencji (jak senator Grubski z Platformy). Ale spokojnie: wokół zasłużonego działacza „S" już robi się gorąco. Jego otoczenia media już przedstawiają jako „szemrane", „prokremlowskie". „Polityka" sugeruje, że ostatnich wystąpień Kornela Morawieckiego, które niewiele już odbiegają od tego, co głosi kremlowska propaganda by nie było, gdyby nie jedna osoba w jego otoczeniu: Tadeusz Bartold, znajomy Mateusza Piskorskiego. O innym współpracowniku Morawieckiego seniora, Wojciechu Olszańskim, „Polityka" otwarcie pisze, że może być rosyjskim agentem. Bo przecież w XXI wieku w Polsce nie można tak po prostu mieć poglądów innych niż ociekające rusofobią.

    A teraz odwróćmy sytuację. Przypuśćmy, że role się zmieniają i zatrudniony w rosyjskim ministerstwie (i opłacany rublami!) Morawiecki krytykuje pozostającego w Polsce Nowaka. Chwytacie absurd sytuacji?

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Kornel Morawiecki marzy o lepszych stosunkach Polski i Rosji
    Morawiecki przyjedzie do Rosji?
    Morawiecki o stosunkach z Rosją
    Morawiecki senior: polityczne samobójstwo roku
    Tagi:
    Sputnik, Donald Tusk, Kornel Morawiecki, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz