12:40 22 Listopad 2018
Na żywo
    Demontaż Pomnika Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej w parku Skaryszewskiego w Warszawie

    Warszawa: Akt zalegalizowanego wandalizmu

    © Sputnik . Aleksey Bukchin
    Polska
    Krótki link
    Grzegorz Waliński
    302348

    Akt zniszczenia pomnika w Parku Skaryszewskim jest szczególnie paskudny. Bo nie jest to pomnik sławiący totalitaryzm w jakiejkolwiek formie. Został on postawiony w miejscu pochówku 26 żołnierzy, którzy zginęli w walkach o prawobrzeżną Warszawę.

    Kiedy zabierałem się do pisania tego tekstu, wyobrażałem sobie, że będzie on zaczynał się od spostrzeżenia, że jakąś zaletą zakończonej dopiero co kampanii wyborczej było, że politycy, skoncentrowani na zwalczaniu rywali do samorządowych posad, jakby na trochę zapomnieli o straszeniu nas domniemanym rosyjskim zagrożeniem.

    Może coś przeoczyłem, ale nie odnotowałem, żeby w mojej miejscowości w wybory burmistrza czy radnych był zaangażowany osobiście prezydent Putin albo choćby FSB.

    Minister Spraw Zagranicznych RP Jacek Czaputowicz
    © AP Photo / Vadim Ghirda
    Jarosław Kaczyński
    © AFP 2018 / WOJTEK RADWANSKI
    Nadzieje te okazały się jednak płonne, bo ostatni tydzień przyniósł i rewelacje na temat domniemanej ingerencji rosyjskiej, dzięki której dwa lata temu PiS odniósł druzgocące zwycięstwo oraz rozpoczął się kolejny akt zalegalizowanego wandalizmu w postaci demontażu Pomnika Wdzięczności Żołnierzom Radzieckim w warszawskim parku skaryszewskim.

    Obie sprawy przepełniające takim niesmakiem, że aż nie chce się ich komentować. Ale też i nie sposób przejść obok nich bez jakiejkolwiek reakcji. Bo obie łączy pewien element.

    Wskazać na czyjeś domniemane związki z Rosją to w dzisiejszych czasach największa obelga.

    Szermował nią obóz PiS, jemu też się oberwało.

    Pozostawiając na boku sprawę polskich kompleksów (bo skoro rosyjscy hakerzy jakoby doprowadzili do wyboru Donalda Trumpa — imperialisty bez maski — zamiast Hillary Clinton — uwielbionej przez establishment imperialistki ukrytej pod maską ogłady, to jakżeby nie mieli ingerować w sprawy tak ważnego kraju jak Polska?), najlepiej by więc takim elementem kampanii się w ogóle nie zajmować.

    Chociaż sygnał — jakby to nie brzmiało groteskowo — jest czytelny: głosujesz na PiS, znaczy na „ruskie marionetki".

    Ale jedno warto sobie w tym kontekście przypomnieć — gdy wybuchła afera taśmowa o tym, że za tym zamachem na wizerunek rządu PO-PSL stał „spisek pisany cyrylicą" mówił nie kto inny, jak wielbiony obecnie przez środowiska liberalne jako przyszły wyzwoliciel spod jarzma Prezesa Donald Tusk.

    Polityk europejskiego formatu, którego zresztą niezmiennie sekta smoleńska oskarżała o spisek z Władimirem Władimirowiczem Putinem w celu doprowadzenia do katastrofy. Głównie za przyczyną tego, że przespacerowali się po molo i podali sobie ręce.

    I to jest właśnie element, który obie sprawy łączy.

    Donald Tusk
    © AP Photo / Alik Keplicz
    Bo pomnik w Parku Skaryszewskim usunęły nie władze PiS-owskie, ale póki co jeszcze administracja Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jakby chciała zrobić to jeszcze w ostatniej chwili przed dniem głosowania.

    Dać jasne przesłanie, że ci wszyscy, których nauczono wrogości do wszystkiego co rosyjskie wiedzieli, że PO w tej sprawie jest równie zasadnicze jak PiS i ze śladów sojuszu ze Związkiem Radzieckim, dzięki któremu pokonany został hitlerowski najeźdźca „oczyścić" przestrzeń publiczną.

    Żeby obecność żadnych materialnych reliktów nie poddawała w wątpliwość, że zgodnie z obowiązującą dziś wykładnią Polskę wyzwolili „żołnierze wyklęci". Których dzień pamięci ustanowił wywodzący się z PO prezydent Bronisław Komorowski.

    Jak widać zatem — tak PiS jak i PO równie gorliwie wymazują przestrzeń.

    Różnica pomiędzy nimi jest tylko taka, że o ile partia Prezesa Kaczyńskiego lubi to robić przy dźwięku fanfar, werbli i szczękania szabelkami, PO woli czynić to cichaczem.

    Kilka lat temu z warszawskiej Pragi znikł Pomnik Braterstwa Broni, zwany Pomnikiem Czterech Śpiących. Został zdemontowany niby to w związku z budową drugiej linii metra i przebudową placu, na którym stał, ale jakoś tak się złożyło, że już nie wrócił.

    Miejsce, w którym stał pomnik generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie
    © Zdjęcie : Diliara Sedowa
    Miejsce, w którym stał pomnik generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie
    Argumentacja za zburzeniem pomnika w Parku Skaryszewskim jest także pokrętna — że niby często był bezczeszczony, więc dlatego lepiej by zniknął, bo jakoby prowokował.

    Ale i tu jeden element w tym niegodnym postępowaniu przyprawia o mdłości.

    Otóż, jak się okazuje, tablice z pomnika mają zostać przekazane IPN. Pytanie — dlaczego?

    Czyżby „cywilizowani" dekomunizatorzy spod znaku HGW bali się, że wyobrażony na tablicy żołnierz chwyci ich za rękę, jak posąg Komandora Don Giovanniego i rzeknie „Idź ze mną do piekła?"

    Czy dlatego, że nie chcą sobie brudzić rąk i wolą, aby rozbiciem tablic zajęli się certyfikowani dekomunizatorzy w służbie „policji myśli"?

    Jedyną siłą polityczną spośród partii głównego nurtu, która jeszcze ma odwagę przeciwstawiać się tej narracji jest chyba tylko SLD — na to by wskazywało zorganizowanie przed zrujnowanym obeliskiem konferencji prasowej przez kandydata na urząd prezydenta Warszawy z ramienia komitetu SLD Lewica Razem Andrzeja Rozenka.

    Wojciech Jaruzelski
    © Sputnik / Leonid Swiridow
    Odnotować też trzeba, że wraz z nim wzięła w niej udział także Monika Jaruzelska — córka Generała, który przecież zaczynał swoje dorosłe życie i karierę wojskową od przejścia całego szlaku bojowego I Armii Wojska Polskiego walczącej u boku Armii Czerwonej.

    SLD — nie zapominajmy — miał okres zawstydzenia swoimi korzeniami i jego politycy starali się wręcz ostentacyjnie demonstrować jak bardzo odeszli od przeszłości i jak bardzo są zwesternizowani, bojąc się, że ktoś nazwie ich komuchami, ale — wraz z przyjściem młodszego pokolenia, do którego zalicza się właśnie Andrzej Rozenek — okres ten należy do przeszłości.

    Akt zniszczenia pomnika w Parku Skaryszewskim jest szczególnie paskudny.

    Bo nie jest to pomnik sławiący totalitaryzm w jakiejkolwiek formie. Został on postawiony w miejscu pochówku 26 żołnierzy, którzy zginęli w walkach o prawobrzeżną Warszawę.

    Nie jest to w ścisłym znaczeniu grób wojenny, bo ciała poległych zostały przeniesione, ale prawie. I to napawa najgłębszym niesmakiem. Można się z tradycją niechęci do państwa rosyjskiego zgadzać lub nie zgadzać, ale można ją zrozumieć. Literatura, której naucza się całe pokolenia Polaków w szkołach wsącza nam ją. Każdy czytał — jeśli nawet nie musiał uczyć się jej na pamięć — „Redutę Ordona", w której car Mikołaj I jest przedstawiony niemal jako demiurg zła („Jak Bóg wielki, jak Szatan złośliwy").

    Ale już o żołnierzach rosyjskich i śmierci w boju Mickiewicz pisał przecież inaczej, konkludując że zabici przez swą śmierć zawarli ze sobą pokój.

    Co — nawiasem mówiąc — znalazło uderzające potwierdzenie podczas prac archeologicznych w miejscu wysadzonej reduty. Okazało się bowiem, że polegli z obu armii — polskiej i rosyjskiej — chowani byli we spólnych grobach bez selekcjonowania. A tam byli przeciwnikami.

    Teraz wpaja się nam, że trzeba pozbywać się śladów wdzięczności naszym towarzyszom broni. Bo na pamięć o nich nie ma miejsca. To naprawdę niesmaczne.

    Grzegorz Waliński, polski publicysta, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Ułan na rożnie
    Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
    Dar Donalda dla Polski
    Spotkanie rusofobów w Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia
    Niezłamasy
    Leszek Miller: Rusofobia w Polsce stała się doktryną państwową
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Po co ten wywiad?
    Sławomir Dębski w Moskwie: „Śnieg pada"
    „Warszawy nie widać z kremlowskiego gabinetu Putina"
    Tagi:
    wybory samorządowe, barbarzyństwo, Żołnierze Wyklęci, polityka, żołnierz, II wojna światowa, Armia Czerwona, pomnik, rusofobia, Park Skaryszewski, Pomnik Braterstwa Broni w Warszawie, Instytut Pamięci Narodowej, Rząd RP, Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL), Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, SLD, Monika Jaruzelska, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Andrzej Rozenek, Donald Trump, Hillary Clinton, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Władimir Putin, PRL, Kreml, ZSRR, Rosja, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz