04:33 18 Listopad 2018
Na żywo
    Polskie flagi

    Wyborcze kurioza i inne atrakcje

    © Zdjęcie: Pixabay
    Polska
    Krótki link
    Antonina Świst
    6182

    W niedzielę 21 października Polacy ruszyli do urn, aby oddać głos w wyborach samorządowych. Wybieramy dziś około 47 tys. radnych i 2,5 tys. włodarzy. Ponoć PKW odnotowała do południa 373 „incydenty związane z wyborami”. Ale póki nie ma krwi, gróźb, tajemniczych telefonów i przekupywania workami pieniędzy, można uznać, że jest nader spokojnie.

    Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna
    © AFP 2018 / John Thys
    „Incydenty" sprawdzone do południa przez funkcjonariuszy dotyczyły głównie rozpowszechniania zabronionych podczas ciszy wyborczej ulotek i bannerów. Natomiast samo głosowanie przebiega bez zakłóceń, wszystkie lokale o 7.00 rano otworzyły swoje podwoje na czas. Więc mimo doniesień, że te i ów Kowalski albo Nowak wcisnął komuś jeszcze do skrzynki swoją ulotkę, wygląda na to, że szykują się nudne wybory… kiedyś to się działo! Kiedyś to dopiero było „incydenty"!

    Na przykład w 2014 Lucyna Popiołek, kandydatka na radę gminy z ze wsi Kobylaki-Konopki, gm. Jednorożec, wygrała porażającą ilością głosów… być może wpływ na superwynik miał drobny fakt, że lokal wyborczy mieścił się w jej prywatnym mieszkaniu i osobiście witała wyborców przychodzących wrzucić kartkę do urny. 

    W tym samym roku w miejscowości Siedliska Długie koło Lublina podczas oddawania głosu zmarł 78-letni wyborca. Poszedł z kartą i długopisem za kotarę — i zasłabł. Na miejsce przyjechała karetka, ale mężczyzny nie udało się uratować. Podobnie było w jednej z komisji w Zabrzu (woj. śląskie). Chwilę po wrzuceniu karty wyborczej do urny, 74-latek zasłabł. W jednym i drugim przypadku głosowanie należało przedłużyć, a w Zabrzu dodatkowo przenieść w inne miejsce.

    Niemiecka policja na wiecu nacjonalistów w Chemnitz
    © AP Photo / Jens Meyer
    W Legnicy dozorca zaspał i komisja nie mogła dostać się do jednego z lokali przez ponad godzinę. Tak samo było w Suwałkach, tyle że zaspał przewodniczący. Natomiast podczas eurowyborów w maju 2014 jeden z przewodniczących obwodowych komisji przyszedł do lokalu pijany. Mężczyzna rozdawał karty do głosowania, a w wydychanym powietrzu miał ponad 3 promile alkoholu! Delikwenta ostatecznie zatrzymała policja.  W Wadowicach 74-letniemu wyborcy przypadkiem wpadł do urny portfel. Nie można jej było jednak otworzyć przed zakończeniem głosowania, trzeba było czekać do godziny 21.00.

    W 2002 powszechne były próby kupczenia kartami do głosowania. Najpopularniejszym „dealem" była propozycja 10-20 zł łapówki bądź litra wódki za wyniesienie kart do głosowania z lokalu bądź oddanie głosu n określoną opcję polityczną.

    Za oceanem też mają swoje za uszami.

    Były premier Polski Leszek Miller. Moskwa, 2017
    © Sputnik . Valeriy Melnikov
    Przy okazji wyborów prezydenckich w 2012 roku na Florydzie do części wyborców dzwoniły telefony z komunikatem, że głosowanie jest w inny dzień tygodnia niż naprawdę było. W Ohio sympatycy Mitta Romneya twierdzili, że podczas głosowania maszyna licząca głosy źle podaje wyniki, przypisując głos na ich kandydata Barackowi Obamie. Sympatycy Demokratów zgłaszali natomiast, że wadliwe oprogramowanie sprzyja Republikanom. W Pensylwanii, gdzie można było głosować używając urządzeń z dotykowymi ekranami, zgłaszano, że po oddaniu głosu na Obamę, podświetlał się jednak Romney.

    Polacy! Tylko spokój może nas uratować. Oddawajcie więc głosy dziś, aby jutro nie zaniemówić!

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    A jednak bronił
    Polski kościół na rozstaju dróg
    Groźne borowiki z Ameryki
    Tagi:
    wybory, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz