23:56 15 Listopad 2018
Na żywo
    Rosyjskie statki kosmiczne Sojuz i Progress na tle Ziemi

    Czy Polska ma realne szanse na podbój kosmosu?

    © Zdjęcie: Roscosmos/Fyodor Yurchikhin
    Polska
    Krótki link
    Olga Szestowa
    12274

    W wywiadzie dla portalu next.gazeta.pl prezes Polskiej Agencji Kosmicznej (PAK) Grzegorz Brona powiedział wprost, że już za 20 lat Polska będzie prawdziwą kosmiczną potęgą.

    „W tej chwili mamy około 60 podmiotów prywatnych, które realizują zlecenia Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Zrealizowaliśmy ponad 200 najróżniejszych zleceń związanych zarówno z systemami, które latają na satelitach, jak i systemami przetwarzania danych satelitarnych. Jesteśmy praktycznie we wszystkich misjach kosmicznych w ESA" — powiedział Grzegorz Brona. 

    Według Brona, w Polsce zostanie zbudowane największe w Europie centrum przetwarzania danych satelitarnych, co jeszcze bardziej wzmocni pozycję kraju w tej dziedzinie. 

    Ponadto prezes PAK nie wyklucza powstania kosmodromu w okolicach Ustki, gdzie będzie można realizować starty rakiet sondujących, czyli suborbitalnych. Tego typu atrakcję, czyli kilkunastominutowy lot w kosmos, w którego trakcie przez kilka sekund możesz pobyć w stanie nieważkości a następnie wrócić na Ziemię, oferuje w tej chwili Blue Origin (USA).

    O podboju kosmosu marzy również prezydent Andrzej Duda, który podczas konferencji „Technologie Przyszłości. Przemysł Kosmiczny” 22 października w Warszawie postawił Polsce ambitny cel — chce, aby kraj uczestniczył w światowej strategii kosmicznej. 

    Z dumą patrzę na to, że są polskie instytuty badawcze, że są jednostki badawczo-rozwojowe, polskie firmy, które w tym wyścigu — nie tylko ambitnie, ale przede wszystkim z wielkim powodzeniem biorą udział. Chcemy, zgodnie z naszą strategią kosmiczną, aby na globalnym rynku kosmicznym Polska działalność stanowiła 3% — powiedział Andrzej Duda. 

    Te ambitne plany kosmiczne Polski w rozmowie ze Sputnikiem skomentował członek Rosyjskiej Akademii Kosmonautyki im. Ciołkowskiego Andriej Ionin.

     — O miejscu Polski i każdego innego kraju w kosmosie decyduje ogólny stan rynku kosmicznego. Obserwuję tu dwa podstawowe trendy. Pierwszy wiążę się z rozpoczęciem zagospodarowania biznesowego przestrzeni okołoziemskiej. Na przykład kosmiczny Internet, który jest ważnym elementem gospodarki cyfrowej na Ziemi. Będzie miał nie tylko globalny zasięg i zastosowanie, ale także w gruncie rzeczy globalnych akcjonariuszy, przedstawicieli różnych krajów. Dlatego jakiś jeden kraj nie będzie w stanie zająć tu wyjątkowego miejsca — to po pierwsze.

    Po drugie, produkcja satelitów. Nie sądzę, że rynek będzie rósł. W zagospodarowaniu bliskiego i dalekiego kosmosu — Księżyca, Marsa — gracze się nie zmienią. Wymaga to przecież ogromnych inwestycji, zwłaszcza do pokonania dwóch nowych barier technologicznych. Pierwsza wiąże się z długością pobytu człowieka poza Ziemią: obecnie maksymalny czas wynosi pół roku, ale jeśli chodzi o Księżyc a zwłaszcza o Mars, tego nie wystarczy. Druga bariera jest związana ze stworzeniem nowego źródła energii do wykorzystywania w kosmosie. Żadne panele słoneczne tu nie pomogą. Jedyną rzeczą, którą ludzkość obecnie dysponuje na Ziemi, jest energia jądrowa. Na świecie tylko dwie firmy zajmują się energetyką jądrową. Jedna z nich to rosyjski Rosatom.

    Dlatego w tej sytuacji żaden kraj na świecie, który nie posiada znaczących zasobów ludzkich i finansowych nie będzie w stanie własnymi siłami rozwijać kosmos. Oczywiście, realne szanse mają Stany Zjednoczone, Chiny i Rosja. Nie wierzę w żadne programy narodowe, że ktoś przejmie przewodnictwo w tej dziedzinie. Pod względem nowych technologii będzie to skupiać się w krajach, które będą w stanie zainwestować w to duże środki. Myślę, że Polska niestety nie należy ani do pierwszych, ani do drugich.

     — Jak skomentuje Pan wypowiedź Grzegorza Brony, że za 20 lat Polska stanie się czołową potęgą kosmiczną.

    — Kosmos to marzenie. Nikt nie może zabronić Polsce marzyć o projektach kosmicznych. Ale droga do gwiazd będzie niemożliwa, jeśli kraje pójdą nią osobno. Jeśli uda nam się dotrzeć w głąb w kosmosu a nawet na Księżyc, zrobi to cała ludzkość. Oznacza to, że powinniśmy połączyć się — to myśl przewodnia. Powtórzenie wyścigu kosmicznego z lat 50. i 60., kto kogo wyprzedzi — ZSRR lub USA — obecnie nie tylko jest niemożliwy, ale wręcz kontrproduktywny.

     — Prezes PAK nie wyklucza pojawienia się na terytorium Polski kosmodromu do wystrzeliwania rakiet suborbitalnych. Nazwał nawet prawdopodobne miejsce — Ustkę. Jak skomentowałby Pan ten wybór i jakie charakterystyki należy uwzględnić przy budowie kosmodromu?

    — Stworzenie kosmodromu w centrum Europy trudno sobie wyobrazić. Przecież trzeba uświadomić sobie i rozważyć ryzyko. Rakiety można wystrzeliwać nawet z Moskwy, ale trzeba zdawać sobie sprawę, co się stanie, jeśli dojdzie do wypadku. I na pewno kiedyś się to zdarzy. Dla kosmodromu trzeba szukać bezludnego miejsca lub wyspy. Przecież z punktem startowym wiąże się największe niebezpieczeństwo. W gęsto zaludnionych rejonach wydatki na bezpieczeństwo, ubezpieczenia od ryzyka będą ogromne.

     — Polska planuje otworzyć największe w Europie centrum przetwarzania i przechowywania danych satelitarnych. Jak wygląda sytuacja z takimi ośrodkami na świecie? Czy są w Rosji?

    — Takie ośrodki przetwarzania i przechowywania danych istnieją. Są rozproszone po całym świecie — tak jest wygodniej i praktyczniej. Ale w każdym razie takie centrum powinno znajdować się tam, gdzie jest tania energia — jądrowa i wodna, dużo wody do chłodzenia i dość niskie temperatury. Optymalną lokalizacją dla centrów danych jest Syberia, w pobliżu głównych rzek, gdzie obecnie są budowane takie obiekty. W Europie również są budowane ośrodki danych. Co do Polski, nie ma dostępu do wody, nie ma nadmiaru energii, nie ma niezbędnych niskich temperatur. Dlatego Polska raczej nie będzie w stanie zapewnić czegoś takiego.

     — Jak wygląda współpraca między Polską a Rosją w badaniu kosmosu i rozwoju technologii kosmicznych? Czy w ogóle istnieje?

    — Rosja ma partnerów, głównie w ramach programu MSK. Współpracujemy z Chinami, Indiami, z dużymi mocarstwami kosmicznymi. Być może gdzieś powstają wspólne prace naukowe z udziałem polskich kolegów, ale są raczej drugo — a nawet trzeciorzędne.

     — Dlaczego obecnie dużo mówi się o eksploracji kosmosu, rozwoju technologii kosmicznych i dużych inwestycjach w tej branży?

    — Nie przesadziłbym z dużymi inwestycjami. Głównym inwestorem w kosmonautykę są państwa. Obecnie nie ma znacznego wzrostu finansowania. To, co widzimy w mediach, jest rodzajem bańki informacyjnej. Wiąże się to przede wszystkim z nazwiskiem Elona Muska, który przez ostatnie kilka lat zrobił wiele, aby ponownie wzbudzić zainteresowanie kosmosem.

    Zobacz również:

    Rosyjscy kosmonauci o możliwych przyczynach awarii Sojuza
    Szef Roskosmosu ocenił zachowanie kosmonautów podczas awarii Sojuza
    Szef NASA: „Rosja i USA powinny wspólnie podbijać Kosmos"
    Tagi:
    kosmos, Chiny, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz