17:18 16 Listopad 2018
Na żywo
    Kobiety protestują przeciwko zakazowi aborcji na placu w Warszawie

    Uwaga, strefa PiS: nieupoważnionym wstęp wzbroniony

    © AFP 2018 / Janek Skarzynski
    Polska
    Krótki link
    Tomasz Dudek
    41327

    Radni PiS z sejmiku w podkarpackim właśnie ogłosili, że zamierzają ogłosić całe województwo „regionem pro life”. Twierdzą, że wzorują się na Weronie we Włoszech. Nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać. A może najrozsądniej byłoby zacząć się pakować?

    Pomysłodawcą całej inicjatywy jest nowo wybrany radny Jacek Kotula. — W ten sposób pragniemy zadeklarować, że na Podkarpaciu są przestrzegane wartości chrześcijańskie i nie promuje się gender, eutanazji, aborcji, in vitro, seksedukacji czy generalnie demoralizacji dzieci. Chcemy promować prawe zachowania — ogłosił z dumą w rozmowie z lokalnymi mediami. — Idziemy za ciosem. Nie osiadamy na laurach tylko dlatego, że zostaliśmy radnymi.

    Na Podkarpaciu, będacym od lat bastionem narodowo-katlickiej, konserwatywnej prawicy, PiS ma w sejmiku miażdżącą przewagę: obsadził 25 z 33 mandatów. Zatem bardzo prawdopodobne, że projekt PiS zostanie przegłosowany już w najbliższym czasie w formie uchwały.

     — Jest to nowa sprawa, która wymaga przedyskutowania, jak to ma w szczegółach wyglądać, kiedy to wprowadzić, ale ja jestem oczywiście za życiem — wypowiada się w entuzjastycznym tonie inny radny z ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego, Piotr Pilch. Natomiast Bogdan Romaniuk jest zdania, że „dziś Podkarpacie, jutro cały kraj": — Myślę, że jest też szansa, by w tych miejscach, gdzie rządzi Prawo i Sprawiedliwość, zostały podjęte podobne działania. Możemy być przykładem dla innych".

    Po deklaracji radnych w internecie zawrzało. Znany reżyser Andrzej Saramonowicz, znany ze swojego ultrakrytycznego stanowiska wobec partii rządzącej, namawia do bojkotu Podkarpacia na Facebooku.

    „My — strefa wielkomiejskiego bezeceństwa i rozpusty — powinniśmy tam przestać jeździć na wakacje letnie i zimowe. Zostawiajmy kupę naszego szmalu poza strefą życia po prostu. I powinniśmy też przestać kupować produkty pochodzące z Podkarpacia. Zrobimy sobie listę firm stamtąd i zaczniemy je — jedna po drugiej — konsekwentnie bojkotować. I zobaczymy, komu pierwszemu rura zmięknie" — oświadczył na portalu społecznościowym.

    Wszyscy zastanawiają się, jak w praktyce miałby wyglądać „zakaz gender" w województwie podkarpackim. Władze województwa mają w rękach bardzo istotne narzędzia cenzury: mogą wpływać na program szkół i przedszkoli, a także innych instytucji publicznych. Przypomnijmy, że to radni z Zakopanego swojego czasu odebrali od Beaty Szydło gratulacje: jako jedyny samorząd w Polsce świadomie nie wdrożyli konwencji antyprzemocowej, wychodząc z założenia, że góralskie kobiety najwyraźniej nie zasługują na ochronę organów państwowych w tym zakresie i same powinny radzić sobie np. z mężami znęcaczami.

    Czekamy, aż PiS odgrodzi Podkarpacie drutem kolczastym pod napięciem. A może niezłym rozwiązaniem byłoby postawienie płotu, takiego samego, jaki planował swojego czasu minister Jurgiel przeciwko wściekłym dzikom? W końcu z lewakami i homoseksualistami nigdy nic nie wiadomo.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Rosjanie sprawdzają, jak dobrze znają polski
    Twórca gry w obóz koncentracyjny: „Ludzie na nią czekają”
    Projektantka Agaty Dudy chciałaby ubierać Rosjanki
    Tagi:
    aborcja, Prawo i Sprawiedliwość, Podkarpacie, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz