10:47 14 Listopad 2018
Na żywo
    Kraków, Polska

    „Wygraliśmy sromotnie". Powyborcze wnioski dla PiS

    © Fotolia / Elena Petrova
    Polska
    Krótki link
    Antonina Świst
    13367

    O ile jeszcze w pierwszej turze partia rządząca mogła chwalić się zwycięstwem w sejmikach, to po wczorajszym głosowaniu stało się jasne, że nie można już dłużej pudrować rzeczywistości. PiS nie utrzyma władzy, jeśli dalej będzie lekceważyć inteligencję z dużych miast.

    Wyniki z miast prezydenckich są dla partii Kaczyńskiego druzgocące: okazuje się, że będzie rządzić tylko w 6 na 107. Druga tura odbyła się w ostatnia niedzielę w pięciu miastach wojewódzkich: w Krakowie, Gdańsku, Olsztynie, Szczecinie, Kielcach. We wszystkich kandydaci PiS sromotnie przegrali (wbrew memom, które już od zakończenia pierwszej tury krążą po internecie i przedstawiają prezesa z dumną miną, mówiącego „Wygraliśmy sromotnie").

    PiS powinien przestać się oszukiwać: nawet w Przemyślu, gdzie w drugiej turze startowało dwóch kandydatów prawicy (Wojciech Bakun z Kukiz'15 i Janusz Hamryszczak z PiS) — z miażdżącym poparciem (prawie 75 procent) wygrał człowiek od Kukiza.

    Szczepionka
    © AP Photo / Cliff Owen
    Jakie wnioski należy wyciągnąć po wyborach? Takie, że PiS ostatecznie zraził do siebie miejskiego wyborcę. Polsce powiatowej wystarczy 500 plus, straszenie uchodźcami z Bliskiego Wschodu i retoryka „wstawania z kolan" i konserwatywny przekaz na temat „tradycyjnej" rodziny z mnogością dzieci. Ale w miastach to się nie sprawdza.

    Oferta medialna PiS dla miast sprowadzała się do wsparcia socjalnego oraz walki z patologicznym rzekomo sądownictwem. Tymczasem miejski elektorat żyje już w zupełnie innym świecie. Nadąża za światową modą na ekologiczny styl życia, ogląda filmy dokumentalne, orientuje się w wydarzeniach z bieżącej polityki światowej. Tymczasem PiS w swojej telewizji ciągle epatuje „oficjałkami": wystąpieniami ministrów i ich przybocznych. Jeżeli już serwuje światopoglądowe treści, to dla wielkomiejskiego wyborcy są one niestrawne, przaśne, nienawistne. Widać, że przekaz ten tworzą ludzie po sześćdziesiątce dla innych ludzi po sześćdziesiątce.

    Tymczasem, aby odzyskać zaufanie mieszczuchów, PiS powinien zacząć mówić ich językiem, zamiast potępiać ich aspiracje. Wielu młodych poparło partię rządzącą po tym, jak prezes ogłosił, że zamierza zamknąć fermy futrzarskie. Temat reparacji od Niemiec (który obchodzi już tylko i wyłącznie tych, co pamiętają wojnę i nadal żyją w tamtej rzeczywistości) powinien zastąpić mądrze podany temat reprywatyzacji, być może również pomogłaby seria dokumentów na temat sądownictwa. Gdzie programy kulturalne, gdzie przybliżanie polskiej polityki migracyjnej?

    Jak na razie prawica obraża się na nowoczesny elektorat, że jest nowoczesny. Tymczasem wyniki wyborów stanowią bardzo jasny sygnał: PiS powoli zaczyna zmieniać w drugi PSL lub Samoobronę, reprezentujące wyłącznie ludzi ze wsi lub prowincji, o ograniczonych horyzontach. Bo, co ciekawe — nie jest w stanie przyciągnąć do siebie nawet narodowej młodzieży. Narodowcy wbrew pozorom czytają analizy politologiczne, historyczne, interesują się militariami. Dla nich również nie ma oferty, poza dość prymitywnym i wciskanym na siłę kultem Żołnierzy Wyklętych.

    Dla mieszkańców miast, którzy nie są emerytami, PiS powoli staje się partią obciachu. Humor z programu „W tyle wizji" nikogo młodego nie rozbawi. Nie pomagają też coraz to nowe protest grup zawodowych, których losu 500 plus o dziwo nie poprawił. Receptą dla PiS na „wzięcie" miast  powinna być w pierwszej kolejności roszada kierownictwa w TVP i odmłodzenie jej przekazu. Na spotkania z elektoratem, zamiast „leśnych dziadków", partia rządząca powinna wysyłać zaprzyjaźnionych intelektualistów, organizować panele i dyskusje o konserwatywnym profilu. Zauważmy, że zanim jeszcze partia Kaczyńskiego odstraszyła od siebie Rafała Matyję, twórcę pojęcia „IV RP", odnosiła sukcesy — nawet w tradycyjnie platformerskiej Warszawie. Dziś brakuje jej rozbudowanej koncepcji intelektualnej. Było tylko kwestią czasu, kiedy wyzywanie „mieszczuchów" od lumpeninteligencji, wykształciuchów, komuchów i zboczeńców zemści się na partii rządzącej.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Polskie dynie rządzą
    Do kogo należą znalezione w Polsce szczątki sprzed 100 tysięcy lat?
    Koniec z wizami dla Polaków do USA?
    Tagi:
    wybory samorządowe, Prawo i Sprawiedliwość, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz