07:37 16 Grudzień 2018
Na żywo
    Liczenie głosów na wyborach szefa i deputowanych do Rady Ludowej DRL

    Polska chce być prymusem w ogłaszaniu sankcji?

    © Sputnik . Valeriy Melnikov
    Polska
    Krótki link
    Anna Sokołowa
    12935

    Na posiedzeniu Rady ds. Zagranicznych w Brukseli Polska zaproponowała objęcie sankcjami odpowiedzialnych za organizację wyborów we Wschodniej Ukrainie. Z nieskrywaną satysfakcją poinformował o tym po spotkaniu sam minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz.

    Według szefa polskiej dyplomacji propozycja spotka się z akceptacją państw członkowskich UE.

    Dlaczego to właśnie Polska jest inicjatorem takich sankcji? Jaka jest przyczyna takiej nadgorliwości polskiej dyplomacji, tym bardziej, że od momentu wyborów minęły już prawie 2 tygodnie.

    Komentarza na ten temat udzielił radiu Sputnik polityk i historyk, doktor habilitowany Andrzej Zapałowski.

    — Prawdę mówiąc, kompletnie tego nie rozumiem, dlaczego właśnie Ministerstwo Spraw Zagranicznych Polski wykazuje taką nadgorliwość w tej kwestii. Przecież było wiadomo, że wybory w tych republikach się odbędą, bo każda władza chce uzyskać jakąś formę legalizmu. To po pierwsze. Po drugie, te sankcje mają tylko i wyłącznie propagandowy wydźwięk, bo w rzeczywistości nie wpływają one na osoby objęte zakazem.

    Te osoby, które przeprowadzały wybory w zasadzie do Polski, i w ogóle do Unii Europejskiej, nie jeżdżą. Prawdę mówiąc, kompletnie nie rozumiem  polskiego zaangażowania, bo przecież Polska nie uczestniczy w żadnym formacie rozmów na temat Ukrainy — ani w Porozumieniach Mińskich, ani Normandzkich. Wniosek Polski to wybieganie przed głównych graczy, którzy do tej pory uczestniczyli w rozwiązaniu tego konfliktu. To zdecydowane wyjście przed szereg. Nie jest to zgodne z interesem państwa polskiego, które powinno działać na rzecz łagodzenia tego konfliktu, wyciszania go. A takie wywieranie presji sankcjami jest absolutnie niepotrzebne.

    - Na stronie polskiego MSZ podkreśla się z naciskiem, że wybory na Donbasie są rażącym naruszeniem Porozumień Mińskich. Czy tak jest rzeczywiście?

    — Porozumienia Mińskie tak naprawdę w żadnym wypadku nie są realizowane. Aby móc mówić w sposób uzasadniony o jakimś rażącym naruszeniu Porozumień Mińskich, należałoby po pierwsze zadać sobie pytanie, czy jakieś istotne elementy tych Porozumień w ogóle były zrealizowane. Czy próbowano w jakiś sposób rozwiązywać sytuację wokół Donbasu. Te wybory są, można powiedzieć, elementem pośrednim w stosunku do głównych założeń Porozumień Mińskich. I było wiadome, że po śmierci dotychczasowego przywódcy się odbędą. Jest czystą naiwnością sądzić, że takich wyborów by nie było, bo ktoś twierdzi, że nie powinno być. Jeśli ktoś chciał, żeby nie dochodziło do czegoś takiego, to powinien był wzmóc w tym okresie próby kontaktu, próby deeskalacji konfliktu. Nie było takich działań głównie na linii USA-Rosja. Według mnie, pole rozmów dla rozstrzygnięcia kwestii Donbasu, kwestii konfliktu wewnętrznego na Wschodniej Ukrainie leży między tymi dwoma państwami. I w tym kontekście ja nie widzę sensu tego, co zrobił minister Czaputowicz.

    Zobacz również:

    Rosja pomoże Iranowi w ominięciu sankcji
    Ekspert: w wielobiegunowym świecie sankcje przeciwko Rosji nie działają
    Bloomberg: sankcje ciągną rosyjską gospodarkę w dół
    Tagi:
    sankcje, Rosja, Ukraina, UE, Polska, ŁRL, DRL
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz