12:48 17 Grudzień 2018
Na żywo
    Konkurs piękności Miss and Mister Planet w Gruzji

    Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu, czyli znów o Rosji bez Rosji (wideo)

    © Sputnik . Aleksander Imedashvili
    Polska
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    5203

    W Warszawie odbyło się ciekawe spotkanie z brytyjskim profesorem Dominikiem Lievenem i prof. Andrzejem Nowakiem. Tych dwóch konserwatywnych historyków dyskutowało o upadku Imperium Rosyjskiego na kanwie niedawno wydanej w Polsce książki Lievena - „W pożogę. Imperium, wojna i koniec carskiej Rosji".

    Konkretnie w dyskusji o Rosji skupiano się na latach 1904-1920. Obaj politycy to konserwatyści. Obaj nie stronią od uprawiania czynnej polityki. Lieven przez 8 lat był doradcą Margaret Thatcher, a Nowak doradza prezydentowi Dudzie. Lieven, członek British Academy i Trinity College w Cambridge, członek starego arystokratycznego rodu, to miłośnik imperiów, ze szczególnym uwzględnieniem carskiej Rosji, z którą silnie związani byli jego arystokratyczni przodkowie. Przeciwnik Brexitu i zwolennik Unii Europejskiej. Najlepiej takiej, która może się stać imperium.

    Za „W pożogę. Imperium, wojna i koniec carskiej Rosji" otrzymał w 2016 r. nagrodę Instytutu Literatury Rosyjskiej RAN (Dom Puszkina), a trzy lata wcześniej — Order Przyjaźni od Władimira Putina.

    Nowak takiej nagrody raczej w Rosji nie otrzyma. To krytyk rosyjskiego imperium i imperiów jako takich, przywiązany do idei wolności. Było nie było, naszego zaborcy. Doradca Dudy, profesor w Instytucie Historii PAN i członek rady w kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. To również krytyk Unii Europejskiej przywiązujący największą wagę do suwerenności Polski.

    Tu nad Wisłą Lieven ze swoimi poglądami jest raczej wyjątkiem, bo trudno znaleźć w Polsce apologetów Imperium Rosyjskiego. Nowak wyróżnia się tym, że jest krytykiem każdej Rosji. I tej carskiej, i tej radzieckiej, i tej współczesnej. No ale przecież jest związany z IPN, a to zobowiązuje.

    Obaj panowie mieli trochę różne zdanie zarówno na temat przyczyn wybuchu I wojny światowej, jak i różnili się w ocenach skutków, jakie dla, czy to Imperium Rosyjskiego, czy monarchii Habsburgów, miały rozbudzone w tym okresie etnonacjonalizmy. Konkretnie to Lieven nad tym faktem ubolewał, a Nowak widział w tym szansę na odrodzenie państwa polskiego.

    W swojej książce Lieven twierdzi, że przed I wojną światową ówczesną Rosję zamieszkiwało tylko 44% Rosjan. W mojej ocenie błąd może polegać na tym, że Brytyjczyk, ale i Polacy nie rozumieją różnicy między słowem Russkij i Rosjanin. Pierwsze określenie jest określeniem etnicznym, drugie bardziej kulturowym. Kiedy dwa lata temu byłem w Czeczenii, wyjaśnił mi to jeden człowiek, przedstawiając się w następujący sposób — Jestem Rosjaninem, narodowości czeczeńskiej. Rosjanin w Moskwie powie o sobie — Ja Russkij. Czeczen tak nie powie. Bo Czeczen to Czeczen a nie Ruski. U nas z tym rozróżnieniem jest problem, bo słowa: ruski, rusek, są używane do przekazania negatywnych emocji wobec naszych sąsiadów. Dlatego też każdy, kto poczuwa się w Rosji do rosyjskiej wspólnoty ducha i języka jest Rosjaninem. Każdy Russkij to Rosjanin, ale nie każdy Rosjanin to Ruski. Gdy tak patrzeć na narodowość w Rosji i w ten sposób liczyć, to ten procent Rosjan w Rosji na początku XX wieku mógłby być większy.

    Lieven odrzuca jako przyczyny wybuchu I wojny światowej konflikt kapitalistycznych mocarstw o rynki zbytu, o surowce, czy o kolonie. Czyli odrzuca tradycyjne podejście do problemu większości historyków. Wbrew leninowskiej definicji imperializmu jako najwyższego stadium kapitalizmu, przymiotnika imperialistyczny używa jako synonimu imperialny czy mocarstwowy. Wielką Wojnę postrzega jako przede wszystkim konflikt środkowo-europejski, w którego centrum znajdowała się chęć panowania nad Ukrainą, ważnym ośrodku rolniczym i przemysłowym ówczesnej Rosji. Jego przejęcie przez żywioł germański miało pozbawić Rosje statusu Imperium i doprowadzić do jej upadku. Konflikt u źródła środkowo-europejski, który dopiero potem rozlał się na cała Europę i świat. Obraz Rosji Lievena z tamtych czasów, to Rosja z punktu widzenia elity, która Rosją rządziła. Widać to było szczególnie, gdy bezpośrednich przyczyn wojny szukał w nielicznych jednostkach, jako demiurgach ówczesnej rzeczywistości, gdy postawił tezę, że do wojny najbardziej parły Niemcy, a to choćby dlatego, że na nieprzejednaną prowojenną postawę niemieckiego kanclerza Hollwega, wpłynęła… śmierć jego babci. Mnie nie bardzo to przekonało. Już bardziej twierdzenie, że do wojny, przynajmniej jeszcze w 1914 roku, by nie doszło, gdyby Austria nie wysunęła wobec Serbii ultimatum. Ultimatum to mogła wysunąć tylko dlatego, bo wiedziała, że ma za sobą Niemcy. Z kolei Rosja, mimo interesu w zachowaniu niepodległej Serbii, też by być może wojny Austrii nie wypowiedziała, gdyby nie zapewnienia Francji, która nie mogłaby dopuścić do wzrostu potęgi Niemiec i zaburzenia równowagi sił w Europie. A także zapewne wiary w swą potęgę mimo przegranej niedawno wojny z Japonią. Fakt jest, że w 1914 roku Rosja była znów państwem silniejszym i dobrze się rozwijała. Lieven twierdził wręcz, że gdyby I wojna światowa wybuchła dwa lata później jej wynik mógłby być zupełnie inny.

    O ile Lieven twierdził, że Rosja był niechętna wojnie, ale została do niej niejako wciągnięta po ultimatum jakie Austro-Węgry postawiły Serbii po zamachu na arcyksięcia Ferdynanda, do tej wojny musiała wejść, by bronić swych interesów na Bałkanach na których rywalizowała z monarchią Habsburgów, o tyle Nowak już w motywach wypowiedzenia wojny Austro-Węgrom przez Rosje widział jej imperialne cele, jak choćby zdobycie kontroli nad cieśninami czarnomorskimi.

    Lieven stawia w opozycji do siebie imperium i obudzony na kontynencie europejskim nacjonalizm. W swej książce twierdzi, nie bez racji, że to właśnie Austro-Węgry, państwo najbardziej wielonarodowe, w którym Austriacy stanowili mały procent społeczeństwa, były najbardziej narażone na jego destrukcyjne dla istnienia imperium działanie. Przez to najbardziej na niego wyczulone i ostrożne w swej polityce wewnętrznej. Trudno się z tym jednak zgodzić wiedząc, że to właśnie Habsburgowie byli twórcami, nieobecnego na wschodzie Ukrainy galicyjskiego etnonacjonalizmu, umiejętnie podsycanego faworyzowaniem Ukraińców w Galicji przez Cesarstwo. Intencją tej polityki było oderwanie Ukrainy od Rosji, ale ta zwróciła się przeciwko jej twórcom. Efektem tej polityki było utworzenie zależnego od państw centralnych państwa ukraińskiego po pokoju brzeskim, a następnie walki tego państwa z naszymi „Orlętami" o Lwów, a dwadzieścia lat później rzeź wołyńska. Współcześnie zaś renesans na Ukrainie nacjonalistycznych idei Doncowa i Bandery. O to pytałem Lievena. Także o to, czy stawianie w centrum przyczyn I wojny światowej, kwestii ukraińskiej, to oryginalna koncepcja, czy może zapotrzebowanie bieżącej polityki? Ku mojemu zaskoczeniu profesor stwierdził, że na początku ubiegłego wieku Ukraina miała wielkie znaczenie dla Rosji i układu sił w Europie, a dziś nie ma go prawie wcale.

    Spotkanie moderowała dziennikarka TOK FM, Karolina Lewicka. Zaczęła je od dosyć dziwnego wstępu, przenosząc się w lata 30., gdy w Moskwie Stalin kazał wysadzić w powietrze ogromną cerkiew Chrystusa Zbawiciela. Przedstawiając to jako akt barbarzyństwa, zadała w domyśle retoryczne pytanie — czy takie rzeczy w Polsce w tym czasie zrobiłby Piłsudski wysadzając Klasztor Jasnogórski? A może ktoś we Włoszech niszcząc Bazylikę św. Piotra? A może we Francji równając z ziemią katedrę Notre Dame? Trochę mnie to zszokowało i pozwoliłem sobie zauważyć, że zanim Stalin zburzył cerkiew w Moskwie, to u nas w Warszawie dawno już zniszczyliśmy w latach dwudziestych monumentalną cerkiew Aleksandra Newskiego. Uprzedzając replikę redaktor Lewickiej, że cerkiew była symbolem rosyjskiej dominacji dodałem, że to nie wszystko, bo przez lata sanacyjnej dyktatury zburzyliśmy lub spaliliśmy kilkaset innych cerkwi we wschodniej i południowo wschodniej Polsce. Nierzadko przy okazji pacyfikując ludność prawosławną, która tych swoich cerkwi broniła. Do dziś mamy takie ciągoty i stąd ciągle wracający temat zburzenia Pałacu Kultury, tym razem jako „symbolu sowieckiej dominacji". Całe szczęście, że nikomu jeszcze nie chodzi po głowie zburzenie warszawskich Filtrów, które zbudował rosyjski prezydent Warszawy albo mostu Poniatowskiego, który zbudowali Rosjanie w XIX wieku jako most Aleksandryjski. Talibowie zburzyli posagi Buddy, bo im pewnie buddyjska dominacja nie odpowiadała? Czym my różnimy się od nich?

    Flaga UE
    © AFP 2018 / Tobias Schwartz
    Co ciekawe, na miejscu zburzonej przez Stalina cerkwi, też zapewne jako symbolu dominacji religii prawosławnej i starego reżimu, co cechowało raczej wszystkie rewolucje na świecie, rozpoczęto budowę terenów rekreacyjnych dla Moskwiczan. Miały tam stanąć baseny, boiska i inne obiekty sportowe, w których mieli wypoczywać ludzie. Budowę przerwała wojna. Pobudowane już żelbetowe konstrukcje zdemontowano i zrobiono z nich zapory czołgowe, ustawione następnie na przedmieściach Moskwy, gdy Niemcy już pod nią stanęli. Na miejscu zburzonej w Warszawie cerkwi nie stanęło natomiast nic. Mamy tu teraz pusty plac, na którym PiS stawia kolejne pomniki.

    Organizatorem spotkania było dobrze znane naszym czytelnikom Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Pojednania razem ze studenckim wydawnictwem „Sedno". Robiłem już relacje z ich spotkań, których tematem była Rosja i to niekoniecznie w duchu „dialogu i pojednania". Wtedy narzekałem, że Centrum nie zaprasza na swoje spotkania reprezentatywnych osób z Rosji, a wiec takich związanych z państwem rosyjskim, by uczestnicy debat mogli poznać miarodajne dla współczesnej Rosji zdania na temat rosyjskich spraw, a jedynie dysydentów z niewiele w Rosji znaczącej liberalnej opozycji, stwarzających sztuczny, wypaczony obraz tego kraju. Tym razem Centrum poszło jeszcze dalej i o Rosji rozmawiał brytyjski historyk z polskim historykiem zasiadającym we władzach tego Centrum.

    Zobacz również:

    W jakiej sytuacji Rosja użyje broni jądrowej?
    Amerykańscy naziści zaczęli przygotowywać się do wojny rasowej
    NATO nadało swój kod rosyjskiemu Buriewiestnikowi
    Tagi:
    forum, dialog, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz