02:33 19 Grudzień 2018
Na żywo
    Nuty na klawiszach fortepianu

    „Szkoda czasu na drobiazgi”: jubileusz Krzysztofa Pendereckiego

    CC0 / Pixabay
    Polska
    Krótki link
    Irina Czajko
    2142

    Przez cały 2018 rok muzyczny świat nie tylko w Polsce, ale również w wielu innych krajach, w tym Rosji uroczyście obchodzi 85. rocznicę urodzin Krzysztofa Pendereckiego. Maestro po dziś dzień nie przestaje zadziwiać siłą i głębią swoich kompozycji.

    Geniusz muzyki, znawca malarstwa, architektury, literatury a także sztuki ogrodowej raz po raz zachwyca nas swoimi wypowiedziami. Pewnego razu powiedział na przykład: Mnie interesują tematy wielkie i uniwersalne. I zawsze wydawało mi się, że szkoda czasu na drobiazgi — to wyznanie mogłoby być mottem twórczości Krzysztofa Pendereckiego.

    W kręgu jego zainteresowań leży proza Dostojewskiego, Czechowa, Bułhakowa, Sołżenicyna, poezja Sergieja Jesienina, których utwory czyta w oryginale. Co ciekawe Krzysztof Penderecki skomponował według kanonów prawosławnych „Hymn do św. Daniła" z okazji 850. rocznicy założenia Moskwy, a w planach ma również utwór symfoniczny „Pasja wg. Św. Jana", gdzie znajdą się monolog Wielkiego Inkwizytora z „Braci Karamazow" Dostojewskiego, a także epizody z Poncjuszem Piłatem i Jeszuą z powieści Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata".

    Festiwal Zespołów Polonijnych w Rosji
    © Zdjęcie : Polskie Centrum Narodowo-Kulturalne „Jedność"
    Kiedy zapytano kompozytora, dlaczego sięgnął właśnie po utwory tych pisarzy, odpowiedział z uśmiechem: „Przecież to literatura wysokich lotów, innej nie potrzebuję, szkoda tracić czas na drobiazgi!"

    Krzysztof Penderecki niejednokrotnie dawał koncerty w Moskwie, żeby zaprezentować „Polskie Requiem" czy na przykład "Pasję według świetego Łukasza". Pomimo napiętego grafiku, nigdy nie odmawiał wywiadu naszej redakcji. Wybraliśmy z archiwów radia nagranie rozmowy z Krzysztofem Pendereckim.

     — Kiedy po raz pierwszy przyleciał Pan do Moskwy?

    — Po raz pierwszy bodajże w 1962, a może w 1963 roku. I od tego czasu ciągle przyjeżdżam. Jest tu świetna publiczność — słucha uważnie, rozumie tę muzykę. Także ja bardzo lubię przyjeżdżać do Rosji. Jak tylko mam czas, to chętnie przyjeżdżam. 

     — Kto z kompozytorów ХХ wieku jest dla Pana najbardziej interesujący i dlaczego?

     — Ja myślę, że jednak Sergiusz Prokofiew. Po raz pierwszy usłyszałem muzykę Prokofiewa w latach 50., jak byłem studentem. Bardzo często była wtedy grywana. A potem poznałem muzykę Dmitrija Szostakowicza i spotkałem się z nim osobiście, kiedy po raz pierwszy tu przyjechałem (do Rosji — red.). Potem kilkukrotnie się spotykaliśmy. Ale oczywiście to nie jest tylko sprawa kontaktów osobistych, to jest po prostu wielki kompozytor, symfonik. Chociaż nie tylko — jego opery, muzyka kameralna również jest znakomita. To jest taka muzyka, która nie przemija i jest bardzo znana na całym świecie.

     — Panie Krzysztofie, znał pan osobiście wiolonczelistę Mścisława Rostropowicza i słuchał Pan w Polsce na koncertach gry pianisty Światosława Richtera. Co Pan w ogóle myśli o rosyjskiej szkole muzycznej?

    — Ja się właściwie wychowałem troszkę na tej szkole. Po II wojnie światowej mieliśmy szkołę, budowaną na wzór rosyjskiej. Oprócz tego, w Polsce było dużo Rosjan, profesorów. To była najważniejsza szkoła po II wojnie światowej, w której też się znalazłem. Ona wydała tylu znakomitych solistów, kompozytorów.

     — Pan ma piękny park, muzykę, rodzinę, światową sławę, miłość, pasję. Czego Panu jeszcze brakuje, o czym Pan jeszcze marzy?

    — Brakuje mi często czasu. Chciałbym pisać, a muszę jednak gdzieś jechać — mam koncerty. Zresztą lubię mieć koncerty, ponieważ uważam, że najlepszą propagandą własnej muzyki jest to, jak kompozytor to robi. Dziękuję Panu Bogu, że jest tak, a nie inaczej.

    Dom operowy po renowacji w muzeum „Carycyno”
    © Sputnik . Yuriy Artamonov
     — Czym Pana zdaniem jest magia twórczości kompozytora? Czy mistrz czuje się niekiedy jako Pan Bóg, który stworzył coś z niczego, a człowieka z gliny?

    — Właśnie to jest tworzenie z niczego: jakieś pomysły rodzą się w głowie z niczego, nikt ich jeszcze nie zbadał i na szczęście nigdy nie zbada, ponieważ innym też by się chciało zostać kompozytorami, a do tego trzeba się moim zdaniem urodzić,  tak mi się wydaje. Także nie ma żadnych prawideł: dlaczego jeden kompozytor jest chętnie i  coraz częściej grywany, jak np. Szostakowicz, a inny — nie. Na to nie ma sposobu, by to zrozumieć.

    Sputnik składa najserdeczniejsze życzenia z okazji urodzin!

    Zobacz również:

    Naukowcy odkryli tajniki kociego języka
    „Rosja przerosła wszystkie moje oczekiwania”
    „Masza i Niedźwiedź" bronią rosyjskiej propagandy?
    Tagi:
    muzyka, Krzysztof Penderecki, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz