Widgets Magazine
16:46 15 Wrzesień 2019
Polska flaga

Robi sobie zdjęcie z Kozłowską na przyjęciu, a potem dziwi się, skąd się tam wzięła

© Sputnik . Filip Klimaszewski
Polska
Krótki link
Autor Dawid Blum
8335
Subskrybuj nas na

Jestem ostatnią osobą, która broniłaby Ludmiły Kozłowskiej. Ale w tym wypadku sprawa po prostu zahacza o komedię. Polska ambasada zwyczajnie przestraszyła się krzykaczy z internetu zamiast rzeczowo wytłumaczyć sytuację.

Ludmiła Kozłowska nie jest ani trędowata ani objęta aresztem domowym. Nie ma na nodze karnej bransoletki z GPS-em. Czasem będzie można spotkać ją w miejscach publicznych, a nawet może zdarzyć się, że będzie przebywać w tym samym pomieszczeniu, co osoby, które nie popierają działalności jej, jej męża ani jej fundacji.

Natomiast, jak się okazuje, ambasador Artur Orzechowski jest w stanie podzielić się z nią opłatkiem i pogadać „jak człowiek" tylko wtedy, kiedy kamery są wyłączone i nikt nie fotografuje. Kiedy jednak wspólne zdjęcie (o neutralnej, niepolitycznej wymowie) obiega sieć, wydaje gorączkowe oświadczenia, w których dziwi się, jak do tego doszło.

W swoim tweecie prezes fundacji Otwarty Dialog nie sugerowała, że ambasador RP w Belgii wspiera jej działalność czy w ogóle zajmuje jakiekolwiek stanowisko na temat wydalenia jej z kraju. Napisała wyłącznie, że miło jej było go poznać i uczestniczyć we wspólnej świątecznej imprezie. Czy była to, jak twierdzi teraz oburzony Orzechowski, „nieuczciwa manipulacja wizerunkiem dyplomaty"? Nie sądzę. Kozłowska nie przeinaczyła rzeczywistego kontekstu zdjęcia.

Pies parodiujący film Titanic
© AFP 2019 / Mark Ralston
Nieuczciwa manipulacja miałaby miejsce wtedy, kiedy na zdjęciu byłoby widać Kozłowską całującą ambasadora na przykład w policzek, a w opisie zdjęcia pojawiłaby się sugestia, że łączy ich więcej niż koleżeńskie stosunki. Podobnie manipulacją byłby podpis „Pan ambasador wspiera Otwarty Dialog, dziękujemy!".

Natomiast opis sytuacji („Przesympatyczny człowiek, kulturalnie rozmawialiśmy i złożyliśmy sobie życzenia, pytał o moją sytuację. Jak normalni ludzie, tym bardziej w Święta") przedstawiony przez Ukrainkę w kolejnym tweecie po prostu zgadza się z rzeczywistością. I głupotą ze strony ambasady jest teraz udawać oburzenie: „Jak ona się tam dostała? Jak śmiała tam przyjść?".

Żenująca wydaje się również przepychanka o to, czy było wcześniej wiadomo, że Kozłowska na przyjęciu w Domu Polski Wschodniej będzie, czy też nie będzie obecna.

„Ambasador RP w Belgii zwrócił się o wyjaśnienie, jak doszło do udziału w imprezie działaczy skompromitowanej organizacji pozarządowej" — napisał Orzechowski, sugerując, że w całą sytuację został poniekąd wrobiony. Tymczasem organizator zapewnił, że goście wiedzieli o tym, iż Kozłowska się na wigilii pojawi — jako osoba towarzysząca zresztą, do czego ma przecież prawo.

Dyplomacja na tym właśnie polega: aby w oficjalnej sytuacji umieć zachować się zgodnie z etykietą, a nie dawać ujście osobistym sympatiom. Orzechowski został sfotografowany po prostu na wspólnej, świątecznej imprezie. To tak, jakby Grzegorz Schetyna zaczął się nagle tłumaczyć, że na sejmowej wigilii podzielił się opłatkiem z Beatą Mazurek albo Jarosławem Kaczyńskim. Czy zdjęcie z takiego wydarzenia sugerowałoby, że przeszedł na stronę PiS? Bądźmy poważni.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.    

Zobacz również:

Widmo Kozłowskiej krąży po Europie
Kozłowska idzie na Berlin
Ludmiła Kozłowska - główny agent Kremla
Tagi:
Ludmiła Kozłowska, Belgia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz