07:25 19 Czerwiec 2019
Mateusz Morawiecki

Kiedy opozycja mówi „basta"

© AP Photo / Ferdinand Ostrop
Polska
Krótki link
Tomasz Dudek
3128

Mateusz Morawiecki nie powinien czuć się osamotniony - nie tylko jego chcą odwołać ze stanowiska premiera. Więksi od niego światowi przywódcy właśnie mierzą się z podobnym problemem. Wychodzący z UE rząd Theresy May ledwo uszedł z życiem, a Emmanuel Macron prawie został drugą Marią Antoniną.

Polski premier rozegrał sprawę jak rasowy strateg — wiedząc o tym, że w piątek 14 grudnia opozycja chce przeprowadzić głosowanie nad wotum nieufności dla rządu PiS, Morawiecki wykonał ruch wyprzedzający. Zwrócił się o głosowanie nad wotum zaufania dla siebie, prawdopodobnie po to, aby „policzyć szable" w parlamencie. Głosy rozłożyły się niemal po połowie — z niewielką przewagą dla Morawieckiego.

Pomnik księcia Józefa Poniatowskiego w Warszawie.
© Sputnik . Krzysztof Żurek
„Za" głosowało 231 posłów — 221 z PiS, 4 z koła Wolni i Solidarni Kornela Morawieckiego (ojca obecnego premiera) i 6 niezależnych. Przeciw było 181 posłów — z PO-KO, Kukiz'15, PSL-UED, Nowoczesnej, Teraz, a także 1 poseł niezależny (Adam Cyrański). Dwóch posłów wstrzymało się od głosu, 45 nie było na sali. To głosowanie utwierdziło pozycję premiera jako — na razie — raczej niezagrożoną. A jak będzie w piątek? Opozycja, która twierdzi, że rząd skompromitował się ostatecznie ostatnią aferą z KNF, obawia się, że teraz Marszałek Sejmu będzie miał pretekst, żeby odesłać przeciwników rządu z kwitkiem.

„Nie będzie żadnej debaty. Po to wymyślili ten dzisiejszy cyrk, żeby uniknąć wystąpień klubowych. Po głosowaniu nad „wotum zaufania" ogłoszą, że nie trzeba już wotum nieufności. Ot, takie pisowskie gierki. Kolejne zmiany godzin głosowania. Paraliż prac komisji. Odsyłani eksperci" — czarny scenariusz przewidywał 12 grudnia na Twitterze Bartosz Arłukowicz.

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May
© REUTERS / Dylan Martinez
Klęski ledwo uniknęła żelazna dama 2.0 czyli Theresa May. Szefowa brytyjskiego rządu ma trudny orzech do zgryzienia — procedura wyjścia z Unii nie przebiega tak łatwo i szybko, jakby chciała. Na brexitowym niebie pojawiły się czarne chmury: gremialny sprzeciw Szkocji oraz logistyczne trudności z umieszczeniem unijnej granicy między Irlandią Północną i Południową. Liderka Partii Konserwatywnej znalazła się w sytuacji dziesięć razy gorszej niż Morawiecki, bowiem mierzyła się z wotum nieufności nie w parlamencie, ale we własnej partii. I choć obroniła stołek, to nieposłuszeństwo wypowiedziało jej zaskakująco wielu posłów — aż 37 proc.

To nie wróży dobrze projektowi umowy rozwodowej, który wynegocjowała z Brukselą, a który ma być głosowany w Izbie Gmin. Brexitem w obecnym kształcie, na warunkach średnio korzystnych dla brytyjskiej gospodarki, zmęczeni są już politycy wszystkich opcji. Kłopoty May pomimo obronienia pozycji w partii nie skończą się dopóki jakimś cudem nie wynegocjuje lepszego porozumienia (ma na to czas do 19 marca 2019). Obecne bowiem zostanie odrzucone przez parlament na 99 procent.

Protesty przeciwko Brexit
© AFP 2019 / Daniel Leal-Olivas
A sytuacja, że Zjednoczone Królestwo na wiosnę obudzi się poza UE bez podpisanych nowych umów, będzie gospodarczym koszmarek (i świetnym scenariuszem filmu science fiction w jednym) — z dnia na dzień mogą przestać kursować promy i latać samoloty, wstrzymany zostanie import i eksport towarów. Gdyby Theresa May nie miała już siwej głowy, na pewno osiwiałaby w ostatnich tygodniach.

A co słychać w Paryżu? 6 grudnia deputowani Partii Socjalistycznej (PS), lewicowej Francji Nieujarzmionej (FI) i Francuskiej Partii Komunistycznej (PCF) złożyli wniosek o wotum nieufności dla rządu Emmanuela Macrona („prezydenta bogatych"). To nie pierwszy raz — w sierpniu zgłoszono już dwa: i lewica i prawica pokazała prezydentowi czerwoną kartę. Poszło o słynną „sprawę Benalli", prezydenckiego doradcę, który przebrany za policjanta okładał pałką związkowców na manifestacji pierwszomajowej. Teraz Macron mierzy się z gniewem „żółtych kamizelek". W całej Francji trwają rozruchy, mimo że Macron ogłosił już, że w 2019 roku w ogóle nie wprowadzi zapowiadanej wcześniej i zawieszonej początkowo na pół roku podwyżki akcyzy na paliwo.

Dziennikarze „Le Monde" od początku byli sceptyczni wobec sukcesu wotum: prezydent ma większość w parlamencie. Jego La Republique en Marche (LREM) wraz z sojuszniczą centroprawicową partią MoDem dysponuje w 577-osobowej niższej izbie parlamentu aż 350 mandatami. I rzeczywiście — najnowsze doniesienia z Pałacu Elizejskiego potwierdziły: prezydent utrzymał stanowisko. Pytanie, co dalej. W rankingach najbardziej znienawidzonych francuskich polityków Macron bije na głowę Francoise Hollande'a.

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, w sumie od 1958 roku we Francji złożonych zostało ponad 100 wniosków o wotum nieufności wobec rządu. Parlament zagłosował „za" tylko raz w historii, w 1962 roku, co doprowadziło do upadku gabinetu Georges'a Pompidou.

A więc panie Mateuszu, pan się nie boi!

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Morawiecki składa wniosek o wotum zaufania dla rządu
Hiszpania: wotum nieufności dla rządu Rajoya
Wotum nieufności dla Macrona: dziś głosowanie
Tagi:
wotum nieufności, Brexit, Prawo i Sprawiedliwość, Mateusz Morawiecki, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz