06:19 21 Listopad 2019
Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie

IPN przestrzelił. Pozwów „w obronie Polski" brak

© Sputnik . Krzysztof Żurek
Polska
Krótki link
Autor
281
Subskrybuj nas na

Okazuje się, że przez pół roku obowiązywania znowelizowanej ustawy o IPN nie było żadnego zgłoszenia dotyczącego rzekomego „przypisywania państwu lub narodowi polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskich Niemiec", choć politycy PiS zapowiadali, że takie pozwy się posypią.

MSZ Rosji
© Sputnik . Natalia Seliverstova
W styczniu 2018 w związku z pracami nad nowelizacją ustawy wywiązała się międzynarodowa burza: partia Kaczyńskiego wymyśliła, że będzie karać więzieniem za kłamstwa w sprawie zbrodni rzekomo popełnianych przez Polaków podczas II wojny światowej (m.in. za stwierdzenie o „polskich obozach"). Pod wpływem ostrych protestów Izraela, Ukrainy, a nawet USA — z noweli usunięto ostatecznie zapisy o odpowiedzialności karnej. Cudem uniknęliśmy potężnego kryzysu dyplomatycznego. Jak ujawnił na początku marca Onet, Amerykanie wprowadzili zakaz spotkań swego prezydenta i wiceprezydenta z Andrzejem Dudą i Mateuszem Morawieckim do czasu wycofania ustawy.

Natomiast szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk oraz rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska zapowiedzieli, że w zamian IPN w imieniu państwa będzie pozywał za kłamstwa na temat Polski na drodze cywilnoprawnej.

Grzegorz Schetyna
© AFP 2019 / TOBIAS SCHWARZ
Również Jacek Sasin grzmiał: — Nie wycofujemy się z zasadniczego celu, jaki tej ustawie przyświecał, czyli skutecznej walki o dobre imię Polski. Ale też analizujemy cały czas sytuację, patrzymy, jakie przepisy ten cel pozwalają skutecznie osiągać. Doszliśmy do przekonania, że najbardziej skuteczną metodą walki o dobre imię Polski jest dochodzenie do tego na drodze cywilnej.

Gdzie te pozwy? Od czerwca nie przygotowano ani jednego.

Zapytali o to u źródła dziennikarze Onetu. Przesłali do IPN pytania, ile takich postępowań jest obecnie prowadzonych. Okazuje się, że od pół roku urzędnicy analizują ok. 70 doniesień, które wpłynęły w ciągu kilku ostatnich miesięcy.

„Analiza prowadzona jest pod kątem historycznym i prawnym w zakresie ewentualnego skierowania powództwa cywilnego o ochronę dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego. Z uwagi na to, iż wiele doniesień dotyczy publikacji internetowych, pojawiły się istotne problemy w zakresie ustalenia autorów tych wpisów" — czytamy w odpowiedzi przesłanej przez Instytut. Podpisał się pod nią Adam Stefan Lewandowski.

Plac Zamkowy w Warszawie.
© Sputnik . Krzysztof Żurek
Kiedy rząd jednak uległ międzynarodowej presji, wybitnie niezadowolony z takiego obrotu sprawy był Jarosław Kaczyński: — Przepisy, z których zrezygnowaliśmy wskutek całej tej awantury, stały się niezwykle trudne do stosowania. Ich użycie wiązałoby się z olbrzymim kosztem politycznym. W mojej opinii dzięki temu porozumieniu uzyskujemy więcej, niż byśmy byli w stanie osiągnąć dzięki zapisom karnym nowelizacji o IPN. Otwieramy sobie drogę do ofensywy antydyfamacyjnej — stwierdził szef PiS.

Politycy PiS w czerwcu odgrażali się, że dzięki nowelizacji ustawy o IPN rozpoczną na dobre kampanię w obronie dobrego imienia Polski. Tylko jakoś brakuje powodów, żeby jej zażarcie bronić.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Jak być dobrą żoną w sypialni? Radio Maryja radzi
Amerykański hymn powierzono pięknym Polkom (wideo, foto)
Rosyjski MSZ apeluje do Polski
Tagi:
Instytut Pamięci Narodowej, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz