Widgets Magazine
04:40 18 Sierpień 2019
Stanowisko Katowic na COP24. Prawdziwy węgielWęgiel

Węgiel symbolem polskiej suwerenności?

© Sputnik . Tomasz Łysoń © Sputnik . Alexander Kryazhev
1 / 2
Polska
Krótki link
Anna Sanina
5200

Szczyt klimatyczny w Katowicach, który dobiegł właśnie końca, po raz kolejny posłużył politykom za miejsce dla gromkich oświadczeń. Równolegle z apelami o ochronę środowiska nierzadko dały się słyszeć słowa o znaczeniu wprost przeciwnym.

Prezydent Andrzej Duda dał do zrozumienia, że Polska nie zamierza rezygnować z węgla w energetyce. Jak mówi, jego kraj dysponuje zapasami węgla na 200 lat wprzód, co pozwoli mu w dalszym ciągu trzymać się kursu na suwerenność energetyczną. Teraz w dużej mierze udaje się to Polsce dzięki Rosji, od której — jak pisze Rzeczpospolita — w pierwszych tylko ośmiu miesiącach 2018 roku kupiła 8,96 mln ton węgla, czyli dwa razy więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Po trzecim kwartale tego roku ilość kupionego węgla osiągnęła poziom 9,7 mln ton.

Choć Polska rzeczywiście ma zapasy własnego węgla, to według ocen byłego ministra środowiska, profesora Andrzeja Kraszewskiego, jest go znacznie mniej i starczy go na 35-40 lat. Z wydobyciem swojego węgla Polska się nie spieszy i w ogóle zmniejsza jego produkcję: w pierwszych pięciu miesiącach 2018 roku wydobycie węgla kamiennego zmniejszyło się o 1,11 mln ton w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Z gospodarczego punktu widzenia łatwiej Polsce kupować węgiel od państwa trzeciego.

„Ma to związek z tym, że w Polsce miała miejsce reforma sektora ropy naftowej i w jej trakcie okazało się, że stał się on nie dość konkurencyjny. Część przedsiębiorstw trzeba było zamknąć, choć wcześniej Polska była bardzo dużym producentem węgla. Liberalne reformy, tak jak reformy drugiego typu, czasem prowadzą do takich nieprzyjemnych konsekwencji" — tłumaczy w wywiadzie dla Sputnik Polska ekspert Fundacji Bezpieczeństwa Energetycznego i Uniwersytetu Finansowego przy rządzie Federacji Rosyjskiej Stanisław Mitrachowicz.

Polska nie tylko metodycznie zwiększa import węgla, ale zwiększa go w rekordowym tempie. W okresie od stycznia do sierpnia import węgla wyniósł 12,6 mln ton. To o 70% więcej niż w analogicznym okresie 2017 roku, kiedy kraj nabył prawie 7,4 mln ton (trzeci kwartał tego roku zakończył się dostawami węgla w wysokości 14 mln ton — to o 71% więcej niż rok temu). Rosja nie jest dla Polski jedynym dostawcą węgla, choć największym. Po pierwszych tylko 8 miesiącach bieżącego roku import rosyjskiego węgla zwiększył się o 94% i wyniósł 8,96 mln ton wobec 4,6 mln ton rok temu (a po trzecim kwartale 2018 roku import w ogóle wynosił 9,7 mln ton).

Znacznie mniejsze ilości tego surowca Polska zakupuje od USA (1,1 mln ton w drugim kwartale), Kolumbii (0,85 mln ton) i innych krajów, w tym Australii (0,69 mln ton). „Jak widać na danym przykładzie, różnice polityczne między Rosją i Polską nie prowadzą do ograniczeń w imporcie węgla" — mówi Stanisław Mitrachowicz.

Platforma wiertnicza Prirazłomna
© Sputnik . Alexei Danichev
„Rosyjski węgiel jest dla Polski atrakcyjny, dlatego że my mamy antracyt, a jego na świecie wydobywa się bardzo mało. Jeśli w elektrowni spalany jest antracyt, to przestawienie jej na inne rodzaje węgla kosztuje. Przeważnie będzie to mniej korzystne pod względem gospodarczym, energetycznym i ekologicznym. Polska jest w zasadzie zmuszona do zwiększenia importu węgla. Nie tylko antracytowego, którego nie ma, ale też gazowego, którego znaczna zapasy Polska kiedyś miała. Ten też zaczęła importować z Rosji, bo Rosja blisko" — uważa ekspert.

Dla Polski węgiel jest rzeczą fundamentalną — dużą część swojej energii Polska generuje właśnie z węgla. Jednak zwielokrotniony import węgla z Rosji zmusza Polaków tak czy inaczej do prognozowania zależności kraju od rosyjskiego surowca, którego zalety są zrozumiałe nawet dla szarego obywatela. Węgiel z Rosji jest dostępny przez prawie okrągły rok, jego dostawa nie zajmuje dużo czasu, sam surowiec jest dobrej jakości: lepiej się pali, nie pozostawia popiołu, nie zatyka kratek i kominów. A różnica w cenie w porównaniu z surowcem z polskich kopalni może wynosić od kilkudziesięciu do kilkuset złotych — zestawienie nie przemawia na rzecz tych ostatnich. Jednocześnie spodziewać się, że w polityce węglowej Polski nastaną zmiany i z przyczyn politycznych kraj wybierze droższy, nie pochodzący z Rosji, węgiel, mimo wszystko nie warto. W danym przypadku polska produkcja energii przestanie przynosić korzyści, zakłady stracą na konkurencyjności, a energia podrożeje.

"Obywatele będą musieli więcej płacić. Po takim wzroście cen ciężko liczyć na to, że ludność z przyjemnością odda na wyborach głos na obecnych rządzących" — wyjaśnia Stanisław Mitrachowicz. „Ze strony Polski często padają ostre oświadczenia, tym nie mniej decyzji o charakterze gospodarczym, o tym, żeby „odejść" od Rosji, nie podejmuje, dlatego że jedna rzecz to słowa, a druga rzecz to wyrządzenie szkody swojemu przemysłowi".

Z gazem sytuacja ma się zasadniczo inaczej. Polskie władze usiłują podążać za europejskim trendem zmniejszania zależności gazowej od Rosji. Na zapytanie Polski odpowiadają amerykańscy, norwescy i katarscy dostawcy. I choć według obliczeń rosyjskich analityków LNG z USA będzie o jakieś 25% droższy od gazu z Rosji, a majaczący na horyzoncie projekt Baltic Pipe może pomóc w przekierowaniu części norweskiego gazu z Niemiec do Polski, władze w Warszawie nie zamierzają całkowicie rezygnować z rosyjskiego surowca. Jednocześnie nic dziwnego, że to właśnie zależność od gazu niepokoi Polskę w najwyższym stopniu.

„Węgiel nie jest tak bardzo niebezpiecznym jak gaz produktem politycznym, dlatego Polska będzie w dalszym ciągu go kupować" — mówi Stanisław Mitrachowicz i dodaje: „Gaz postrzegany jest natomiast jako bardziej upolityczniony rodzaj paliwa, jako produkt  polityczny, dlatego że mało kto na świecie go wydobywa, a węgiel ma prawie każdy, nie ma jakichś konkretnych jego rodzajów. Ropy jest mniej i jest skoncentrowana na niektórych obszarach, ale mimo wszystko jest jej dość dużo. Dlatego jest różnica pomiędzy węglem, ropą i gazem".

Choć partia Prawo i Sprawiedliwość obrała kurs na stopniową redukcję udziału węgla w produkcji energii elektrycznej (do ok. 60%  do 2030 roku z obecnych 80%), Polska nie może pozwolić sobie na przestawienie się na bezpieczniejsze ekologicznie źródła energii. Wśród nich są nie tylko źródła odnawialne, takie jak słońce czy wiatr, ale też gaz, bo zakrojona na szeroką skalę gazyfikacja wymagać będzie dużych wydatków. Z tej przyczyny w najbliższych latach węgiel będzie w dalszym ciągu odgrywać wiodącą rolę w polskiej energetyce.

Zobacz również:

Energetyka jest powolnym okrętem i bardzo długo zmienia kurs
Elektryczność czy płuca? Polacy będą musieli wybrać
Energia odnawialna w kraju węgla - realny projekt?
Tagi:
węgiel, Prawo i Sprawiedliwość, Andrzej Duda, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz