Widgets Magazine
01:59 19 Lipiec 2019
Mateusz Piskorski

Cena wolności

© Zdjęcie : Igor Stanow
Polska
Krótki link
Konrad Rękas
211240

Mateusz Piskorski wyjdzie z aresztu, w którym przebywa już ponad 2 i pół roku, jeśli wpłaci 300.000 zł poręczenia majątkowego - postanowił Sąd Okręgowy w Warszawie.

Postanowienie nie jest prawomocne i można spodziewać się jego zaskarżenia tak przez prokuraturę, domagającą się utrzymania aresztu, jak i obronę dążącą do obniżenia bezprecedensowej wysokości kaucji.

PORAŻKA PROKURATURY I WAHANIE SĄDU

Zamiana środka zapobiegawczego wobec Mateusza Piskorskiego z aresztu na kaucję — oczywiście dowodzi przede wszystkim na jak słabych podstawach zorganizowane jest całe oskarżenie lidera ZMIANY.

Mateusz Piskorski
© Zdjęcie : Zmiana
Mateusz Piskorski
Od chwili zatrzymania Mateusza, śledczy próbują wszystkim: mediom, opinii publicznej, a następnie i sądowi wcisnąć "technikę operacyjną" pt. "wprawdzie niczego nie mamy i słabo to wygląda, ale POCZEKAJCIE, rozkręci się!".

Oczywiście, nic się nie rozkręca, nadal niczego nie mają, żadne "dalsze działania operacyjne" nie ratują tak wątłego aktu oskarżenia, a trzymanie oskarżonego w więzieniu tylko dla zachowania anonimowości osobowej agentury ABW w środowiskach niezależnych — musiało razić nawet sąd.

Jednocześnie jednak, przez ten ponad 2 i półroczny okres — Mateusz pada też ofiarą klinczu między PiS-em a sądami.

Niestety, ta czysto kadrowo-ambicjonalna awantura wywołała sprzężenie: "nie możemy go wypuścić, bo dopiero powiedzą, że jesteśmy agenci…" — uznawali sędziowie i Piskorski siedział dalej, bez żadnego związku ze stawianymi mu zarzutami.

Również i teraz, wyznaczona zaporowa wysokość zabezpieczenia — 300.000 zł — to skutek tego samego rozdwojenia.

Z jednej strony sąd wie, że Mateusz siedzieć nie powinien — z drugiej jednak potrzebuje dupochronu, typu "no przecież kaucja jest z najwyższej półki!"

Wobec takich rozgrywek na plan dalszy schodzi sam akt oskarżenia — a ponieważ nic w nim nie ma, to i śledczy woleliby swoją skandaliczną wpadkę wyciszyć.

Być może aż do opcji "jakiś niski wyroczek, z zaliczeniem dotychczasowej odsiadki i wszyscy się rozchodzimy, nie było żadnej wielkiej afery szpiegowskiej". Tyle tylko, że afera była i jest.

Niewinny człowiek jest uwięziony, bo ośmielił się mieć inne zdanie niż establishment III RP, bo nazwał po imieniu geopolityczne PRZYCZYNY klęsk politycznych, gospodarczych, społecznych i wizerunkowych ściąganych na Polskę przez obecne łże-elity.

Oczywiście, teraz najważniejsze, by Mateusz znalazł się na wolności, by przywrócono mu prawo do obrony, aby mógł zobaczyć się z rodziną.

Miejmy jednak świadomość, że to z całą pewnością jeszcze nie koniec.

CZY STAĆ NAS NA NIEZALEŻNOŚĆ?

Sama sytuacja jest zresztą kuriozalna. W okresie swego uwięzienia Mateusz nie mógł przecież pracować na uczelni ani publikować — a więc nie zarabiał.

Jego niewielkie oszczędności zostały zajęte przez prokuraturę jako „dowód w sprawie", a rodzina ponosi koszty reprezentacji procesowej, rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie (sic!).

Paradoks mógłby polegać na tym, że wpłacając 300.000 zł kaucji — Mateusz mógłby zostać… ponownie uwięziony, tym razem za ukrywanie dochodów.

Zresztą, skąd by miał wziąć takie pieniądze, jeśli nie od swoich „szpiegowskich mocodawców"?

Tu jednak właśnie otwiera się nasza rola, tych wszystkich, w których imieniu, dla których i ZA KTÓRYCH Mateusz w istocie siedzi.

300.000 zł to w dzisiejszej Polsce bardzo dużo pieniędzy dla zwykłych ludzi, to aż dwa i pół miesięcznej pensji Donalda Tuska i po półtorej miesięcznej pensji prezesów PKO, Orlenu czy PZU.

Od nikogo też nie można wymagać, by wyjął taką czy choćby zbliżoną sumę z kieszeni. Liczy się jednak każda złotówka — tak jako symbol, jak i jako realny wyraz sprzeciwu wobec policji myśli, próbującej sterroryzować i zglajszachtować Polaków.

Nie chodzi bowiem o to, czy ktoś z Mateuszem Piskorskim zgadza się w 100, w 50 czy w 10 procentach, a może wcale. Ale razem z nim aresztowane pozostaje prawo do posiadania odrębnego zdania w ogóle.

A za nie naprawdę warto zapłacić te 10, 100 czy 500 zł. Albo wszyscy w końcu zapłacimy naszą wolnością — tak jak Piskorski i/lub zastraszeni jego przykładem.

Wyciągnięcie Mateusza z aresztu to jeden z nielicznych dziś przejawów oporu i niezależności, na jaki naprawdę nas stać.

Jeśli stać…

Informacje na temat możliwości wsparcia dla uwolnienia Mateusza Piskorskiego zostaną wkrótce podane przez jego rodzinę, przyjaciół i prawników.

Konrad Rękas, polski publicysta

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tekst jest publikowany za zgodą Autora. Oryginał pierwotnie ukazał się na stronie Salon24.pl.

Zobacz również:

Mateusz Piskorski został dotkliwie pobity
Krawat od Leppera w walizce do Moskwy
SENSACJA: Mateusz Piskorski chińskim szpiegiem
Tragifarsa w wydaniu ABW
ONZ sobie, a polski sąd sobie. Piskorski zostaje w areszcie
Hybrydowy generał ABW
Mateusz Piskorski: Życie za kratami. Poniżające średniowiecze
Draństwo ABW: Co ma piernik do wiatraka?
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Mateusz Piskorski: Sprawa sumienia polskiego
ABW po was też przyjdzie
Tagi:
skandal szpiegowski, szpieg, polityka, Prawo i Sprawiedliwość, PZU, Orlen, prokuratura, sąd, Zmiana, ABW, Rząd RP, Donald Tusk, Anna Karlińska, Mateusz Piskorski, Warszawa, Moskwa, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz