14:47 19 Listopad 2019
Baza wojskowa w Redzikowie w Polsce

Redzikowo - zabawka za miliardy

© AP Photo / Krzysztof Zacharzewski
Polska
Krótki link
Autor
18858
Subskrybuj nas na

W 2017 polskie ministerstwo obrony zakładało, że na tarczę rakietową czyli mokry sen polskiej władzy, wyda około 200 mln zł. Teraz okazuje się, że były to mocno optymistyczne szacunki. „Amerykański sen" pochłonie około 5,5 mld złotych - z budżetu naturalnie.

Prezydent Polski Andrzej Duda
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
„Dziennik Gazeta Prawna" donosi, że polski rząd specjalnie w tym celu zwiększył budżet dla MON, w dodatku kosztem innych zakupów potrzebnych polskiej armii. Tymczasem trud ten jest próżny — według dziennikarzy „DGP" ta suma nawet w połowie nie pokryje ceny zakupu systemu obronnego. Baza w podsłupskim Redzikowie ma służyć do przechowywania i odpalania rakiet SM-3 Block IIA. Pierwsze dostawy rakiet planowane są na 2022 rok. Baza ruszy z opóźnieniem.

Redakcja dziwi się rozrzutności resortu — okazuje się, że w tegorocznym budżecie przeznaczono o 1,6 milionów złotych więcej, specjalnie na tarczę. Ale coś za coś — musi poczekać lotnictwo i marynarka wojenna. Wśród zakupów, które zamrożono, bo środki potrzebne są na „amerykański sen" — są między innymi okręty podwodne i śmigłowce (osławiona transakcja z Caracalami, która ostatecznie zakończyła się fiaskiem dla polskiej strony).
„DGP" informuje również, że program obrony przeciwrakietowej „Wisła" potrzebuje jeszcze około 10 mld zł. To ogromna suma, a Mariusz Błaszczak nie może w nieskończoność odwlekać zakupu broni, zwłaszcza że chciał, aby umowa została podpisana podczas Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach (jeśli minister chce zmieścić się w tym czasie, musi podjąć decyzję w ciągu dwóch najbliższych tygodni).

— Nie ulega żadnych wątpliwości, że gwarancją naszego bezpieczeństwa jest rozwijanie liczebności wojska polskiego, wyposażenie wojska polskiego w nowoczesny sprzęt, ale także umacnianie naszej obecności w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego i w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi — mówił Mariusz Błaszczak na przełomie sierpnia i września, komentując postępy w budowie bazy pocisków przechwytujących amerykańskiego systemu antyrakietowego.

Nie wspomniał niestety co na to wszystko niedoinwestowane rodzaje sił zbrojnych. Mariusz Błaszczak przynajmniej nie zapowiada obronnych zakupów tak szumnie jak swego czasu Antoni Macierewicz. Niemniej tarcza pochłania dużo więcej środków niż pierwotnie zakładano — i nie tylko Polacy mylą się w obliczeniach. Również Amerykanie byli zaskoczeni wysokim rachunkiem, który zapukał do drzwi.

Jeszcze w 2009 audyt tamtejszego Biura Rozliczeń Rządu opublikował raport, w którym udowadniał, że Pentagon znacznie niedoszacował kosztów budowy oraz utrzymania elementów tarczy rakietowej w Polsce i w Czechach. Amerykański MON mówił najpierw o około 4 mld dolarów, ale audytorzy stwierdzili, że zapomniano doliczyć środków na dodatkowe zasilanie, wodę, system odprowadzania ścieków oraz środki wsparcia w sytuacjach wyjątkowych. Pentagon niechętnie dzielił się ze światem druzgocącymi wynikami audytu — opublikował je „Washington Post". Tarcza była więc od początku horrendalnie drogą zabawką, która niekoniecznie przełoży się na większe bezpieczeństwo, zwłaszcza przy zardzewiałych okrętach, starych wozach bojowych i ogólnym niedoinwestowaniu polskiej armii.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

PLL LOT bije własne rekordy
Polska zamknęła przejście na granicy z Ukrainą
Prezent na nowy rok: jedno pobicie to jeszcze nie przemoc
Tagi:
tarcza antyrakietowa, MON, Mariusz Błaszczak, Redzikowo, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz